Odbierając kluczyki do Mazdy CX-5 poczułem większą niż zazwyczaj ekscytację, czy to będzie mój faworyt?

Odbierając kluczyki do Mazdy CX-5 poczułem większą niż zazwyczaj ekscytację, czy to będzie mój faworyt?

Opublikowano 11.06.2020 11:13 -

Od pewnego czasu zastanawiam się nad kupnem samochodu dla siebie. Nie mam sprecyzowanej marki czy modelu auta, ale wiem, jakie musi spełniać kryteria. Mój nowy samochód musi być SUV-em, musi mieć napęd na 4 koła, automatyczną skrzynię biegów i moc nie mniejszą niż 150 koni mechanicznych. Dlatego odbierając kluczyki do Mazdy CX5, poczułem większą niż zazwyczaj ekscytację. Kto wie, może to właśnie będzie mój faworyt?

Mazda, którą jeździłem miała dwulitrowy, 165  konny silnik,  automatyczną skrzynię biegów i napęd na wszystkie koła. Patrząc na parametry auta „na papierze” od razu zacząłem zastanawiać się czy to wystarczy. Wcześniej sporo jeździłem Mazdą 6 (choć nie 4WD) i tam wystarczało,  ale to auto jest dużo większe. Czy nie będzie mu zatem brakować mocy ? Niestety będzie. Owszem auto chętnie rozpędzi się do prędkości dopuszczonej na autostradzie, w mieście też nie będzie „zawalidrogą”, ale wyprzedzanie na drodze krajowej wymagać będzie większej ilości miejsca.

Dodatkowo automatyczna skrzynia biegów „CX piątki” też nie należy do najszybszych. Działa płynnie, ale daleko jej do nowoczesnych skrzyń znanych z koncernu Volkswagena. To wszystko nie nastrajało mnie optymizmem. No dobrze, ale nie szukam auta sportowego tylko auta do domu. Ze ścigania się już trochę wyrosłem, a dziś od dużego przyspieszenia bardziej cenię sobie komfort podróży i ciszę. Za to Maździe naprawdę należy się pochwała. Do wspomnianej przeze mnie wcześniej prędkości autostradowej w aucie można rozmawiać niemal szeptem, a dodatkowo jakość polskich dróg nie nadwyręża kręgosłupa kierowcy i pasażerów. Czyli silnik i moc są według mnie nie wystarczające, ale komfort podróży to rekompensuje. Mam pierwszy remis.

Teraz popatrzę na jakość wykonywania.  To zdecydowanie mocna strona Mazdy. Wszystkie wewnętrzne plastiki deski rozdzielczej, skórzane obszycie kierownicy czy nawet przyciski nie pozwalają mieć do siebie zastrzeżeń. Według mnie ich jakość jest więcej niż dobra, są przyjemne w dotyku i ładnie dopasowane kolorystycznie. Czy zatem wewnątrz Mazdy można znaleźć jakieś minusy? Mnie nie podobały się zegary. Ale nie ich wygląd, czcionka czy umieszczenie. Nie podobało mi się to, że ich tło nie jest matowe. W słoneczny dzień część zegarów była czasem zupełnie nieczytelna.

Najczęściej nieczytelny był licznik obrotów, wiec może to nie problem, ale mnie to jakoś przeszkadzało. Za to bardzo podobał mi się komputer pokładowy. Nie jest za bardzo skomplikowany, ma kilka podstawowych, najbardziej przydatnych wskazań (licznik A i B, zużycie paliwa, pozostały dystans do tankowania) i jedną funkcję, która bardzo przypadła mi do gustu. Ta funkcja to ostrzeżenie o innym aucie znajdującym się w martwym punkcie lusterka. Oczywiście na lusterku też wyświetli się komunikat, ale gdy się go przeoczy ten na zegarach dobrze go uzupełnia.

A jeśli jesteśmy już przy wyposażeniu. „Moja” Mazda to drugi po podstawowym wariant tego modelu. Oznacza to, że ma w zasadzie większość niezbędnych rzeczy w samochodzie (takich jest wszystkie elektryczne szyby, elektrycznie składane i regulowane lusterka, automatyczną klimatyzację czy czujniki parkowania) oraz kilka innych naprawdę wartościowych. Mnie najbardziej podobały się dwie. Pierwsza, choć tym razem z niej nie korzystałem, to funkcja podgrzewania kierownicy. Przydatna tylko zimą, ale gdy raz zamówisz to do auta, już nigdy nie będziesz chciał z tego zrezygnować.

Druga, to światła. CX5 ma reflektory w technologii LED. Po automatycznym włączeniu świateł można ustawić je tak, aby same zmieniły się ze świateł mijania na drogowe, ale mnie do nich przekonało coś innego. Światła w CX5 są skrętne. Jadąc w nocy masz wrażenie, że światła podążają za drogą szybciej niż zdążysz ruszyć kierownicą. Nie wiem czy to kwestia mojej autosugestii czy połączenia świateł z mapą nawigacji, ale efekt bardzo mi się podobał. Jak już jesteśmy przy nawigacji, to w tym egzemplarzu była. Nie będę wypowiadał się na jej temat, bo nie jeździłem jeszcze autem, którego nawigacja rzuciłaby mnie w Polsce na kolana. Jeśli ktoś z Państwa jeździł, napiszcie do nas jakie to auto, a chętnie to sprawdzę. Wracając do nawigacji w Mazdzie, w mieście trafiałem bezproblemowo na wskazane adresy choć dojeżdżałem lekko poirytowany głosem „lektora”.

Ten głos można wyłączyć, tak jak wyłączyć można czytanie sms-ów przez zestaw głośnomówiący.  Naprawdę bez tego głosu jest lepiej.  Za to bardzo dobrze gra system audio. Niestety w tym egzemplarzu nie było systemu BOSE, ale jego jakość była naprawdę dobra. Choć może to nie jest bardzo istotne, ja zwracam uwagę czy  samochodzie jest system cyfrowego radia DAB. Po prostu lubię jedną z nadawanych tylko tam stacji i ważne jest dla mnie czy mogę jej posłuchać w aucie. W Maździe jest. Bardzo mnie to cieszy. Mniej cieszy mnie to, że nie ma kamery cofania – ale przy czujnikach parkowania i dużych lusterkach nie jest ona aż tak potrzebna. Choć, gdyby była, to nie miałbym nic przeciwko. Podsumowując jakość i wyposażenie, japoński SUV zasłużył na plusa. Mam więc 50% głosów na tak dla tego auta. Co może mnie przekonać?

Ford Mondeo Hybrid – postanowiłem, że będę nim jeździł tak, jak każdym innym autem

Eksploatacja. I nie chodzi mi o koszty serwisów, a o codzienne jeżdżenie. Z jednej strony wiem, że gabaryty tego auta, napęd na wszystkie koła i automatyczna skrzynia biegów nie pozwalają zostać królem niskiego zużycia paliwa. Wiem też, że średni wynik 8,3 l / 100 km nie jest straszną wartością. Ale ponad 10 litrów w mieście to dla mnie jakoś dużo. Niby niewiele ponad 10 litrów, ale jakoś trudno mi się przekonać do dwucyfrowego wyniku w takim aucie.

Jednym słowem remis. Osiągi mogłyby być lepsze, ale pewnie odbyło by się to kosztem komfortu. Wyposażenie jest w zupełności wystarczające, jednak auto mogłoby odrobinę mniej palić. Czy zatem skreślę Mazdę z mojej listy? Absolutnie nie. Do mojej listy dopiszę za to inną Mazdę  – model CX30. Jest trochę mniejsza, ale na papierze ma wszystko czego w tej mi zabrakło. Już wkrótce nią pojeżdżę i zadecyduje czy wolę CX5 czy CX30.


Autorem artykułu jest Tomasz Orzeszek.

Wieści z Rozładowani.pl