7.10.2025 8:00

Nad czym właściwie pracują OpenAI i Jony Ive?

Od niemal pół roku wiemy, że OpenAI i Jony Ive opracowują urządzenie napędzane AI mające być tak przełomowe jak iPhone pierwszej generacji. Jak idą prace?

Jony Ive i Sam Altman tworzą asystenta AI

Legendarny designer przez lata związany z Apple, odpowiedzialny za projekty kultowego sprzętu dołączył do Sama Altmana i miał stworzyć dla OpenAI projekt urządzenia, które po raz kolejny odmieni świat. Pod koniec maja na oficjalnym kanale YouTube firmy odpowiedzialnej za chatGPT opublikowano ociekający patosem film (który swoją drogą nie jest już publiczny), w którym obaj panowie mówili o tym, że ich wspólne dzieło uczyni nas lepszymi ludźmi. Zgodnie twierdzili, że szczególnie zależy im na dobru ludzkości i wyrównywaniu szans. Dziennikarze Financial Times donoszą, że projekt napotkał tymczasem na spore problemy.

Samo OpenAI nie ma dostatecznie dobrego pomysłu?

Okazuje się, że gigant sztucznej inteligencji ma problem ze zdefiniowaniem kształtu nadchodzącego urządzenia. Z informacji, do jakich dotarli reporterzy wynika, że wciąż nie wiadomo do końca, w jaki sposób użytkownik miałby się komunikować z AI, oraz jak rozwiązać kwestie prywatności. Co więcej, poważne obawy budzi też prognozowana wydajność i problemy z utrzymaniem infrastruktury. Jak mają jednak utrzymywać twórcy tajemniczego urządzenia, dla wszystkich jasne jest, że sprzęt ma być jak dobry kelner. Niemal niewidzialny, nienarzucający się, ale mimo wszystko będący zawsze w pobliżu i gotowy do pomocy.

Pomysł polega na tym, że powinieneś mieć przyjaciela, który jest komputerem, a nie twoją dziwną dziewczyną z AI.

Anonimowe źródła dziennikarzy FT donoszą, że w zespole pracującym nad projektem nie ma jak dotąd jasności co do osobowości asystenta AI oraz tego, w jaki sposób ma prowadzić rozmowy i zwracać się do użytkownika. Z tego co wiemy, panuje jedynie konsensus co do tego, że model nie ma być dziwny. W mojej ocenie, świadczy to o tym, że jesteśmy jeszcze na bardzo wczesnym etapie rozwoju generatywnej AI. Drugą nierozwiązaną jak dotąd kwestią jest pytanie o to, jak zachować (albo chociaż dać użytkownikowi poczucie) prywatność. Wiemy bowiem, że sprzęt mający mieć formę zbliżoną do smartfona nie będzie miał ekranu. Komunikacja ma się odbywać głosowo i za pomocą co najmniej kilku kamer. W takim podejściu, gdy sprzęt ma 24 godziny na dobę słuchać otoczenia, trudno mówić o poszanowaniu prywatności już nie tylko właściciela sprzętu, ale i wszystkich osób w jego otoczeniu.


Jony Ive 18 lat temu zrewolucjonizował smartfony. Czy dla OpenAI stworzy urządzenie na miarę iPhone’a?

Jony Ive 18 lat temu zrewolucjonizował smartfony. Czy dla OpenAI stworzy urządzenie na miarę iPhone’a?

Legendarny designer przez lata związany z Apple będzie pracował dla OpenAI nad urządzeniem, które ma zupełnie odmienić nasze doświadczenie współpracy z AI. Jony Ive może jeszcze raz wywołać rewolucję w…

Podobno OpenAI chciałoby, żeby asystent przez cały czas wiedział, co dzieje się w najbliższej przestrzeni użytkownika, by móc reagować bez konieczności wywoływania interakcji przez użytkownika jakimś specjalnym poleceniem takim jak Hey Googleczy Hej Siri. Sami twórcy projektu powiedzieli zresztą dziennikarzom FT, że ich rozwiązanie ma być lepszym Siri. Okazuje jednak, że problemem może być także wydajność. OpenAI już teraz mierzy się z wyzwaniami na gruncie dostępności zasobów, ale jeśli wziąć pod uwagę, że po urządzenie firmowane przez tak renomowany duet jak Altman i Ive, sięgną miliony użytkowników, pojawia się pytanie, jak zaspokoić gigantyczne zapotrzebowanie na moc obliczeniową.


Rabbit R1 dostaje ważną aktualizację. Sprzęt zyskuje drugie życie

Rabbit R1 dostaje ważną aktualizację. Sprzęt zyskuje drugie życie

Wiele osób zastanawia się, czy Rabbit R1 jeszcze żyje. Okazuje się, że ciągu ostatnich 16 miesięcy dostał aż 30 aktualizacji oprogramowania. Ta największa — do rabbitOS 2.0 właśnie dotarła, a…

Premiera sprzętu ma nastąpić w 2026 lub w 2027 roku. Jeśli doniesienia informatorów Financial Times są prawdziwe, to trudno uwierzyć, by firma zdążyła dostarczyć na rynek urządzenie, co do którego jest tak wiele wątpliwości. Wygląda na to, że w obecnym czasie, zarówno potencjalni klienci, jak i sami producenci nie są jeszcze gotowi na tego typu produkty. Z drugiej jednak strony oczekiwania inwestorów są napompowane do granic możliwości i pora udowodnić, że setki miliardów dolarów mają szansę się zwrócić.