Najlepsza elektroniczna niania za niewielkie pieniądze? Dla mnie to YI Home | DailyWeb.pl

Najlepsza elektroniczna niania za niewielkie pieniądze? Dla mnie to YI Home

Opublikowano 2 tygodnie temu -


Na elektroniczną nianię zwykle trzeba wydać kilkaset złotych. Tak przynajmniej sądziłem. Na ratunek przychodzi chiński YI ze swoją kamerką. Jak dla mnie bije inne nianie na głowę.

Jakiś czas temu, gdy moja córka była jeszcze małym bajtlem, śledziłem temat różnorakich artykułów dla dzieci. Pewnego dnia przyszedł czas na rozpoznanie rynku elektrycznych niani. Zanim jednak przejdę do opisania mojego rozwiązania, muszę stwierdzić jedno, choć na pewno nie dla wszystkich będzie to odkrywcze, ale... Jeśli w nazwie występuje dziecięce, dla dzieci etc. to znaczy, że cena tego czegoś będzie kilkadziesiąt procent wyższa od innej bardzo podobnej pod względem funkcji rzecz z branży nieopatrzonej dopiskiem „dla najmłodszych”. Dziś pokażę to na przykładzie elektronicznej niani.

W dzisiejszych czasach trzeba chyba zaznaczać takie rzeczy, więc zaznaczam: to, co przeczytasz poniżej, nie jest w żaden sposób sponsorowane przez YIani żadnego innego dystrybutora. To moja (i nie tylko) opinia.

Obraz

Dobra elektroniczna niania dla mnie musiała posiadać kilka kluczowych funkcji. Na pierwszym miejscu znalazł się obraz jakości lepszej niż ziemniak. Xiaoyi Yi Home nadaje obraz w jakości HD, czyli 720p do 24 klatek.

Jeśli mówimy o obrazie, muszę także wspomnieć, że niania powinna móc widzieć w ciemności. Jakby nie patrzeć używana jest bowiem głównie podczas snu malucha. Kamerka, o której piszę, funkcję taką posiada. Po włożeniu karty microSD umożliwia także nagrywanie obrazu w pętli.

dźwięk

Ta funkcja nie była dla mnie bardzo ważna podczas zakupu. Po 2 latach korzystania z kamery jestem w stanie powiedzieć to samo — dźwięk to sprawa drugorzędna. Mój substytut elektronicznej niani posiada  jednak dwustronną komunikację dźwiękową. Można więc nie tylko słuchać tego, co się dzieje u malucha, ale też nadawać. Funkcję tę zawdzięcza wbudowanym mikrofonowi oraz głośnikowi. Jakość? Jak ze słoika, ale czy naprawdę potrzeba więcej?

Zasilanie

Mobilność tej kamery przydała nam się nie raz, zwłaszcza na wyjazdach. I tu Was na pewno zaskoczę, bo kamera mimo swoich zalet nie posiada wbudowanej baterii. Jak więc można mówić o jej mobilności? Można, bo zasilana jest przez kabel microUSB. Co jest w stanie zasilać urządzenia przez port USB? Tak, PowerBank :) PowerBank posiadam niejeden. Rozszerzenie kamerki o możliwość działania niezależnie od sieci energetycznej zostało w prosty sposób zapewnione i na wyjazdach okazało się bardzo przydatne. Długi, kilkumetrowy kabel, który znajdował się zestawie, też był bardzo użyteczny.

Zasięg

Komunikacja z kamerą zapewniona jest poprzez sieć WiFi. Czy to minus? No nie wiem. Realnie poza zasięgiem sieci WiFi przebywam bardzo rzadko. Nawet jeśli tak by się zdarzyło, to właściwie każdy telefon i sporo tabletów jest w stanie robić dzisiaj za router, zapewniając w miarę stałe łącze.

Design

To, w jaki sposób wygląda sprzęt, jest dla mnie często czynnikiem, który decyduje o zakupie. YiHome podszedł mi bardzo swoją minimalistyczną budową. Warto wspomnieć, że sama kamerka to czarne koło, zaś biała konstrukcja to swojego rodzaju statyw dla kamerki.

Aplikacja

Jeżeli chodzi o aplikację, to tutaj dzieje się sporo. Możemy robić w niej naprawdę wiele — wyznaczać strefy, w których jeśli zostanie wykryty ruch, otrzymamy powiadomienie. Manipulujemy też jakością obrazu, ustawieniami urządzenia, wysyłaniem dźwięku, nagrywaniem, robieniem zdjęć i... udostępnianiem obrazu innym.

Aby nie było zbyt kolorowo — kamerka używana jako elektroniczna niania ma swoje wady. W moim przypadku sprawdziła się świetnie, ale z technologią jestem za pan brat. To, że jestem gadżeciarzem, pozwoliło mi pójść na kilka kompromisów, które na co dzień nie są dla mnie w ogóle odczuwalne, ale innym mogą napsuć krwi. Warto byście o nich wiedzieli i dokonali świadomego wyboru.

Yi Home nie zostało stworzone jako elektroniczna niania, a jako kamera do monitoringu.

Na sam początek należy wspomnieć o tym, że kamera nie posiada żadnego odbiornika. Może być nim każdy smartfon/tablet na Androidzie oraz iOS, który spełnia wymagania systemowe. Aplikację znajdziemy także na Windows oraz Mac. Miałem w domu nieużywany tablet, którego głównym celem istnienia stała się obsługa tej kamery. Więcej o tym tablecie dalej.

Całość działa tylko połączona z Internetem. Bez tego kamerka jest po prostu bezużyteczna. Dla mnie to właściwie żaden problem. Do abonamentu telefonicznego za darmo dostałem Internet mobilny (bodajże 3GB transferu z pełną prędkością, a po przekroczeniu tego limitu nieco zwalniający). Promocyjny SIM włożyłem do wspomnianego tabletu, który służył mi jednocześnie jako router i odbiornik. Nigdy nie było problemów z transferem.

Jeśli autoryzujemy kilka kont w aplikacji — wszyscy mogą mieć podgląd do tego, co dzieje się przed kamerką (kąt widzenia 111 stopni). Skorzystałem z tego kilka razy, będąc w delegacji bądź na dłuższym wyjeździe. Żona włączyła kamerkę, a ja mogłem zobaczyć, jak córka się bawi i dzięki wbudowanej obustronnej komunikacji z nią porozmawiać. Kto ma dzieci, ten zrozumie ;)

Dzięki temu, że kamera może być zasilana z PowerBanku, a tablet ma wbudowaną baterię, zestaw ten jest w pełni mobilny. Na wyjazdach był bardzo przydatny,gdy dziecko spało na piętrze, a my delektowaliśmy się chwilami we dwoje przy kominku na parterze. Do płynnego działania wystarczy 3G. W Polsce jest aktualnie bardzo mało miejsc poza zasięgiem sieci. Z roku na rok ich liczba i tak spada.

No i cena. Tak jak wspomniałem na wstępie — na dobrą elektroniczną nianię kilka stówek wydać trzeba. Ja Yi Home kupiłem za 149 zł. Tablet już był, dostał po prostu bardzo ważne zadanie ;) Korzystam z takiej konfiguracji już 2 lata — 99% czasu wszystko jest OK, SLA 99% ;) Ten 1% to aktualizacje.

Nie ma, co ukrywać. Podobna opcja nie sprawdzi się u wszystkich. Poleciłem ją jednak kilku znajomym (zawsze wspominając o kompromisach, na które trzeba pójść). Dla większości nie było to problemem i są zadowolonymi użytkownikami. Skąd wiem, że zadowolonymi? Ponieważ polecają tę kamerkę jako elektroniczną nianię dalej.

Dla bardziej wymagających, ale zainteresowanych tym rozwiązaniem, wspomnę jeszcze, że istnieje także wersja 1080p tej kamerki w cenie 299 zł oraz wersja 2 wyposażona w zliczanie liczby osób w pomieszczeniu oraz garść innych funkcji. Ta ostatnia natomiast kosztuje już 499 zł.

Zdjęcia pochodzą ze strony dystrybutora.

1 0