Motorola One Macro w rękach maniaka - czyli pierwsze wrażenia

Motorola One Macro w rękach maniaka – czyli pierwsze wrażenia

Opublikowano 5.12.2019 8:03 -


Motorola One Macro to jeden z ostatnio zaprezentowanych modeli przez Motorola. Jego główną, choć nie jedyną zaletą ma być obiektyw makro do tworzenia pięknych zdjęć z dużymi powiększeniami. Całość upakowano w zgrabną cenę 800 zł. W tym przedziale cenowym jest już naprawdę gęsto, jak zatem poradzi sobie Motorola One Macro?

To nie jest tak, że maniakiem nazwałem siebie sam. Jest to ocena osób postronnych, z którymi wszedłem w debatę dlaczego Xiaomi to tylko jedna z opcji dla osób szukających niedrogiego telefonu. Trzymając przy tej rozmowie w ręku Motorolę One Macro, nie byłem w stanie zrozumieć krótkowzroczności owych osób. Aby samemu przekonać się i obiektywnie ocenić sytuację, ściągnąłem Motoroli przeciwnika, który na koniec testu stanie z nią w szranki.

Wracając jednak do bohatera naszego wpisu.

Motorola One Macro

Otrzymałem telefon w wersji fioletowo-różowej?? Motorola zwie go ultra violet i choć może nie jest on uznawany za męski w zatwardziałym gronie, mi się podoba. Na telefon wprost z pudełka założony był pokrowiec sylikonowy, co jest dużym plusem. Niestety zabrał trochę z uroku kolorowych plecków.

W pudełku oprócz samego urządzenia z pokrowcem znajduje się podstawa – kabel, ładowarka oraz igła do tacki. Ładowarka oferuje 2 A przy 5 V, więc nie ma tu mowy o super szybkim ładowaniu. Jak to sobie da radę z 4000 mAh, zobaczymy.

Rozmiar jak znalazł

Przez moje ręce przechodzi dużo telefonów, a samemu używam Samsunga S10+ i choć wydawałoby się, że wszystkie są na jedną nutę, ciężko znaleźć dobrze leżący telefon w dłoni. Tutaj byłem pozytywnie zaskoczony Motorolą One Macro. Jego wymiary, jak i waga trafiły idealnie w moją dłoń i gusta. Nawet z pokrowcem używa się go przyjemnie od pierwszej chwili.

Całość wykonano bez większego polotu, ale poprawnie. Ekran jest płaski z zauważanymi krawędziami, ale notch zgrabnie wyciągnięto, więc nie wystaje znacząco w ekran. Znalazło się miejsce na mini jack, ale zabrakło go już dla cewki NFC, nad czym bardzo ubolewam.

Od pierwszej chwili pozytywnie zaskoczył mnie zespół aparatów. Choć upakowano w stosunkowo nieduże urządzenie aż 3 obiektywy oraz oczko laserowego pomiaru odległości, nie wystaje on więcej niż na część milimetra.

Brak NFC uspokoił mój pierwszy zachwyt, ponieważ musiałem ponownie zaopatrzyć się w portfel i go nie zapomnieć. Motorola One Macro zapowiada się jednak na ciekawy sprzęt. W najbliższych tygodniach przyjrzę się mu dokładniej, a na razie przesyłam 1 fotkę makro.

Wieści z Rozładowani.pl