To nie pierwszy monitor od Philipsa, który mam okazję testować. Na moim biurku wylądował kilka lat temu 34-calowy kolos. W zeszłym roku trafił jeszcze większy, 49 cali z zakrzywioną matrycą. Na ten moment jednak na 329P1H pracowało mi się najlepiej.

To nie jest tak, że te wcześniejsze były złe, wręcz przeciwnie. Każdy miał jakieś atuty, które mi pasowały. W przypadku aktualnego, 32-calowego modelu, jest jednak inaczej. Tutaj chyba wszystko mi pasuje, zapewne może to zależeć od preferencji użytkownika, ale dla mnie „ideolo”.

Philips Brilliance 329P1H

Zanim przejdziemy do mięska, krótki opis do czego wykorzystywany jest monitor. To chyba dość ważne, skoro twierdzę, że spasował mi idealnie. Nie będzie chyba zaskoczeniem, że głównie do pracy – projektowanie interfejsów, mail, pisanie artykułów, wideo-calle. Dodatkowo montaż podcastów, obróbka zdjęć oraz konsumowanie treści. Granie owszem, ale sporadycznie.

32-calowy monitor do pracy

Jeśli chodzi o pracę, to 32 cale w rozdzielczości 4K są doskonałe. Ilość miejsca zachęca jednak do wrzucenia sobie jakiegoś komunikatora lub maila, aby zawsze go widzieć. Co odradzam, bo okaże się, że dość często tam zerkamy, uprawiając multitasking, co niezbyt dobrze wpływa na efekty pracy (przynajmniej tej, którą wykonuję).

Z drugiej strony jednak co chwila wykorzystywałem tę przestrzeń do pracy pomiędzy wieloma oknami przeglądarki oraz aplikacjami.  Montowanie podcastu, obróbka zdjęć czy projektowanie w Xd na takim obszarze roboczym to czysta przyjemność.

Jeśli chodzi o matrycę, to bardzo dobrze odzwierciedla ona kolory. Mamy tutaj technologię IPS, a maksymalna jasność to 350 cd/m2. Nie jest to jakiś ultra wysoki wynik, ale z racji matowego wykończenia nawet w słoneczny dzień (słońce nie pada mi na ekran) dało się spokojnie pracować.

Monitor posiada naprawdę duże możliwości zmiany wyświetlanego obrazu, nie tylko poprzez zdefiniowane tryby wyświetlania. Po kilku tygodniach testów stwierdzam jednak, że najlepiej sprawdzał się tryb domyślny.

Philips Brilliance 329P1H

Do dyspozycji mamy tutaj typowy współczynnik kontrastu 1000:1 oraz SmartContrast 50 000 000:1. Czas reakcji to 4 ms. Nieźle. Ale jest coś, co przekreśla go jako monitor dla graczy. Jest to odświeżanie 60 Hz. Z racji tego, iż jest to IPS, mamy bardzo szerokie kąty widzenia – 178 stopni w pionie i poziomie.

Do cieszenia się najlepszym możliwym obrazem w filmach (oraz grach) też brakuje jednej opcji. Chodzi o HDR, tutaj go nie uświadczymy. Szkoda, ale skoro do pracy, to akurat brak tej funkcji nie zrobi większej różnicy.  Jest natomiast technologia Flicker-free, dzięki której wzrok się tak nie męczy podczas dłuższej pracy.

Wykonanie i regulacja

Monitor jest masywny i solidnie wykonany. Wraz z podstawą waży ponad 12 kg (bez – 8 kg). Uważam to za zaletę, ponieważ stoi na biurku stabilnie. Korzystam z biurka z regulacją wysokości więc ta stabilność się przydaje, w końcu kilka razy dziennie podróżuje góra-dół. Przy pracy na stojąco jednak przydaje się możliwość podniesienia monitora. W tym modelu jest ona dość spora i wynosi aż 18 cm, a pochylenie możemy regulować od -5 do 25 stopni.

Z tyłu mamy dostępne mocowanie VESA, więc montaż na wysięgniku nie będzie problemem. Ja akurat z wysięgnika nie korzystam, więc użytkowałem monitor na podstawie. A ta jest masywna (4 kg) oraz dość spora. Wykorzystałem jednak jej rozmiar jako podstawkę pod laptopa. Podstawka daje możliwość obrotu w poziomie o 180 stopni oraz wspomnianą wcześniej regulację w pionie o 18 cm. Gdy monitor jest maksymalnie podniesiony na podstawce, możemy obrócić go o 90 stopni i zrobić pivota,  jeśli ktoś lubi pracować w ten sposób.

Philips Brilliance 329P1H

Dodatkowe funkcje

Na początku wspomniałem, że uczestniczę również w video-callach. Nic odkrywczego w dzisiejszych czasach. Ten monitor jest dostosowany również do tego zadania. Na szczycie mamy do dyspozycji kamerę internetową zamontowaną w chowanym panelu. Tak nazywa to producent. Ja nie nazwałbym tego chowaną kamerą, ponieważ jest to coś więcej. Mamy tutaj oprócz kamery (2 Mpx jest całkowicie wystarczające, troszkę gorzej radzi sobie przy słabym oświetleniu, ale nadal jest OK), 2 czujniki pozwalające korzystać z funkcji Windows Hello oraz 2 mikrofony.

Cały ten moduł podnosimy do pionu i wsuwamy w obudowę monitora. I tutaj pojawia się pewne niedopracowanie. Nie jest ono uciążliwe, ale jakoś tak irytuje :) Moduł chowa się „na klik” i tak samo się go wysuwa, wciskamy i wyskoczy ze swojej skrytki. Siła, której należy użyć do przełamania oporu tego mechanizmu jest większa, niż do regulacji w pionie. Jeśli nie przytrzymamy monitora od dołu, to zmienimy jego wysokość.

Moduł posiada jeszcze diodę LED sygnalizującą, czy kamera jest włączona. Przetestowałem działanie Windows Hello. Działa prawidłowo, szybko i bez problemu  radzi sobie z rozpoznawaniem mojej facjaty. Głównie jednak pracowałem na monitorze podpiętym do MacBooka.

No i podpięcie, bardzo ważny temat przy każdym monitorze. Ja korzystałem z USB-C, ponieważ obsługuje on równoczesne ładowanie laptopa oraz przesyłanie danych. Redukcja kabli – większość peryferiów podpiąłem do portów w monitorze, a tych jest sporo.

W Philips Brilliance 329P1H mamy następujące porty:

  • DisplayPort 1.4
  • HDMI 2.0 x2
  • USB-C
  • Wyjście audio
  • Ethernet RJ45
  • USB-A x4 (jedno z szybkim ładowaniem)

Monitor wyposażony jest również w czujnik, który wykrywa użytkownika – czy siedzi ktoś przed ekranem. Czujnik działa dzięki podczerwieni i jeśli nie ma nikogo przed monitorem, ten zmniejsza jasność wyświetlacza. Na szczęście wzbudza się gdy do niego podejdziemy. Zdarzyło mi się kilka razy, że wtopiony w krzesło nie scrollowałem, tylko czytałem i byłem bez ruchu i monitor zmniejszył jasność. Są też głośniki, 2 x 5W. Jeśli chodzi o głośniki, to najlepszym sformułowaniem będzie to, że są 😉  To raczej kategoria głośników w laptopach. Brzmią nieco lepiej niż takie wbudowane w lapka, ale no. Są.

Zauważyłem jeszcze jedną ciekawą rzecz. Nie mam pojęcia, czym jest ona spowodowana. Obstawiam, że wykorzystaniem karty graficznej lub lepszą wentylacją przy zamkniętej pokrywie oraz umieszczeniu na podstawce monitora. Niemniej mój MacBook (i9 oraz karta AMD) gdy jest zamknięty i leży na podstawce, działa na niższych temperaturach niż normalnie. Bardzo się cieszę z tego powodu, ponieważ on prawie zawsze szumi jak opętany.

Podsumowując. Philips Brilliance 329P1H to świetny sprzęt do pracy. Jest w stanie oszczędzić sporo miejsca na biurku, które potem zajmie on sam, ale będzie estetyczniej. Pozwala wygodnie pracować właściwie w każdej pozycji dzięki sporym możliwościom dostosowania kątów oraz wysokości. Ma „tylko” odświeżanie 60 Hz oraz brak HDR – nie jest to monitor dla pro graczy, ale nie próbuje być. Dobre odwzorowanie kolorów oraz ostry obraz sprawiają, że wygodnie się na nim pracuje nie tylko na dokumentach, ale również przy projektowaniu czy obróbce zdjęć (nie profesjonalnej). Będzie mi smutno, gdy go oddam po testach.

P.S. warto zwrócić uwagę na to 1H w nazwie, bez tego to inny monitor.