NBA 2K19 - recenzja. To nadal najlepsza wirtualna koszykówka | DailyWeb.pl

NBA 2K19 - recenzja. To nadal najlepsza wirtualna koszykówka

Opublikowano 4 tygodnie temu -

W świecie gier to już standard, że NBA 2K jest niepodważalnym królem koszykówki. Fani tego sportu co roku wyczekują premiery najnowszej części i rzadko się zawodzą. A jak jest z edycją przygotowaną z myślą o sezonie 2018/2019?

Nie będę owijał w bawełnę: jest dobrze, nawet bardzo, ale jednocześnie znajomo i bez rewolucji. Na wstępie witają nas te same opcje co zawsze. Podobna jest oprawa meczów — przed każdym z nich możemy obejrzeć odcinek NBA 2K TV, czyli m.in. wywiady nagrane z prawdziwymi zawodnikami amerykańskiej ligi oraz przygotowane już na silniku gry przedmeczowe show.

Żarty Shaqa i spółki cały czas bawią, ale... co z tego, skoro twórcy w ten sposób nadal przede wszystkim maskują loadingi? To utrapienie serii, którego 2K nie potrafi naprawić od niepamiętnych czasów. W tym roku jest co prawda nieco lepiej, szczególnie jeśli chodzi o tryb My Career, ale gdy na rynku mamy tak zaawansowane konsole, a gra kosztuje 200-250 zł to po prostu nie przystoi.

Pozytywny brak zmian

Rozgrywka również nie doczekała się rewolucyjnych zmian, ale w tym przypadku to akurat ogromny plus. NBA 2K19 robi to, co poprzedniczki, ale jeszcze lepiej. Gameplay jest w miarę przystępny i podstawy gry ogarniemy w ciągu pierwszego meczu.

PES 2019, czyli dlaczego w tym roku olałem FIFĘ

Zadowoleni będą też ci, którzy szukają większego wyzwania, bo opanowanie podstawowych zagrań to tylko początek zabawy. Z czasem uczymy się coraz więcej, odkrywając, ile smaczków i kontekstowych animacji poukrywali w tym tytule twórcy. Na doskonaleniu swojej techniki, umiejętnym rozgrywaniu i wykorzystywaniu słabości konkretnych przeciwników można spędzić kilkadziesiąt, jeśli nie kilkaset, godzin. Miód!

Mniej opcji, więcej grania

To, co od zawsze najbardziej lubię w serii 2K to tryb My Career, w którym tworzymy swojego gracza i wcielając się w niego, rozgrywamy kolejne mecze przeplatane fabularyzowanymi wstawkami. Trochę o tym trybie pisałem już w pierwszych wrażeniach.

Pierwsze kilka godzin z My Career było świetne. Historia była przepełniona akcją i niespodziewanymi wydarzeniami, byłem zdumiony, że w grze sportowej istnieje aż tak wciągająca fabuła. Ale po świetnym prologu, kiedy mój zawodnik został już pełnoprawnym graczem NBA, nagle wszystko zwolniło. Skończyły się wstawki filmowe, skończyły się specjalne mecze i wydarzenia. Zrobiło się trochę nudno. Zwłaszcza że opcji modyfikacji i rozwoju postaci wcale nie jest specjalnie więcej względem poprzedniej części.

To jest zresztą znamienne dla tegorocznej edycji NBA 2K. Gra najpierw wprowadza nas w poszczególne tryby, a potem skupia się już tylko na czystej rozgrywce. Daje oczywiście opcje do zabawy poza boiskiem (ciuchy, buty, specjalne eventy w My Career, odświeżony tryb My Team ze zbieraniem kart zawodników jak w FIFA Ultimate Team, itd.), ale mimo wszystko silniej niż w poprzednich częściach promuje swój największy atut, czyli po prostu przyjemność z gry w kosza.

Bez konkurencji

NBA 2K19 po prostu nie ma sobie równych. Twórcy nie pokusili się o rewolucyjne zmiany, a te mniejsze, na które się zdecydowali, w większości wyszły serii na dobre.

Do całkowitego ideału trochę jeszcze brakuje — loadingi przytłaczają, a niektóre treści i tryby wydają się dodane na siłę.

Nie zmienia to faktu, że NBA 2K19 to najlepsza wirtualna koszykówka na rynku. Mecze NBA są niemal fotorealistyczne, a rozgrywka jest jednocześnie przyjazna dla nowicjuszy i satysfakcjonująca dla wyjadaczy. Jeśli lubicie ten sport, to na najnowszej części na pewno się nie zawiedziecie.


NBA 2K19 PS4 - jaka cena?

Jak to zwykle za dobry tytuł przyjdzie słono zapłacić. Standardowa cena oscyluje w granicach 250zł, ale na porównywarkach znajdziecie już oferty nawet od 200zł.