Mamy kilka chytrych planów, jeśli chodzi o pierwszy kwartał na DailyWeb. Jeden nawet udało się już zrealizować, co macie możliwość zobaczyć: to nowy motyw naszego serwisu, odpalony kilka dni temu (tutaj więcej info). W ciągu najbliższych tygodni najpewniej pokażemy Wam także kilka kolejnych nowości i gwarantuję, że znajdziecie wśród nich coś dla siebie. Mogę zdradzić tylko, że ten mikrofon będzie przy jednej inicjatywie na pewno mocno testowany.

1G7A1044

Nie o tym dzisiaj jednak, a o kolejnym interesującym sprzęcie, którego funkcjonalność i… gabaryty porażają. To jednak w tym dobrym wymiarze, przynajmniej na to się zapowiada. Dostałem do testów mikrofon Saramonic SR-MV7000, który w sposób zdecydowany odróżnia się od znanych Wam i popularnych produkcji. Oto paka kilku pierwszych wrażeń, a w międzyczasie robi się recenzja. Zacznijmy jednak od początku.

Saramonic SR-MV7000 – mikrofon poooooooojemnościowy

Mikrofon od Saramonica to przede wszystkim bardzo funkcjonalna produkcja, ale co do istoty, to mikrofon pojemnościowy. To z kolei oznacza, że będzie idealny do nagrywania podcastów, niezależnie czy w postaci monologu, czy będziecie mieli drugiego rozmówce, czy nawet rozmówców, bo ma kilka charakterystyk do wyboru, czyli to w jaki sposób zbiera dźwięk z otoczenia.

1G7A1042

Konstrukcja jest monstrualna! Dotychczas korzystałem z mikrofonu pojemnościowego od Audio Technica AT2020, to wysłużona konstrukcja i kilka ładnych lat już ma, ale zdaje się z odświeżonych wersjach produkowana aż do teraz. Patrząc jednak na jej gabaryt, nie umywa się do Saramonica. Przyznam, że wielkość MV7000 na początku mnie przeraziła, bo przy moim malutkim biureczku, wiedziałem, że będzie problem, by go tam trzymać na stałe. Po pierwszych testach okazało się jednak, że nie muszę w końcu podkładać żadnych pudełek, kartoników czy książek, żeby mikrofon znajdował się na wysokości moich ust. Pierwszy duży plus, który wynika z potencjalnej wady.

1G7A1045

Mikrofon wsparty jest na bardzo solidnym, ciężkim stelażu, który ma okładzinę gumową u spodu, a więc mam gwarancję, że nie będzie tańczył po stole. Nie ma tutaj żadnego mechanizmu absorbującego drgania, ale zawsze mamy możliwość zawieszenia tego mikrofonu na wysięgniku, bo jest do tego gwint. Saramonic w zestawie dał także pop filter, który będzie wygłuszał wybuchające spółgłoski. Dodatkowo jest on zamocowany na niezależnym od podstawki elemencie, dzięki któremu możemy regulować jego położenie, a od frontu mamy kolejny zawias, którym możemy ustawić kąt nachylenia filtra do samego mikrofonu.

1G7A1043

Od frontu urządzenia mamy tone guziczków i guzików. Tam między innymi regulacja głośności słuchawek, możliwość podbicia dźwięku w 3 stopniach, zmiana charakterystyki lub np. wyciszenie. Całość sprawia wrażenie cholernie solidnej konstrukcji, a dla fanów klasycznych rozwiązań u spodu port XLR, prócz oczywiście gniazda słuchawkowego do odsłuchu czy portu USB-C. Chciałoby się rzec: prawdziwy mikrofonowy kombajn!

Biorę się za testy, a pełną recenzją podzielę się już niebawem.