Jestem szczęśliwym posiadaczem MacBooka Pro z 2019 roku w wersji 8 GB na procesorze Intel i5. Przenośny mac służył mi głównie do pisania, a czasami do montażu filmów. Było wystarczająco, jednak czasami odczuwało się ograniczenia. Teraz, kiedy dostałem Mac Mini na M1 przejrzałem na oczy i nie wiem, jak wrócę do MacBooka Pro.

Apple Mac Mini M1 : Szybko i zaskakująco

Pierwsze chwile dość szybkie – odpalenie Maka, błyskawiczna konfiguracja. Nie przywracałem kopii z MBP, tylko zrobiłem świeżą instalację. Poszło dość sprawnie. Płynność działania, jak to bywa na czystych instalacjach – błyskawica. Szybko więc przystąpiłem do pobierania aplikacji bardziej wymagających. W tle oczywiście leciała synchronizacja poczty, a przede wszystkim zdjęć. Nie wpłynęło to w żaden sposób na prędkość działania innych czynności, poza rzecz jasna obciążeniem łącza internetowego.

Apple Mac mini m1

Po godzinie miałem już zainstalowane Final Cut Pro, Adobe Lightroom, Photoshopa, a przede wszystkim… Google Chrome. Przeglądarka od Google z wiadomych względów – bardziej zasobożernej nie ma, mimo licznych starań i zapewnień Google, że „tym razem będzie lekko”. Odpaliłem więc po kolei:

  • Google Chrome i 20 kart, w tym Facebook (z długiiim przewinięciem scrollem w dół) i Messenger
  • Final Cut Pro, gdzie dodałem 3 ścieżki 4K po 20 minut, nałożyłem na wszystkie filtry i inne bajery
  • Photoshop – odpalone 4 pliki, z czego dwa z nich ponad 2 GB
  • Lightroom – tutaj zapuściłem import RAWów z 64 GB karty

Apple Mac mini m1

Jakbym zrobił te same czynności na MacBooku Pro, to tenże zacząłby się podnosić od wiatraków, sąsiedzi waliliby w ściany, bo jest głośno, a grzejniki w całym domu mógłbym wyłączyć, bo aluminiowa zamknięta obudowa generuje tyle gorąca, że są już o tym legendy, o memach nie wspominając. Byłem więc gotowy na podobne wrażenia w przypadku Maca Mini, a tu…

CISZA

Maka mini 2020 wpiąłem pod monitor LG 4K 32 cali. Przestrzeń robocza olbrzymia, czego zresztą się spodziewałem. Przerzucanie po kolei aplikacji, przeglądanie stron, przy jednoczesnym renderowaniu w Final Cut Pro i importowaniu zdjęć w Lightroom – płynne, żeby nie użyć słowa „błyskawiczne”. Przy pierwszych próbach i testach nawet przez chwilę nie odczułem jakiegokolwiek spowolnienia. Przyznaję, że to dopiero 24 godziny spędzone z makiem, dlatego jakiś mankament się na pewno pojawi.

Apple Mac mini m1

Wraz z przybywającymi danymi, zapchaniem dysku SSD (256 GB) spodziewam się jakichś spowolnień, chociaż patrząc na wydajność aktualną ciężko nie być optymistą. Obudowa komputera nawet się nie nagrzała, co w przypadku MacBooka jest notoryczne, wręcz parzy.

Jest jedno „ale”

Dobra, teraz mi przyszedł do głowy jeden minus, ale może to jakieś moje przeoczenie – podłączenie klawiatury przy początkowej konfiguracji. Mak zażyczył sobie myszkę i klawiaturę, bez tego nie ruszymy dalej. Logi MX Keys i MX Master 3 Mac niestety nie wykrył, a próbowałem na różne sposoby. Pomogło dopiero podpięcie starej klawiatury i awaryjnej myszki na USB, dopiero ruszyliśmy dalej.

Ruszam do dalszych testów, renderowania, kopiowania, wgrywania. Na pewno przygotuję pełną recenzję po kilku tygodniach spędzonych na tym małym szatanie.