Co ciekawe, zupełnie zapomniałbym o tej premierze, gdyby nie znajomi, którzy w mediach społecznościowych zaczęli chwalić się postępami w grze. Na początku pojawiło się też kilka problemów z jej działaniem w krajach innych niż USA, co tym bardziej podgrzewało atmosferę.

Do „Harry Potter: Wizards Unite” podchodziłem z zaciekawieniem, ale i jednocześnie dystansem, bo nigdy nie mogłem się przekonać do „Pokemon GO”, na którym przecież wzorowana jest nowa gra Niantic. Gier o Pokemonach było już jednak mnóstwo, a o młodym czarodzieju zdecydowanie mniej, więc tym razem postanowiłem dać szansę zabawie.

I cóż, moje wrażenia są jak najbardziej pozytywne! Przy pierwszym uruchomieniu w oczy rzuca się przede wszystkim duże przywiązanie do detali. Czuć tu klimat magicznego uniwersum, wszędzie pełno jest nawiązań do książek i filmów, przez co od razu możemy wczuć się w ten świat. Na dodatek twórcy zadbali też o dobre polskie tłumaczenie, co z pewnością zadowoli najwierniejszych fanów oraz przyda się młodszym graczom.

Harry Potter: Wizards Unite powtórzy sukces Pokemon GO?

W grze chodzi przede wszystkim o to, aby docierać w wyróżnione na zaciągniętej z rzeczywistości mapie miejsca i tam wykonywać kolejne zadania. Są to np. uwolnienie znanej postaci z sieci pająka, pokonanie napotkanego stworzenia czy schwytanie go. Większość z questów skupia się na rzucaniu zaklęć (przesuwaniu palcem po ekranie) w odpowiednim momencie.

„Wizards Unite” ma też mnóstwo dodatkowej zawartości, takiej jak rejestr spotkań, używanie eliksirów czy dostosowywanie postaci i zdobywanie kolejnych poziomów. Widać, że fani Harry’ego Pottera będą mieli co robić, a i zabawa w czarodzieja nawet dla zabicia czasu powinna sprawiać dużo frajdy. Czy więc gra ma szansę przebić popularnością nawet sławetne „Pokemon GO”? To pokaże czas, ale walka na pewno będzie zażarta.


Posłuchaj nas!