Pandemia po rosyjsku, czyli podróż z Netflixem „To the lake”

Opublikowano 22.10.2020 21:53 Aktualizacja: 12.11.2020 19:32 -


Pandemia to obecnie najczęściej poruszany temat, który chcąc nie chcąc każdemu z nas na co dzień dotrzymuje kroku. Skutki globalnej zarazy warunkują nam życie i rozstawiają po kątach najsilniejszych nawet zawodników. Nic więc dziwnego, że temat pandemii tak śmiało wkracza w nurt kulturowy. Nic przecież tak skutecznie nie zainteresuje, jak temat na topie. Doskonale wie o tym Netflix i efektywnie tę wiedzę wykorzystuje – przypadkiem? Nie sądzę.

To the lake” porusza problematykę wirusa i pandemii, tworząc apokaliptyczny obraz społeczeństwa dotkniętego zarazą. Zapnijcie pasy, bo jest grubo.

Epidemia 2020

Эпидемия (Epidemia), bo tak brzmi oryginalny tytuł, to rosyjski serial telewizyjny, który po raz pierwszy pojawił się w listopadzie 2019 na rosyjskiej platformie Premier. Netflix szybko wywęszył świetny materiał na hit i przejął produkcję, która ukazała się na arenie międzynarodowej 8 października 2020. Fabuła serialu osadzona jest w czasach współczesnych, w skutej lodem Rosji. Świat opanowuje śmiertelny wirus, zmuszając ludzkość do brutalnej walki o przetrwanie. W samym środku tego chaosu poznajemy grupkę mieszkańców Moskwy. Jak to w życiu bywa, każde z nich reprezentuje własną historię, tocząc wewnętrzną walkę z demonami przeszłości. Sytuacja zmusza bohaterów do dokonania wyboru – śmierć albo próba walki o życie. Próba, w której na szali jest wszystko – rodzina, miłość i to, w co szybko przyjdzie im zwątpić – czyli człowieczeństwo.

„To the lake” jako złowieszcza wróżba?

Pomijając świetną fabułę, w serialu wszystko – najmniejsze nawet szczegóły, często niedostrzegalne na pierwszy rzut oka – idealnie ze sobą współgra, tworząc niesamowitą mieszankę doskonałości obrazu, dźwięku, ruchu kamery i gry aktorskiej. Każdy odcinek serwuje sporą dawkę emocji, motywując do myślenia. Bohaterowie w obliczu wizji utraty tego, co najcenniejsze, zapędzają się w najmroczniejsze zakamarki umysłu, często tracąc kontrolę nad świadomą oceną rzeczywistości.

„To the lake” uświadamia, jak cienka jest granica między zdrowym rozsądkiem a zezwierzęceniem.

foto 1.1 2

Obejrzałam serial jednym tchem, a jedyna frustracja, która przyszła, była spowodowana jego końcem. Rosyjska interpretacja post apokaliptycznej wizji to doskonała dynamika akcji. Kiedy już Ci się wydaje, że gorzej być nie może… dobrze Ci się wydaje.

Na pewno nie jest to typowa, familijna propozycja do jesiennej herbatki i ciepłego kocyka, ale na pewno warta uwagi i kilku przemyśleń.

Przemyślenia przyjdą same, uwierzcie mi. Długo też nie będą chciały odejść.

Wieści z Rozładowani.pl