Nie czekam na Diablo IV

Nie czekam na Diablo IV

Opublikowano 3.11.2019 19:14 -


Przyszedł czas popsuć zabawę! Podejrzewam, że wielu graczy BlizzCon pozostawił w poczuciu zadowolenia. Zapowiedziano „Diablo IV” oraz „Overwatch II”. Pojawiła się inforamcja o nowym dodatku do „World of Warcraft”, „Hearthstone” również otrzymał coś nowego. Gdzieś mignęły dwa pozostałe tytuły ze stajni Activision-Blizzard, czyli „Starcraft 2” oraz „Heroes of the Storm”. Można odnieść wrażenie, że wszystkie sprawy potraktowane z należytą uwagą. Prawda?

Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że pamięć fanów jest krótka. Dlatego przypomnę o kliku rzeczach. Pod koniec 2018 roku Activision-Blizzard ogłosiło zamknięcie międzynarodowej ligi esportowej „Heroes of the Storm”. Mało tego! Sam rozwój gry został spowolniony. Najwyraźniej próba zaistnienia na rynku MOBA nie wypaliła, więc trzeba ciąć koszty. Mam wrażenie, że dzisiaj „Heroes of the Storm” przypomina trochę zombie. Istnieje, ma fanów, ale niekoniecznie rozwija się w jakimkolwiek kierunku. Jednak nie to było najbardziej szokujące.

Na początku 2019 roku Acitivion-Blizzard zwolniło 800 osób, co wtedy stanowiło 8% wszystkich zatrudnionych osób.

Powód? Bardzo ciekawy. Pomimo tego, że rok 2018 był rekordowy pod kątem dochodów, to firma i tak nie wykorzystała całego potencjału. Przynajmniej w oczach zarządu, który i tak przyznał sobie potężne premie. Zachęcam do przeczytania artykułów Jasona Schreira z „Kotaku”. Świetnie opisał kontrowersje związane z ogłoszonym raportem finansowym i zwolnieniami.

Wróćmy do teraźniejszości. W jednym z odcinków naszego podcastu opowiadaliśmy o tym, jak Acitvision-Blizzard zbanowało profesjonalnego gracza „Hearthstone” za komentarz polityczny. Przy okazji zwolnieni zostali prowadzący stream. A to był dopiero początek kryzysu wizerunkowego. Potem było zdjęcie ze sklepu figurki Mei, która stała się symbolem wsparcia dla protestujących w Hongkongu oraz bojkot usług Activision-Blizzard, który objawiał się masowym usuwaniem kont przez użytkowników. Na Blizzconie również poruszono tę sprawę. Prezes Blizzarda, J. Allen Brack, postanowił przeprosić za podjęte działania. A może bardziej adekwatnym stwierdzeniem byłoby napisanie, że odniósł się do kontrowersji związanych z „Hearthstone”? Zobaczcie sami.

Będę szczery – nie kupuję tego. W całej wypowiedzi nie ma nawet słowa dotyczącego kontekstu, w jakim została nałożona blokada. Co prawda została skrócona z 12 miesięcy do 6, ale nie została zdjęta, pomimo oświadczenia wydanego na BlizzConie.

W wypowiedzi prezesa pada pełno wyświechtanych frazesów. O zbliżaniu świata, mocy gier komputerowych, o wysokich standardach, którym nie sprostali, a także o tym, że BlizzCon łączy ludzi.

Delikatnie wspomniał o protestach, ale w dalszym ciągu nie powiedział, czego one dotyczą. Dla mnie nie są to przeprosiny, ale najzwyklejsza marketingowa pulpa skierowana do akcjonariuszy oraz fanów. W końcu na BlizzConie zostały zapowiedziane nowe gry, a milczenie mogłoby negatywnie odbić się na ich sprzedaży. Lepiej nie ryzykować, lepiej trochę ostudzić emocje. Już sam Kongres Stanów Zjednoczonych Ameryki zaczął się interesować sprawą, więc dobrze będzie posypać głowę popiołem. Przynajmniej symbolicznie.

Nie będę ukrywał tego, że byłem wieloletnim graczem „World of Warcraft”. W swojej kolekcji posiadam także genialne „Diablo II” wraz z dodatkiem. Seria „Starcraft” na długo będzie stanowiła dla mnie przykład cudownej strategii czasu rzeczywistego. Nawet „Overwatch” zagwarantował mi ponad 100 godzin świetnej rozgrywki. Mimo to postanowiłem odinstalować BattleNet i odpuścić sobie te wirtualne światy. Wiem, że inny wydawcy oraz twórcy wcale nie są święci. Po prostu czuję się rozczarowany.

Najwyraźniej jestem naiwny i wierzyłem w to, że dla firmy, która stworzyła legendarny konflikt Hordy i Sojuszu liczy się coś więcej, niż pieniądze. Miałem nadzieję, że ważni są dla niej ludzie.

Wieści z Rozładowani.pl