Myślałem, że nie potrzebuje power banku - czyli recenzja TP Link 10400mAh | DailyWeb.pl - codziennie o sieci

Myślałem, że nie potrzebuje power banku - czyli recenzja TP Link 10400mAh

Opublikowano 2 lata temu - 6


Przez tych kilka tygodni poznałem zalety posiadania power banka i w sumie nie wiem jak do tej pory żyłem bez tego ustrojstwa? To powinna być bardzo krótka, ale i konkretna recenzja: bierzcie i kupujcie.

Nigdy nie widziałem realnej potrzeby posiadania tego typu urządzeń. No bo jak się telefon rozładował, to trzeba było go podłączyć do prądu, a jak nie było możliwości, no to chwilę bez telefonu na pewno nie wyjdzie na złe. Jednak do dobrego szybko się człowiek przyzwyczaja i słuchanie podcastów w aucie (i nie tylko) z własną stacją zasilania, stało się naprawdę komfortowe.

Gabarytowo TP Link najmniejszy nie jest. Trzeba rzec, że na tle konkurencji jest nawet ogromny, ale nie jest to wielkość, która paraliżuje jego cechy mobilne. Oczywiście chowając go do kieszeni, z pewnością odczujecie jego obecność, ale do tej pory żona nosi go w torebce i nie odczuwa jego obecności (przynajmniej tak twierdzi, ale jak wiadomo kobieca torebka to miejsce pełne tajemnic).

Parametry

  • Gabaryty: 88.8×44.3×44.3mm (3.5×1.7×1.7 cala)
  • Input: Do 5V/2A
  • Output: 2 porty USB, 5V/2A oraz 5V/1A
  • Interfejs: 1 port Micro USB, 2 porty USB 2.0
  • Waga: 241g

Na urządzeniu znajdziecie port micro USB do ładowania samego power banka. Z moich obserwacji, jeśli podpięty zostanie do ładowarki 2A, to w 6h powinien być pełny. Nigdy nie miałem pewności, bo zawsze ładowany był przez noc. Do samego naładowania otrzymujecie w zestawie kabel USB -> microUSB, poręczny woreczek do samego urządzenia, instrukcję obsługi i tyle, bo i po co więcej? Jeśli chcecie ładować go z sieci 230V, to wtyczkę będziecie musieli kupić na własną rękę.

Do ładowania  za pośrednictwem TP Link służą dwa porty USB, co jest bardzo wygodnym rozwiązaniem, bo podłączenie dwóch np. smartfonów nie będzie stanowić problemu. Jedno gniazdo 1A, drugie 2A dzięki któremu ładowanie będzie zdecydowanie sprawniejsze i szybsze. Prócz tego fajną sprawą jest wskaźnik poziomu baterii za pomocą kilku ledów, zlokalizowanych nad samymi portami USB. Latarka, jaka jest każdy widzi, czy faktycznie niezbędna? Nie sądzę, ale nie znam dnia ani godziny, kiedy się przyda.

Parametry TP-PB10400

  • Duża pojemność - 10400mAh
  • Dwa porty USB pozwalają na jednoczesne ładowanie dwóch urządzeń
  • Kompatybilny z większością urządzeń mobilnych, takich jak tablety, smartfony i inne urządzenia ładowane napięciem 5V przez port USB
  • Duża wytrzymałość akumulatora - ponad 500 cykli ładowania
  • Wiele systemów zabezpieczających
  • Wbudowana latarka przydatna w domu i w podróży
  • Wbudowane diody LED, umożliwiające łatwe sprawdzenie stanu baterii oraz statusu ładowania innych urządzeń.

Generalnie mocno polecam, cena oscylująca w granicach 100zł nie jest wygórowana, mnie wręcz zaskoczyła. Spodziewałem się, że takie urządzenie będzie kosztowało przynajmniej dwa razy więcej. Jeśli gabaryty nie stanowią dla Ciebie większego problemu, bo zamierzasz używać go np. głównie w aucie, to warto się TP Linkiem zainteresować. Pojemność, którą mamy do dyspozycji jest naprawdę ogromna, kosztem oczywiście wielkości urządzenia, ale co komu potrzebne. Ja zdecydowanie polecam.