Agencja poinformowała właśnie, że po analizie danych, które spłynęły z jednej z sond wysłanych w kosmos, można śmiało powiedzieć, że na jednak z karłowatych planet mogło istnieć życie. Sonda przesłała badania, które pokazują, iż głęboko pod powierzchnią Ceres znaleziono pokłady soli z oceanu.

Ceres to karłowata planeta. Znajduje się ona w pasie asteroid pomiędzy Marsem a Jowiszem. Ma ona średnicę niespełna 950 kilometrów. Została odkryta pierwszego dnia stycznia roku… 1801.

Badacze z NASA są zdania, że ze względu na aktywność geologiczną, a także – jak się okazało – obecność wody, mogło tam kiedyś istnieć życie, kiedy w przeszłości był tam klimat ciepły. Dane z sondy Dawn były zbierane przez trzy lata. Sonda krążyła między 2015 a 2018 roku (wysłana została w 2007 roku, pierwotnie w inne rejony). W 2018 skończyło się paliwo, kontakt został utracony, ale dane są analizowane do tej pory. Był jednak moment, że sonda zbliżyła się na niewiele ponad 30 kilometrów do karłowatej planety Ceres. Wtedy udało się zebrać najdokładniejsze dane, które teraz ujawniły istnienie słonego oceanu. Pokazuje to błyszcząca skorupa, która pozostała po wyschniętym akwenie.

Okazuje się, że jezioro było wypełnione wodą, która wydobyła się z podziemnego źródła, znajdującego się około 40 km pod powierzchnią.

„Materiał znaleziony na Ceres jest niezwykle ważny z punktu widzenia astrobiologii. Wiemy, że wszystkie te minerały są niezbędne do powstania życia”

– powiedziała The Guardian Maria Cristina De Sanctis, badaczka z Istituto Nazionale di Astrofisica w Rzymie.

Naukowcy nie pozostawiają złudzeń, że jest to kolejny krok do odkrycia życia w kosmosie. Optymizmu nie ukrywa szef NASA, Jim Bridenstine:

Pozostaje trzymać kciuki za analizę badań i kolejne przełomowe informacje!

źródło: CNN