Na horyzoncie nie widać jednak rozwiązania, które rozszerzyłoby możliwości kina bez naruszenia jego obecnej formuły. W sieci pełno jest opinii, według których tradycyjne kino pod względem technologicznym, poza zwiększaniem rozdzielczości oraz ilości kanałów w ścieżce dźwiękowej, nie ma nic więcej do zaoferowania.

Holografia raczej nie zastąpi tradycyjnej projekcji, gdyż wciąż daleko jej do technologii znanej z science fiction. Jaką alternatywę mają więc twórcy filmowi? Wydaje się, że Oculus Rift i wirtualna rzeczywistość mogą być taką alternatywą. Co prawda, rozwiązanie te kojarzone jest głównie z grami wideo, ale firma myśli o swojej technologii zdecydowanie szerzej.

Oculus Story Studio to zarazem projekt badawczy i studio filmowe. Celem instytucji jest przygotowanie rozwiązań do produkcji filmów opowiadających historie przy użyciu wirtualnej rzeczywistości. Jest to zupełnie nowe środowisko, w którym odbiorca nie jest już tylko widzem i może brać aktywny udział w historii, chociażby przez możliwość zmiany punktu widzenia.

Oczywiście, tak jak w przypadku każdej nowej technologii istnieje również wiele wątpliwości. Pierwsze pytanie, które przychodzi do głowy (przynajmniej w moim przypadku), dotyczy sposobu produkcji „wirtualnych filmów”. W zamieszczonym powyżej reportażu widzimy bowiem, że przygotowywane przez studio fabuły to animacje komputerowe, które są renderowane w czasie rzeczywistym, tak aby umożliwić wszystkie czynności związane z interakcją oraz zmianą punktu widzenia. To jednak powoduje, że bliżej im do gier wideo niż tradycyjnego kina. W związku z tym pytanie, czy technologia ta umożliwi w przyszłości również produkcję filmów aktorskich?

Filmy animowane w stylu produkcji studia Pixar to zdecydowanie za mało, żeby napędzić nową technologię. W chwili obecnej jest to wyłącznie ciekawostka technologiczna w stylu kina 4D. Dostępne treści muszą jednak być na tyle atrakcyjne, aby zachęcić potencjalnych nabywców do przełamania swoich przyzwyczajeń, a sieci kinowe do budowy sal wyposażonych w zestawy Oculus Rift.

Wydaje się jednak, że to właśnie wirtualna rzeczywistość będzie stanowić ważny kierunek w rozwoju kina, a przynajmniej jego części. Zanim jednak do kin trafi pierwszy, pełnometrażowy film wyprodukowany w tej technologii, zdążymy jeszcze obejrzeć przynajmniej 3 kolejne części „Avatara”. Tradycyjne kino wciąż tu jest i nawet popularyzacja wirtualnej rzeczywistości szybko tego nie zmieni.