Gdy po raz pierwszy pobrałem i uruchomiałem „Monster Hunter: World”, tylko częściowo wiedziałem czego się spodziewać. Kupił mnie pomysł polowań na potwory, który jest powiązany z koniecznością poznania słabych punktów bestii i doboru odpowiedniego ekwipunku. Na dodatek z wielką przyjemnością uczyłem się kolejnych sekwencji ataków, jakimi częstowały mnie potwory. Przyznaję, że mało wiedziałem o grindzie związanym ze zbieraniem materiałów, ale pełne emocji polowania mi go wynagradzały.

„Monster Hunter: World” to już przeszłość. Pora przygotować się na kolejną odsłonę serii, która pojawi się na rynku 26 marca 2021 roku. Na chwilę obecną „Monster Hunter: Rise” zostało zapowiedziane wyłącznie na Nintendo Switch. Dlatego cieszę się, że w zeszłym roku stałem się szczęśliwym posiadaczem Pstryka. Co prawda obecnie ogrywam „Fire Emblem: Three Houses”, ale liczę, że uporam się z tym tytułem do 26 marca. Jeśli również macie Pstryka, niekoniecznie trafia do Was „Dauntless”, a chcielibyście sprawdzić swoje siły w jakiejś odsłonie serii „Monster Hunter”, to jest okazja.

Czyżbym namawiał do nabycia gry w przedsprzedaży? Nic bardziej mylnego! Do końca stycznia dostępne jest demo „Monster Hunter: Rise”. Ma trochę ograniczeń, ale koncentruje się na tym, co dla serii jest najważniejsze. Na walce.

Wersja demonstracyjna pozwala na wykonanie jedynie 30 zadań. Dostępne są dwa questy treningowe. Polecam je osobom, dla których będzie to pierwszy kontakt z serią „Monster Hunter”. Po ich przejściu można brać się za polowania. Niestety, demo pozwala na wytropienie i ubicie jedynie dwóch bestii. Co prawda na mapach można ich spotkać więcej, ale nie są one głównym celem. Wycięte zostały także elementy związane z tworzeniem oraz doborem ekwipunku. W demie po prostu wybiera się zdanie oraz broń, a następnie zaczyna się polowanie. Co w sumie jest dobrą metodą na zaprezentowanie gry. W końcu to walka z potworem jest najważniejszym elementem serii „Monster Hunter” i wersja demonstracyjna pozwala poczuć się jak prawdziwy łowca!

R E K L A M A

„Monster Hunter: Rise” kontynuuje tradycję skomplikowanych starć. Każdą walkę należy rozpocząć od obserwacji. Nauczenie się sekwencji ataków, znalezienie momentów, w których można zaatakować oraz pilnowanie rytmu walki, to elementy niezbędne w trakcie polowa w „Monster Hunter: Rise”.

Jedną z moim ulubionych nowości, jest możliwość dosiadania potworów. Na krótki czas można przejąć władzę na jakąś wiwerną i atakować nią przeciwnika. Otwiera to wiele ciekawych możliwości, ponieważ terytorialne starcia potworów w „Monster Hunter: World” potrafiły ułatwić polowanie. Albo po prostu dawały chwilę przerwy na uleczenie się lub naostrzenie broni. W najnowszej odsłonie serii pojawia się możliwość zmuszenia danego potwora do wykonywania określonych ataków. Myślę, że ten element będzie w stanie zmienić wynik niejednej walki. Na korzyść gracza.


Posłuchaj nas!