Netflix prosi, by świat zrezygnował z Bird Box Challenge

Netflix prosi, by świat zrezygnował z Bird Box Challenge

Opublikowano 4.01.2019 14:54 -


Nie macie pojęcia co to Bird Box Challenge? Najpewniej dlatego, że nie widzieliście jeszcze jednej z najnowszych produkcji Netflixa – „Nie otwieraj oczu” (ang. „Bird Box”). Sandra Bullock walczy tam o przetrwanie w postapokaliptycznej rzeczywistości, w której samo otworzenie oczu może już oznaczać śmierć.

Sam ten wstęp powinien dać Wam jasno do zrozumienia, że Bird Box Challenge nie jest niczym dobrym. Jakie bowiem wyzwanie można zbudować na kanwie równie nieprzyjaznej człowiekowi filmowej rzeczywistości? Oglądałam „Nie otwieraj oczu” i jestem w szoku, że świat wpadł na równie niebezpieczny pomysł.

W filmie Sandra Bullock wraz z dwójką kilkulatków stara się z zawiązanymi oczami przetrwać spływ rwącą rzeką, na której końcu znajdować ma się wybawienie – bezpieczny obóz założony przez tych, którzy przetrwali śmiertelne zagrożenie. Widz obserwuje, jak doszło do podobnego kształtu rzeczywistości oraz tego, jak ludzie uczyli się funkcjonować z zasłoniętymi oczami. W trakcie filmu można zobaczyć np. jak bohaterowie prowadzą ze szczelnie zasłoniętymi szybami samochód albo jak przedzierają się przez las z opaskami na oczach.

Tak, dobrze myślicie. Ludzie postanowili naśladować tę sytuację w realnym życiu i w absurdalnie niebezpiecznych sytuacjach zasłaniają sobie oczy. Co więcej, sytuacja jest na tyle powszechna, że swój apel wystosował Netflix.

Widziałam film i przyznaję, że to całkiem niezła produkcja na wieczorny odpoczynek ze znajomymi. „Nie otwieraj oczu” trzyma w napięciu, zachęca do zadawania sobie niewygodnych pytań i podejmowania nieprzyjemnych decyzji, a na sam koniec można dać się zaskoczyć przemyślanemu zwrotowi akcji. Nie wydawało mi się jednak dotąd, by film miał w sobie to coś, tę siłę wpływu na ludzkie umysły, która popychałaby człowieka do… czegokolwiek. Tymczasem świat zaskoczył mnie raz jeszcze.