NASA ostrzega: spodziewajmy się nasilenia asteroid jeszcze za naszego życia




NASA ostrzega: spodziewajmy się nasilenia asteroid jeszcze za naszego życia

Opublikowano 30.04.2019 12:46 -


Szef NASA, Jim Bridenstine stwierdził, że to już jest pora, aby zacząć na poważnie traktować asteroidy, które krążą dookoła naszej planety. Takie ostrzeżenia wystosował podczas Międzynarodowej Konferencji Obrony Planetarnej.

Trzeba przyznać, że podobnych ostrzeżeń jest coraz więcej, wcześniej temat był spychany na boczny plan. Przedstawiciel NASA zaznaczył, że „musimy być pewni, że ludzie już rozumieją, że nie chodzi o filmy z Hollywood. Chodzi w końcu o ochronę jedynej planety, którą znamy…”.

Takie ostrzeżenia nie były zbyt na poważnie brane pod uwagę przez ogół społeczeństwa. Głównie działo się tak właśnie przez wspomniane hollywoodzkie filmy katastroficzne, gdzie wielka asteroida zmierza ku Ziemi. Budziło to fałszywe poczucie bezpieczeństwa. Wystarczy jednak przypomnieć sobie nie tak dawne „kontakty” asteroid z naszą planetą, aby stwierdzić, że to jest realne.

Najświeższym przykładem może być Czelabińsk i rok 2013. Wówczas uderzył meteor o długości około 20 metrów. Według NASA eksplodował on około 23 kilometrów nad powierzchnią Ziemi, ale i tak narobił dość sporo spustoszenia. Zniszczonych zostało kilkaset budynków, a wiele osób trafiło do szpitala.

Szef NASA twierdzi, że takie wydarzenia powinny zdarzać się średnio raz na 60 lat. W XX wieku mieliśmy do czynienia z trzema takimi sytuacjami, m.in. katastrofa tunguska w Rosji w 1908 roku, a w 1930 roku w Brazylii. NASA ciągle pracuje nad tym, aby kontrolować asteroidy, aktualnie ich celem jest śledzenie 90% obiektów o długości minimum 140 metrów. Taka wielkość wystarczy, aby zniszczyć mały kraj. Co prawda każdy meteor traci swoją moc, jak tylko wejdzie w naszą atmosferę, ale wydarzenie z 2013 roku pokazuje, z jaką siłą dociera do Ziemi. A była to zaledwie 1/7 wielkości, które chce śledzić NASA.

Elon Musk i jego SpeceX na pomoc planecie?

Być może to właśnie firma Elona Muska, pomoże chronić Ziemię przed asteroidami. NASA niedawno poinformowała, że podpisała kontrakt ze SpaceX. Agencja płaci firmie Elona Muska 69 milionów dolarów, aby ta pomogła rozwiązać problem. Pierwsza wspólna misja jest już przygotowywana, a jej celem jest przekierowanie podwójnej asteroidy (DART). SpaceX ma wysłać rakietę na kursie kolizyjnym z obiektem blisko Ziemi. Jeśli misja się powiedzie, rakieta ta będzie sterować asteroidą z dala od naszej planety.

Okazuje się jednak, że informacje przekazywane przez osoby związane z NASA są nie do końca spójne. Laboratorium Napędu Odrzutowego twierdzi, że NASA nie zna obecnie żadnej komety ani asteroidy, która jest na kursie kolizyjnym z Ziemią, przez co prawdopodobieństwo kolizji jest znikome. Twierdzą, że żaden duży obiekt nie uderzy w naszą planetę w ciągu najbliższych kilkuset lat. W 1999 roku głośno było o asteroidzie RQ36, która według NASA ma uderzyć w Ziemię do roku 2182, jednak do końca nie można przewidzieć jej ścieżki.

Myślę, że na razie możemy wstrzymać obawy o koniec świata, jednak jakieś ryzyko na pewno istnieje. NASA, aby uspokoić ludzi, przygotowała stronę, gdzie znajdziemy znane asteroidy, które mają duże szanse na zderzenie z Ziemią. Warto ją śledzić, jeśli macie jakieś obawy i nie szkoda Wam życia na takie stresy. Czy NASA wie więcej i stopniuje informacje, aby nie zasiać paniki na świecie? Tego nie wie nikt, oprócz NASA, ale jeśli nawet to robi to po uderzeniu konkretnej asteroidy, myślę, że będzie nam wszystko jedno.