O wpadce SALESmanago na InfoShare mówili dziś wszyscy, a ci wybrnęli znakomicie




O wpadce SALESmanago na InfoShare mówili dziś wszyscy, a ci wybrnęli znakomicie

Opublikowano 1 tydzień temu -


Gdybym miał wskazać moją ulubioną imprezę w branżowym kalendarzu, to bez wahania wskazałbym InfoShare. Nie wiem, która to już edycja, w której uczestniczę, ale jestem od kilku lat - zawsze. Tym razem dodatkowo DailyWeb znalazło się w gronie partnerów medialnych tego wydarzenia, co mnie jak rodzonego Gdańszczanina, napawa wielką dumą. Dzisiaj, podczas pierwszego dnia, nie zabrakło świetnych prezentacji, ale chyba najwięcej mówiło się o marce SALESmanago, która miała ogromnego pecha. Najpierw niefortunna przygoda z kurierem, który nie dojechał, a chwilę później z prezentacją, która spotkała się z wielką falą krytyki.

Przeskakując z sali do sali, między kolejnymi prelekcjami i prezentacjami, kątem oka zauważyłem, że jest jedno stoisko, które wyróżnia się na tle innych. Wokół pełno bogatych marek, które epatowały swoimi złotymi, choć skromnymi produktami, ale było także  sporo mniejszych stoisk. Standardowy setup jak w każdy InfoShare, dla każdego coś dobrego. Przy tej okazji drobna dygresja, tym razem miałem wrażenie, że stoiska są tak poukładane, że nie ma wrażenia ścisku, tylko wręcz przewrotnie - ogromna przestrzeń. Plus dla organizatorów.

Akt I

Pośród tych wszystkich stoisk, było jedno, które zaliczało się zdecydowanie do tych nieco większych, ale do złotych, a skromnych raczej nie pasowało. Było ono gdzieś pomiędzy złotym, a spartańskim - a złotym, a ascetycznym. Wyglądało jakby cały budżet przepalony został na wykupienie miejsca, a zabrakło na jego wykończenie. Sami zobaczcie:

Oryginalny pomysł. W końcu wszędzie tona wszystkich odmian kolorów tęczy, a tutaj prostota, która siłą rzeczy zwraca na siebie uwagę, a to chyba o to chodzi w końcu, prawda?

Dopiero po doczytaniu niewielkiej kartki, okazuje się, że to efekt nie do końca zamierzony. Wina w pełni na kurierze, który nie dojechał na czas, tak przynajmniej zapewniła marka.

Prócz złego kuriera, był także na szczęście drugi: kurier-bohater, który przywiózł piwo. Doceniam pomysłowość i to jak wybrnęli z całej sytuacji, budząc uśmiech na twarzach uczestników InfoShare i zdobywając cenną uwagę.

Nie mam pewności czy zły-kurier dojechał w ciągu dnia, ale nawet jeśli, to w tej sytuacji, najgorsze co by można było zrobić, to wrzucić właściwy, kolorowy branding. Zieleń na puszce popularnego piwa, zdaje się absolutnie wystarczająca.

Pech? Pech, ale przekuty w to, co najważniejsze na takich wydarzeniach - wyróżnienie się, a na końcu zdobycie uwagi.

To jednak nie koniec historii.

Akt II

Wędrówka od sali do sali po każdej prelekcji - rzecz naturalna. Najwięcej czasu spędziłem w miejscu, gdzie marketingowe prawdy były głoszone, ale nie zabrakło mnie także, tam gdzie rozmawiano bardziej technicznie. Dziełem przypadku nie znalazłem się na prezentacji CFO (Chief Financial Officer, Dyrektor Finansowy) SALESmanago, którego tytuł prezentacji brzmiał dość interesująco: Marketing oczami CFO.

Niestety jak się okazuje, prezentacja była koszmarnie słaba. Wedle doniesień - tak koszmarnie - koszmarnie. Niewiele wartości merytorycznej, czysta sprzedażowa mowa. Nie dane było mi wyrobić sobie własnej opinii, bo mnie tam nie było, ale opisał to Maciek Budzich, a w komentarzach pojawiło się sporo analogicznych tez (pełen post tutaj).

Brzmi jak prawdziwy koszmar osoby prezentującej, prawda? Komentarze pod postem są jeszcze mniej przychylne. Całość wygląda dość zaskakująco, w końcu to popularna i bardzo duża impreza. Mnóstwo osób z branży, które na pewno wychwycą każde merytoryczne potknięcie, nie wspominając o najgorszej z możliwych praktyk - sprzedawanie przez prezentacje.

Kilka osób, reprezentujących markę SM, będących na InfoShare, tego dnia z pewnością kawy pić nie musiało, ba - wygląda na to, że jedynym dobrym rozwiązaniem, pozostaje opróżnienie zielonych puszek z trunkiem, które fortunnie dowiózł dobry-kurier na charakterystyczne stanowisko brandu.

Wtem pojawia się oficjalne stanowisko zarządu, którego lekturze oddałem się z wielkim zaciekawieniem. Byłem przekonany, że jak zwykle pojawi się stanowcze odparcie zarzutów, udowodnienie jak świetna była to prezentacja, a może nawet informacja o chorobie filipińskiej prezentującego. Nic z tych rzeczy (pisownia oryginalna):

W związku z bardzo mało pochlebnymi opiniami na temat prezentacji naszego CFO (Chief Financial Officer) na konferencji Infoshare, przedstawiamy oficjalne stanowisko Zarządu spółki. Część z Was może nie wiedzieć, ale w SALESmanago na 200 zatrudnionych osób nie zatrudniamy ani jednej osoby, która potrafi dobrze ogarnąć wystąpienia publiczne. Serio, może Wam się wydać to dziwne, ale nie zatrudniamy ani jednego “mówcy”. Sam prezes Błażewicz, prezentacje na konferencjach robi, delikatnie ujmując, chujowe. Jesteśmy turbo zarobieni, cała załoga jest zaangażowana tylko i wyłącznie w operacyjną pracę. Postanowiliśmy, że będzie nas reprezentował Michał z kilku względów:

- Okazało się, że akurat w czasie Infoshare będzie przebywał na urlopie w Trójmieście, więc niech ten urlop jakoś chłopak produktywnie spędzi bez wylegiwania się na plaży.

- Jednym z kluczowych wyzwań dla Michała w jego ścieżce rozwoju osobistego są wystąpienia publiczne (tak zdawaliśmy sobie sprawę, że może sobie nie poradzić), ale postanowiliśmy, że wyleczymy lęk wysokości skokiem ze spadochronem.

- Zupełnie poważnie uznaliśmy, że jako człowiek, który skonstruował cały system analityczny i controllingowy w najszybciej rosnącej spółce marketing automation w Europie (w zeszłym roku 60 mln przychodu, a na ten planujemy 40% wzrost) będzie znacznie ciekawszy niż, wybaczcie maniery językowe, pierdolenie o newsletterach. Kto dotrwał do końca może dowiedział się co dla spółki SaaS oznacza hasło magic number albo rule of 40, które to parametry są po prostu kluczowe dla właściwego pomiaru efektywności marketingowej.

- Last but not least: Wewnętrznie byliśmy jednocześnie przekonani, że jak Michał zrobi prezentację, to będzie o niej najgłośniej na całym Infoshare

Sprawa się skomplikowała jak 10 minut przed prezentacją Michał zadzwonił do Błażewicza i trzęsącym się głosem oświadczył “Grzesiek, ja to pierdole, jestem tak zestresowany. Nie wychodzę na scenę.” W ciągu 5 min stosując groźby karalne udało się go przekonać. Efekt był jaki był. Kurwa, serio wszystkich przepraszamy.

PS1. Nie byliśmy zupełnie świadomi, że na tej prelekcji będzie aż 450 osób. Myśleliśmy, że wszyscy będą w robocie. Przecież niedawno był długi weekend???!!!
PS2. Nie jest prawdziwa rozpowszechniana plotka, że kurier nie dowiózł naszych rollupów i ulotek. Prawda jest taka, że miał dowieźć ale pastrami jako przekąskę do darmowego piwa na które zapraszamy na nasze stanowisko (nie nie musicie zostawiać wizytówek, żeby się napić)
PS3. W komentarzu udostępniamy link do prezentacji Michała do części merytorycznej.
PS4. Po prezentacji Michał zadzwonił i wyraził dużą satysfakcję, że jednak dał rade wejść na scenę.

Jesteśmy natomiast bardzo niemile zaskoczeni, że w tak szanownym gronie nikt nie docenia tego jak ekologiczne jest nasze stoisko. Postanowiliśmy zaprzestać współpracę z drukarniami offsetowymi, które brutalnie zanieczyszczają środowisko (a wszystkie ulotki i tak większość z Was wyrzuca natychmiast do kosza). Irytuje nas nas jedynie to, że użyta do produkcji napisów czcionka to Calibri, a miała być Proxima Nova. Dodamy również, że nasze stanowisko jest w 100% bezglutenowe.

Z poważaniem, Zarząd SALESmanago
Grzegorz Błażewicz
Konrad Pawlus
Marek Broda

Oryginalny post tutaj. Prezentacja tutaj.

Zamarłem. Okazało się, że oświadczenia zarządu można czytać z uśmiechem na twarzy, a ilość ironii, dystansu i poczucia humoru, objętościowo była większa niż wszystkie te setki litrów piwa na wspomnianym stoisku. Zamiast bezsensownej walki, mamy do czynienia z posypaniem głowy popiołem, jak nie wskoczeniem do basenu pełnego popiołu. Klasa.

Oczywiście prezentacja powinna być lepiej przygotowana i przeprowadzona. Oczywiście kurier z materiałami mógł także przyjechać, ktoś mógł tego lepiej dopilnować. Mimo wszystko, to świetny przykład na to, jak bardzo sprawnie można wyjść z sytuacji dość niefortunnej PRowo, powodując rozbawienie i uśmiech na twarzy ludzi, którzy jeszcze przed chwilą chcieli rzucać kamieniami.

PS O ile prezentacja, nie licząc ostatecznego wydźwięku po oświadczeniu, to typowy fail, o tyle wierzę, że stoisko to nie zaplanowana akcja, a jeśli jest, to nabraliście mnie, czapki z głów :-)