OnePlus - zaczynali jako "zabójcy flagowców", teraz sami robią to samo. Czas na powrót do korzeni pod nową marką

Opublikowano 28.06.2020 19:41 -


Firma, która zaczynała jako "zabójca flagowców" sama zaczęła produkować bardzo drogie smartfony wysokiej jakości. Powrót do korzeni nastąpi pod nową marką - Nord.

Ceny smartfonów OnePlus rosną z roku na rok. Pamiętam, jak jeszcze kilka lat temu internet zawrzał (również w Polsce), gdy pokazano OnePlus One, który specyfikacją dorównywał najlepszym wtedy graczom takim jak Samsung czy HTC, a kosztował sporo mniej. Krok po kroku różnica kwotowa malała, a OnePlus przestał być flagship killerem, a stał się... flagowcem.

Niebawem poklepiesz iPhone’a po pleckach za to, że jest taki fajny, a on… odpowie

Urządzenia chińskiego producenta nadal wyróżniają się przede wszystkim szybkością - to tutaj pojawiały się pierwsze ekrany z odświeżaniem 90Hz, a najlepsze procesory i zapas pamięci RAM dostarczały płynnego i niezawodnego działania. Tegoroczny OnePlus 8 Pro wystartował jednak za ponad 4000 zł, czyli więcej niż chociażby Samsung S20. To sprawiło, że - chcąc nie chcąc - przydomek firmy przestał być aktualny.

Chiński producent, nordycka nazwa - czemu nie?

Na taką sytuację szybko zareagowali fani, którzy wytknęli OnePlusowi, że przecież miał być zabójcą flagowców, a sam zaczął sprzedawać smartfony za bardzo duże pieniądze. Wydawało się, że odpowiedzią będzie nowy model (zakładane były nazwy Z lub 8 Lite), a okazało się, że na średnią półkę trafi zupełnie nowa marka - Nord by OnePlus.

Apple iPhone 12 z 20W ładowarką w zestawie? Ten dzień przejdzie do historii

W dużej mierze nadal jest to sfera domysłów, ale są one wywoływane przez szefa OnePlus, który co jakiś czas podgrzewa atmosferę hashtagiem #NewBeginnings. Pete Lau wrzucił też m.in. cyjanowe logo firmy, a niedawno przez sieć przeleciało zdjęcie zaproszenia z wyraźnymi napisami NORD właśnie w niebieskim kolorze.

https://mobile.twitter.com/PeteLau/status/1275035891631702017

Według XDA Developers pierwszy Nord ma mieć całkiem niezłą specyfikację porównywalną z przeciekami dotyczącymi Pixela 5 - procesor Snapdragon 765G, 6 GB RAM, 128 GB pamięci wewnętrznej, trzy aparaty, ekran 90Hz. YouTuber Lew Hilsentegera przewiduje, że cena może oscylować w granicach 300-400 USD, więc mówimy o półce podobnej do Pixela 3a czy iPhone'a SE. Z taką specyfikacją... Google musiałby się mocno postarać, żeby wyróżnić nowego Pixela 5 czymś niesamowitym, bo ciężko uwierzyć, żeby zapowiadany na jesień flagowiec, aż tak zszedł z ceny.

Wieści z Rozładowani.pl