Migruję z iOS. Zły znak? | DailyWeb.pl - codziennie o sieci

Migruję z iOS. Zły znak?

Opublikowano 6 lat temu - 7


Jestem posiadaczem iPhone 3G oraz iPhone 4. Jestem też (czas przeszły?) fanem wszystkich produktów z nadgryzionym jabłkiem w logo. Niestety, od kilku tygodni coraz bardziej zrażam się do jakże popularnego systemu kontrolującego iPhone, iPody i iPady - iOS. Dlaczego?

Zanim przejdę do sedna, gwoli wyjaśnienia: gdyby pół roku temu ktoś powiedziałby mi, że napiszę taki artykuł, to wyśmiałbym go i pogonił na przysłowiowe drzewo. Teraz jednak, po testach Huawei'a z Androidem od Play całkowicie zmienił się mój “smartfonopogląd”.
Zniknęły klapki z moich oczu, które nie pozwalały mi dojrzeć żadnej wady iOSa, tudzież zalety Androida. Jak się przekonałem, te klapki zakrywały bardzo wiele.

Dziś (właściwie to już wczoraj) iOS trafił do aktualizacji dla wszystkich użytkowników iPhone'ów.
Wszystkich? Ano właśnie nie bardzo. Rozumiem, że istnieje coś takiego jak "okres wsparcia", w czasie którego dostarczane są aktualizacje dla danego urządzenia, ale moim niezbyt skromnym zdaniem okres ten dla iPhone 3G był zbyt krótki, zważywszy na ilość użytkowników tego modelu, nawet w dzisiejszych czasach. A przygotowanie iOS 5 dla niego nie byłoby zbyt wielkim problemem...

Wypadałoby się zastanowić czym tak naprawdę jest najnowsze oprogramowanie oznaczone cyferką 5. Wielką aktualizacją, która sprawiła, że iOS zostawił konkurencję daleko w tyle wyprzedzając swoje czasy? Całkowicie nowym systemem z funkcjami o których nawet nikt by nie marzył?
Nie! Jest jedynie małą-dużą łatką, która nie wprowadza innowacyjnych funkcji, a jedynie te, które w Androidzie są już od bardzo, bardzo dawna. Uniezależnienie od PC/Mac'a, sterowanie głosem (i tak tylko w iPhone 4S), ustawianie własnego dźwięku SMS - to wszystko już było!
Poza tym i tak nie wprowadzili wszystkich brakujących elementów. Czego nie ma? Multitaskingu chociażby! To, co w iOS 4/5 nazywają wielozadaniowością to istna kpina. Nawet Symbian ma lepszą. Ba! Telefony typu SE K550i mają lepszą. Android również. Dlaczego więc Apple nie wprowadziło tradycyjnej wielozadaniowości, tylko jej bardzo marną imitację?
Tego nie wie nikt. Mogę jedynie spekulować, że pod wpływem nieznanych mi środków ktoś zbyt doswnie potraktował motto Steve'a: “think different”...

Oprócz tego, jest jeszcze kwestia widgetów i modyfikacji interfejsu. Actually, w przypadku iOS tej kwestii nie ma - bez jailbreak'a próżno tu ich szukać. Apple ma bardzo rygorystyczne zasady przyjmowania aplikacji do AppStore. Nie mogą one ingerować w system, promować konkurencji (?), ani nawet pełnić takich samych funkcji jak aplikacje Apple (zastanawialiście się kiedyś czemu nie ma Firefoxa dla iPhone/iPad?).
Z Androidem jest inaczej. Na ekranie można umieszczać małe, HTMLowe wodgety, aplikacje mogą ingerować w system (modyfikacje) a do sklepu z aplikacjami trafia większość wysyłanych aplikacji.

Warto też wspomnieć o cenie. Sprawa stosunkowo prosta, ale związana z jednym, ważnym aspektem: Android jest platformą open-source. Kod jest dostępny dla wszystkich a system można zainstalować na praktycznie każdym urządzeniu - zarówno tym z niższej, tańszej półki jak i tym droższym. Z iOS zaś jest odwrotnie. To system całkowicie zamknięty. Wyposażone w niego są tylko iPhone, iPody Touch i iPady. Jak wszyscy wiemy, tanie one nie są, dlatego przeciętny Kowalski nie będzie wydawał dużych pieniędzy na urządzenie, do którego podobne, a może nawet lepsze może mieć za pół ceny.

Ja w chwili obecnej coraz poważniej myślę o przesiadce na (jeszcze niedawno nienawidzony przeze mnie) system Android.
Na pewno chcę pozbyć się jednego z moich iPhone'ów (3G - jest ktoś chętny? :)). Dwa takie w domu to przynajmniej o jeden za dużo.

Nie ma sensu porównywać obu systemów pod względem wydajności, funkcjonalności, elastyczności i wyglądu. Prawdopodobnie nawet patrząc na to obiektywnym okiem wygrałby Android. Klapki zniknęły, czar prysł. To musiało się kiedyś wydarzyć.

Co jest najciekawsze? To, że patrząc na aktualne sondaże widzę, że nie jestem jedyną osobą, która postanowiła oprzeć się w końcu magii iOSa.