Po długich miesiącach treningów wystartowałem w ultramaratonie rowerowym. Cały mój wysiłek niemal poszedł w piach ze względu na problemy z firmą Panek. Ale od początku.

Ponad 10 miesięcy przygotowań, regularnych treningów, nawet w zimę. Redukcja wagi. Dopieszczony rower, skrzętnie przygotowane bagaże i załadunek. Pakiet startowy w ultramaratonie rowerowym właściwie w całości również zaplanowany i przygotowany. Pozostało tylko wynająć auto i zaplanować transport do miejscowości Czarnocin k. Szczecina. Wybrałem firmę Panek, która bardzo nieładnie ze mną zagrała, by nie powiedzieć gorzej.

„Pomorska 500” to ultramaraton rowerowy, w którym do pokonania jest 520 km rowerem w limicie czasu 80 h. Wszystko w formule samowystarczalności, a to znaczy w praktyce, że można korzystać ze wszystkiego, co jest dostępne dla wszystkich uczestników maratonu, czyli np. hotele, pensjonaty, ale już nie pomoc małżonki, która dostarczy zapasową dętkę w trakcie jazdy. Przygotowywałem się do tych zawodów dość długo, wywracając właściwie całe swoje żywienie, organizacje aktywności fizycznej. Cel był jeden: przejechać „Pomorską 500”. Poszło całkiem nieźle. Zrzuciłem 11 kg wagi, coś tam w zimie przejeździłem, czułem się dość komfortowo przed samymi zawodami. Nie było presji na czas, ale była presja, żeby to ukończyć.

Plan: Pomorska 500. Problem: Panek Carsharing

Start przewidziany był w miejscowości Czarnocin, a meta w Gdańsku. Na start postanowiłem jechać wynajętym autem, bo nie chciałem angażować nikogo, bo i po co? Koszt wynajęcia auta w usłudze iPanek wynosił 260 zł za duże kombi. Doliczając paliwo, koszt był zatem na akceptowalnym poziomie. Tym bardziej, że auto mogłem zostawić na lotnisku w Goleniowie. Do zabrania miałem rower MTB 29″, a więc trochę miejsca w aucie było potrzebne. Dopłaciłem nawet dodatkowe 30 zł za komfort posiadania automatycznej skrzyni biegów. Jak szaleć to szaleć.

Auto wynająłem 1,5 tygodnia wcześniej, by mieć gwarancję jego dostępności. Wszystko przebiegło bardzo sprawnie i właściwie byłem bardzo mile zaskoczony usługą iPanek. Sprawnie, bez problemów i przy akceptowalnym koszcie, tym bardziej że kilka tygodni wcześniej wypożyczaliśmy Renault Traffic z innej wypożyczalni, by przewieźć trzy rowery i zapłaciliśmy bajońską sumę ponad 800 zł (dopłata za zostawienie auta w innej lokalizacji, poza miejscem, gdzie firma miała biuro). IPanek miał świetną cenę, sporo aut do wyboru i banalnie prosty proces rezerwacji. Wyglądało na to, że pozostało tylko przejechać „Pomorską 500”, reszta dopięta i gotowa.

Jak zbrickowałem… rower za 16 000 zł

Nadszedł dzień wyjazdu z Panek

W przededniu startu emocji nie brakowało, w końcu ta podróż ku zwieńczeniu wysiłków ostatnich miesięcy. Pojechałem na lotnisko w Gdańsku odebrać swoją Skodę Octavię Kombi (lub auto tożsame). Przestawiłem dokumenty, opłaciłem wszystko i otrzymałem informację, że niestety aut kombi iPanek nie ma, ale mają dla mnie malutkiego crossovera.

Ale jak to malutkiego crossovera? Przecież zamawiałem duże auto kombi.

Po minach panów z iPanek widziałem już, że szykuje się draka. Nie dlatego, że mieli postawę bojową, ale raczej pełną rezygnacji. Miałem wrażenie, że są przygotowani na mój wybuch złości i dominuje w nich poczucie winy zmiksowane z brakiem pomysłu jak rozwiązać problem. Powiedziano mi, że centrala podstawiła im takie auto i oni niestety nie mają na to większego wpływu. Krew nagła mnie zalała.

W dość stanowczy sposób wyjaśniłem, że mam jutro zawody, a dzisiaj muszę z rowerem znaleźć się pod Szczecinem. No i oczywiście, że zamawiałem auto kombi, a nie małego crossovera. Czułem się oszukany i postawiony w sytuacji, w której albo biorę co mają, albo mam problem. Zapytałem cóż to za auto zostało dla mnie przygotowane. Usłyszałem, że Seat Arona. Nie było szans, że zmieści się tam mój rower. Byłem potwornie wściekły. Kazałem panom z iPanek szukać rozwiązania tej sytuacji, a w tym czasie postanowiłem sprawdzić, czy pozostałe firmy wypożyczające auta na lotnisku mają cokolwiek większego do dyspozycji. Nie mieli.

Seat Arona w Panek Carsharing
Seat Arona w Panek Carsharing

W najczarniejszym scenariuszu założyłem, że pojadę swoim autem, zostawię je na miejscu, a potem po nie przyjadę. To jednak mocno windowało koszt i najpewniej i tak musiałbym kogoś dodatkowo w to zaangażować, kiedy przecież wszystko było dograne z iPankiem. Nie robiłem więcej draki, bo widać, że panowie z iPanek faktycznie nie mieli na nic wpływu, a więc wylewanie frustracji na nich nie miało żadnego sensu. Poprosiłem, byśmy przeszli się obejrzeć Aronę, łudząc się, że jakimś cudem zmieści się tam rower. Pomyślałem, że ewentualnie zdejmę tylne koło w rowerze, a jeśli fotele będą rozkładane, to może uda się całość jakoś pomieścić.

Mieliśmy kombi, ale… się zepsuło

Ostatecznie, nie mając większego wyjścia, wziąłem Aronę z zastrzeżeniem, że jeśli rower się do niej nie zmieści, to zwracam ją tego samego dnia. Po kombinacjach z suwaniem przedniego fotela, regulacją jego kąta nachylenia, złożeniu tylnych siedzeń, rower zmieścił się dosłownie na styk. Odetchnąłem z ulgą. Kiedy ruszyłem w drogę, zadzwoniłem na infolinię, by dowiedzieć się dlaczego iPanek mnie oszukał. W odpowiedzi otrzymałem informację, że samochód zaplanowany dla mnie… zepsuł się kilka dni temu. Zapytałem w takim razie, dlaczego nie zostałem o tym poinformowany. Miałbym wtedy możliwość wyboru innej wypożyczalni. W odpowiedzi otrzymałem krótką pauzę i sugestię, bym zgłosił się do nich przez e-mail i wówczas… otrzymam rabat.

Nie chcę Waszego rabatu, iPanek. Chcę, byście grali fair. To, jak rozegraliście tę sytuację, to nie jest uczciwa gra. Akurat w tym przypadku nie zalażało mi tylko na dojeździe z punktu A do B, ale miałem w planach przetransportowanie konkretnego ładunku. Domyślam się, że takie praktyki w tej części rynku mogą być powszechne, ale to nie znaczy że w jakikolwiek sposób Was to tłumaczy. Nie rozumiem także jak segment D jest tożsamo traktowany z segmentem małych crossoverów. Macie świetne ceny, prosty proces i teoretycznie dużą flotę aut do wyboru. Wystarczy do tego trochę uczciwości i będzie sukces.

PS Żeby nie było Arona FR to naprawdę świetne auto. Nie jestem fanem dość nudnych produktów spod znaku VW, ale Seacik jest naprawdę świetny.


PPS „Pomorską 500” udało się przejechać w czasie 64:30 h!