Microsoft prezentuje nową przeglądarkę, zamiast Spartana będzie... Edge - czy to brak konsekwencji? | DailyWeb.pl

Microsoft prezentuje nową przeglądarkę, zamiast Spartana będzie... Edge - czy to brak konsekwencji?

Opublikowano 2 lata temu - 13


Sporo zamieszania zrobił Microsoft, ogłaszając że zamierzają zabić swoją, jakby nie było kultową przeglądarkę. Oczywiście jej popularność wynikała w dużej mierze z problemów, które generowała. Brak kompatybilności z najnowszymi standardami, problemy bezpieczeństwa czy inne cuda, były na porządku dziennym. No ale kto podskoczy monopoliście? Początki internetu, to zdecydowanie Internet Explorer. Na całe szczęście czasy się zmieniły, a przeglądarka od Microsoftu została zdetronizowana, ku uciesze wszystkich pałających się tworzeniem stron czy aplikacji internetowych. Teraz czas na nową odsłonę, pod nową zmienioną nazwą i przebudowaną ideą. Myślicie, że będzie Spartan? Guzik, będzie Edge, co najciekawsze - nie tylko z nazwy podobne do Internet Explorer.

Oczywiście ostatnie wersje IE, to zdecydowanie przepaść jakościowa, między tym co robił niegdyś Microsoft. Ja osobiście w pewnym momencie zastanawiałem się czy nie zrobić miesięcznego testu, pracując tylko na IE, zbierając dobry feedback od znajomych. Ostatecznie zabrakło mi nieco odwagi, ale co ciekawe w tym samym momencie porzuciłem ociężałego Chrome i kupiłem komputer od Apple. Od tego czasu korzystam wyłącznie z Safari i ani myślę do powrotu do Chrome, a tym bardziej testować IE, no bo i po co?

Teraz co ciekawe, oglądając materiał promocyjny od Microsoftu, szczerze zżera mnie ciekawość jak będzie się sprawować nowa, odświeżona wersja przeglądarki o nazwie... Edge. Sama nazwa podobna do Explorera, jednak na tym podobieństwa się nie kończą. Okazuje się, że pomijając kwestie kolorów, to sam znak jest łudząco podobny do dziedzictwa Internet Explorer.

e10_670x447

Kreatywność - 100. Oczywiście rozumiem powiązanie ze starym znakiem, ale z drugiej strony wróćmy do początku całego zamieszania z IE. Microsoft postanowił porzucić swoją przeglądarkę, tworząc zupełne nowy produkt, zmieniając jego nazwę, by odciąć się od bardzo złej łatki, która została przypięta do IE. Jakby się nie starali, to zawsze Explorer będzie przedmiotem przeglądarkowych żartów, więc ruch jak najbardziej pomysłowy. Skoro zaczynają od nowa, to nie rozumiem braku konsekwencji - nawiązywaniem nazwą i logiem do poprzedniego rozwiązania, przecież dlatego właśnie powstał nowy produkt, by odciąć się od poprzedniego?

Oczywiście symbolika nawiązuje celowo, by użytkownik Windows 10 nie pogubił się w nazewnictwie poszukując Internet Explorer, ale czy to jednak najważniejsze przy odważnej decyzji porzucenia wieloletniego projektu? Czy przy tak radykalnym kroku, powinna lina łącząca Edge i IE istnieć? Nie jestem przekonany. Pomijając, że nowy znak w mojej laickiej opinii jest po prostu odgrzewanym kotletem. Zaryzykowałbym nawet, że logo IE prezentuje się lepiej.

Abstrahując od tych dywagacji, to czekam na premierę, bo jak to mówią - nie opakowanie się liczy, a zawartość. A ta w mojej opinii wygląda bardzo zachęcająco, mam nadzieję, że to co zaprezentowane w materiale promocyjnym, powiew świeżości i nowych standardów, stanie się faktem, a Microsoft znów będzie się liczył w stawce tak ważnego rynku, jak rynek przeglądarek internetowych.