PES 2015 to kapitalna gra, gdyby nie to, że ciągle nie działa | DailyWeb.pl - codziennie o sieci

PES 2015 to kapitalna gra, gdyby nie to, że ciągle nie działa

Opublikowano 3 lata temu - 1


Nie jestem żadnym power gamerem, jak już nie raz wspominałem, jednak jest taki jeden tytuł, któremu oddaje się bez reszty. Nieprzespane noce, każda wolna chwila poświęcona na ów tytuł - Pro Evolution Soccer! Pomimo ostatnich skoków w bok (Fifa), to ostatecznie i tak kończę z tym tytułem w garści, już nawet niezależnie od tego czy wybrana edycja to nieporozumienie czy fifa-killer.

Konsolę PS4 kupiłem właściwie z myślą o tej grze. W popularnego PESa gram od wersji z lat 90tych, Winning Eleven 4 na PSX, to pierwsza część z którą miałem styczność i szczerze zdobyła ona moje serce... i portfel. Po nieudanych przygodach z zeszłorocznym PESem na PC, postanowiłem kupić PES 2015 nie czytając nawet opinii. Te o dziwo okazały się bardzo pochlebne. Wersja demonstracyjna była naprawdę interesująca, może i mniej dynamiczna niż Fifa, może i bez języka polskiego, ale miała to coś, za co tę grę zawsze lubiłem.

Zamówiłem grę jeszcze w przedsprzedaży i odebrałem ją tuż przed weekendem. W sobotę, mając w końcu chwilę wolnego czasu, zanim uruchomiłem grę, kupiłem dostęp do grania w trybie online. Do tej pory uwielbiałem tryb Master League Online, gdzie miało się do czynienia z czystą postacią rywalizacji. Ileż to człowiek nerwów tracił, ileż było radości - gdy strzelało się lub traciło gola na wagę zwycięstwa/porażki - w ostatnich minutach meczu. W wersje 2011 rozegrałem prawie 2 000 meczów! Tym bardziej nie mogłem się doczekać sprawdzenia nowego wydania, gdyż miał pojawić się nowy tryb myClub online, który miał zrewolucjonizować rozgrywkę.

Po wykupieniu dostęp do Playstation+, uruchamiam grę w trybie myClub i pierwsze co widzę, to komunikat o przerwie serwisowej. Stary poczciwy PES, zawsze coś. Odczekałem kilka godzin, uruchomiłem ponownie. W godzinach wieczornych gra w końcu zaczęła działać. Rozegrałem 5 meczy, po czym gra zaczęła się zawieszać na etapie wyszukiwania przeciwnika (efekt wyszukiwania w nieskończoność), co ciekawe bez możliwości wyjścia z tego widoku (SICK!). Po niedługim czasie udało się uruchomić rozgrywkę, zagrałem 1 mecz i potem niemożliwe było połączenie z trybem online. Poddałem się.

Żeby tego jednak było mało w niedziele po kilku rozgrywkach, powtarzały się wszystkie powyższe problemy + kilka nowych. Aż tak źle z dostępnością PESa w chwilę po premierze, to jeszcze nie było. Oczywiście to cecha charakterystyczna, że często potrafili robić przerwy techniczne na cały weekend, przywracając grę od poniedziałku, ale jeszcze takie chaosu jak teraz, to nie było. Krew mnie zalała kilkakrotnie, nagle, skutecznie i bezprecedensowo, bo jak to jest że człowiek wydaje niemałe pieniądze, by tytuł zdobyć, wykupuje dostęp online, a gra zwyczajnie nie działa?

Co ciekawe, nie są to komunikaty o trwającej przerwie technicznej, tylko zupełnie losowe sytuację, które grę wywalają w powietrze. Całość wygląda tak, jakbyśmy dostali półprodukt, bo terminy zobowiązują, a resztę to się naprawi w międzyczasie. Konami, robicie to jak banda amatorów!

Najgorsze jest jednak to, że sam produkt jest kapitalny, wyśmienity i aż chce się grać, więc z jednej strony potęguje to frustracje na twórców, za mizerne przygotowanie całej reszty, z drugiej strony mimo nerwów, wypadających włosów, setki przekleństw - będę próbował grać dalej.