Wczoraj odbył się pierwszy lot marsjańskiego drona, który w lutym wybrał się na Czerwoną Planetę „na barkach” (a dokładnie na podbrzuszu) łazika Perseverance. Całość transmitowana była online, a kiedy dron wystartował w siedzibie Agencji NASA wybuchła euforia.

Sam łazik przeprowadził już szereg badań, a ten drugi natomiast dopiero przygotowuje się do startu. Uwolniony został w drugiej połowie marca, a w ubiegłym tygodniu musiał przejść aktualizację oprogramowania pokładowego. Wszystko przebiegło pomyślnie, dlatego dzisiaj pierwszy start.

Pierwszy lot drona Ingenuity na Marsie

Warto zaznaczyć, że ze względu na olbrzymią odległość Ziemi od Marsa i ogromnego opóźnienia w przesyle danych, dron wykonał w pełni autonomiczny lot, który „sterowany” był urządzeniami pokładowymi.

Istotnym problemem latania na Marsie jest gęstość atmosfery. W przypadku lotów na naszej planecie śmigłowcom wystarczy 500 obrotów śmigieł na minutę, kiedy na Marsie jest to 2500 obrotów. Robi różnicę, ale jak widać na powyższym nagraniu inżynierom NASA się to udało.

Ważne jest, aby pamiętać, że nie ma podręcznika dotyczącego budowy helikopterów marsjańskich. Nigdy wcześniej tego nie robiliśmy – ludzkość nigdy nie umieściła helikoptera na Czerwonej Planecie. Przestrzeń jest trudna. W projekcie było wiele ważnych kamieni milowych, ale wszystkie one budowały projekt aż do dzisiaj.

– powiedział po udanym locie Teddy Tzanetos, zastępca szefa operacji w Ingenuity.

Teraz dron będzie wykonywał regularne loty w nadchodzących tygodniach. Każdy taki oblot dostarczy szereg informacji, które jak mówi Tzanetos „będą one skarbnicą informacji dla projektu lotniczego, ponieważ to właśnie zostanie wykorzystane do pomocy w budowaniu i projektowaniu przyszłych misji samolotów na Czerwoną Planetę”.


Posłuchaj nas!