Moja przygoda z Envato i Codecanyon | DailyWeb.pl - codziennie o sieci

Moja przygoda z Envato i Codecanyon

Opublikowano 4 lata temu - 2


Siedziałem, gdybałem, nie mogłem się zdecydować. Przyszedł w końcu impuls i zostałem użytkownikiem Themeforest. Potem kupiłem kilka szablonów dla WordPressa, by w końcu zostać także sprzedawcą Codecanyon. Staram się zarobić swój pierwszy milion ;)

Envato to firma, która w ciągu ostatnich kilku lat została potentatem na arenie sprzedaży różnego rodzaju dóbr cyfrowych. O ile dobrze się orientuję, swoją drogę zaczynali od Themeforest.net, gdzie sprzedawali własne szablony dla WordPressa. Następnie umożliwi sprzedaż także innym deweloperom, a w kolejnych latach otworzyli nowe serwisy jak właśnie Codecanyon.net, z którego zacząłem korzystać.

Zdaję sobie sprawę z tego, że publikacja tego wpisu była zapowiedziana już jakiś czas temu przy okazji konkursu dotyczącego mojej wtyczki WordPress - Tweet Highlight, która jest moim pierwszym produktem sprzedawanym przy pomocy tego kanału dystrybucyjnego. Po zastanowieniu dochodzę jednak do wniosku, że ta bądź co bądź "obsuwa" była mi potrzebna - dzięki niej nieco lepiej poznałem pracę z serwisem, a obraz, który Wam tutaj przekażę będzie pełniejszy.

Po pierwsze - rejestracja. Może to zrobić każdy. Żadnych opłat, żadnych ograniczeń - stajesz się użytkownikiem Envato i możesz kupować ich produkty. Ale tylko i wyłącznie kupować. W momencie gdy chcesz zostać jednym ze sprzedawców, musisz przejść test. Dotyczy on regulaminu i zasad panujących w danym sklepie (dla każdej strony z ich portfolio należy wypełnić osobny test - ja aktywowałem konto sprzedawcy na Themeforest i na Codecanyon). Generalnie świetna sprawa - nietrudna weryfikacja tego, czy czasem nie mamy sieczki w głowie zamiast mózgu ;)

Każde zgłoszenie jest sprawdzane przed dodaniem do sklepu. Nie bardzo wiedziałem jak mam się do tego zabrać. Niby przygotowałem wszystko, niby była dokumentacja i klops! Osoba weryfikująca zwróciła moją wtyczkę do poprawienia. W tym miejscu trzeba zaznaczyć jedno: w takich chwilach możesz liczyć na pomoc Envato. Pomimo odrzucenia mojego pluginu, dostałem informację co jest nie tak. Jak się okazało - dokumentacja ma być idiotoodporna, a więc opisywać także krok po kroku ręczną instalację wtyczki w naszej instancji WordPress (włącznie z zaznaczeniem wykorzystania FTP, wskazania katalogów, do których mamy skopiować wtyczkę itp.). Do tego przypomnienie w jaki sposób należy sprawdzać poprawność kodu wtyczki i polecenie bym na wszelki wypadek to zrobił ;) Oczekiwanie na akceptację zgłoszenia trwa około 3-5 dni, więc musimy uzbroić się w cierpliwość.

Nie dajcie się omamić magiczną liczbą 50-70% zysku z każdorazowego zakupu. Ogromnie się zdziwiłem, gdy po pierwszym zakupionym egzemplarzu Tweet Highlight z 12$ dostałem... niecałe 4$. Tak to jest, gdy człowiek średnio zna angielski i czyta po łebkach regulaminy. Początkowo każdy ma 33-procentowy zysk ze sprzedaży. Jeśli chcemy zacząć z poziomu połowy ceny, musimy zgłosić nasze konto jako "ekskluzywne" i w ten sposób korzystamy z wyższej taryfy. A co z tymi 70-cioma procentami? To już zależy jak szybko osiągniemy kolejne progi sprzedaży. Ja nie zdecydowałem się jeszcze na zmianę charakteru mojego konta. Dlaczego? Ponieważ wtedy nie mógłbym sprzedawać, czy w jakikolwiek inny sposób dystrybuować wtyczki po za Codecanyon (konkursy na blogach tutaj także odpadają). Może i zarabiam mniej, ale mam większą swobodę w działaniach.

Co trzeba zaznaczyć - Envato ma dziwną politykę wyceny produktów. Pracując nad własnym pluginem, obstawiałem, że zostanie wyceniony na jakieś 4-6$ (wtedy wtyczka była totalnie banalna - żadnych ustawień, żadnych większych możliwości, instalujesz i działa). Ku mojemu zdziwieniu cena, która figurowała początkowo przy Tweet Highlight wynosiła 12$. Konsultując się z kilkoma znajomymi użytkownikami WordPressa, a także porównując ceny różnych produktów doszedłem do wniosku, że Envato zawyżyło cenę mojej wtyczki w stosunku do jej funkcjonalności. Nie wiem co na to wpłynęło. Może i kod, który napisałem jest do granic możliwości czysty i przejrzysty (ogromna uwagę zwracam na wydajność), jednak najważniejszą rzeczą są tutaj funkcje oferowane przez produkt i to na nie patrzy przeciętny klient. Szybki ticket do supportu, kilka dni czekania i cena została obniżona.

Gdy już mamy za sobą dodanie pierwszego produktu, sprawa jest już prosta - przyglądamy się sprzedaży, czytamy feedback, rozwijamy wtyczkę i wysyłamy update. W przypadku kolejnych wersji, weryfikacja jest o wiele szybsza - niekiedy trwa jedynie kilka godzin. Nie musimy się tutaj już martwić o to, że nasza dokumentacja może być niekompletna itp. Jeśli nie popełnimy dużego błędu, aktualizacja zostanie bez problemu zaakceptowana.

I teraz rzecz najważniejsza: Themeforest, ani Codecanyon nie przyniosą Wam fortuny! Nie bez wielu godzin pracy. Tym, którym się wydaje, że to łatwy pieniądz, mogę od razu powiedzieć, że mogą o nim zapomnieć jeśli nie mają dobrego pomysłu i nie będą nad nim systematycznie pracować. Uploadując Tweet Highlight uważałem, że to jedyne słuszne rozwiązanie, że ludzie rzucą się na to jak przysłowiowy "dzik na szyszki". Nic z tych rzeczy. Po kilku dniach pojawiły się nowe produkty, realizujące podobne zadania, z którymi teraz przychodzi mi konkurować. Póki co w ciągu miesiąca zarobiłem niecałe 20$ (więc póki co moja polska dniówka wynosi jakieś 3,15zł ;)), których o zgrozo nie mogę na razie ruszyć - wypłata na konto jest możliwa powyżej kwoty 50$.