Nie samym Sonosem człowiek żyje - Yamaha MusicCast 20, pierwsze wrażenia




Nie samym Sonosem człowiek żyje - Yamaha MusicCast 20, pierwsze wrażenia

Opublikowano 5 miesięcy temu -


Motoryzacja czy muzyka? Jak dla mnie to dwa główne skojarzenia z marką Yamaha. Ostatnio trafił do mnie ich głośnik bluetooth MusicCast 20, więc tym razem będzie to spotkanie z tym drugim skojarzeniu.

MusicCast to nie tylko nazwa urządzeń (a jest ich kilka w rodzinie Yamahy.), ale także nazwa bezprzewodowego systemu multiroom tego producenta.  Zanim jednak przybliżę ten system, chciałbym Ci o czymś powiedzieć.

Artykuł, który zaraz przeczytasz, powstał podczas płatnej współpracy z marką Yamaha. Nie zapłacono nam za pochlebne opinie, lecz za priorytet publikacji. Moje wrażenia zawsze staram się opisywać obiektywnie. Informujemy o tym, ponieważ na DailyWeb chcemy być z Wami fair. Zawsze.

A teraz wróćmy do tematu.

System multiroom pozwala na odtwarzanie muzyki z różnych źródeł na urządzeniach bezprzewodowych obsługujących go. Jest to o tyle fajne, że działa już od pierwszego głośnika. O co mi chodzi? MusicCast pozwala nam z czasem rozbudowywać swoje imperium audio o kolejne produkty i łączyć je w jedną sieć, w której urządzenia rozmawiają ze sobą. Jeśli posiadamy dowolne urządzenie z serii Amazon Alexa — pozwoli także na zintegrowanie go.

Wiecie, co jest lepsze od głośnika MusicCast 20? Dwa głośniki MusicCast 20 ;) Tyle właśnie otrzymałem do testów. Są to dwie jednostki, każda z nich może działać samodzielnie. Mogą one także być „rozsiane” po naszym domostwie. Dla przykładu — jeden z głośników stoi w salonie, drugi w kuchni. Oba odtwarzają nam tę samą muzykę. Inną opcją jest połączenie ich w parę stereo.

Tyle z teorii póki co — to przecież pierwsze wrażenia :)

Głośnik waży ponad 2 kilo i jest owalnego kształtu. Od góry ma dotykowy panel z plastiku o wysokim połysku oraz diody sygnalizujące połączenie. Powierzchnia boczna pokryta jest metalową siatką, pod którą ukryte są głośniki, jest ona bardziej matowa niż błyszcząca. W tylnej części z dołu znajduje się wnęka na podłączenie kabla zasilania oraz Ethernet. Jest tam również port USB, jednak on służy tylko do serwisu urządzenia.

Konstrukcja głośnika wydaje się bardzo solidna. Jest on dobrze wyważony i bardzo stabilnie stoi na podłożu. Dostępne są 2 wersje kolorystyczne — czarna oraz biała. W moje ręce trafiły dwie czorne jak węgiel sztuki. A dźwięk?

Głośnik bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Dźwięk wydaje się pełny, soczysty. Szybki test muzyki ze Spotify w wysokiej rozdzielczości oraz Tidal HiFi (który ponoć bazuje na FLAC) i... Jest dobrze. W pełnej recenzji opowiem więcej, ponieważ chcę posłuchać dłużej na nim różnych utworów.

Tak naprawdę MusicCast 20 wywarł(y) na mnie dobre wrażenie jeszcze zanim wydobył się z nich pierwszy dźwięk. Czym? Łatwością konfiguracji. Na razie jestem pozytywnie zaskoczony. Widzę pewne minusy, ale muszę się upewnić, czy przypadkiem nie wynikają one z mojej winy. Na pewno podzielę się nimi w pełnej recenzji.

Zastanawiasz się, dlaczego nie ma tutaj prawdziwych zdjęć, tylko takie od producenta? Odpowiedź jest prozaiczna :) Szybko robi się ciemno, przed świętami dłużej siedzę w pracy i nie mogę zrobić dobrych fotek, ponieważ nie mam studia w domu. Pierwsze wrażenia charakteryzują się tym, że są „na gorąco”. W kompletnej recenzji będzie lepiej. Obiecuję.

Tutaj znajdziesz pełen i szeroki opis sprzętu: recenzja Yamaha MusicCast 20.