Mimo miażdżącej przewagi Chrome, przynajmniej jeśli chodzi o liczbę użytkowników, konkurencja na rynku przeglądarek wydaje się nie słabnąć. Tym razem o wyższości swojego produktu stara się nas przekonać Microsoft.

Po całkiem udanej kampanii promocyjnej nowej wersji Firefoxa, o której pisaliśmy tutaj, kolejna przeglądarka celuje w zwiększenie swojego udziału rynku. Edge, bo o nim mowa, nie jest tak popularny wśród użytkowników jakby życzył sobie tego Microsoft – korzysta z niego zaledwie 3,78% użytkowników.

Na kanale YouTube marki ruszyła właśnie kampania mająca na celu uświadomić użytkownikom największe zalety przeglądarki Microsoftu. Jedną z najważniejszych jest energooszczędność – jak pokazują przeprowadzone przez Microsoft testy, Edge znacznie wyróżnia się pod tym względem na tle konkurencji.

R E K L A M A

Jak wyglądały owe testy? Jak widzimy na filmiku, laptopy wyposażone w Windows 10 przez kilkanaście godzin odtwarzały zapętlone filmy HTML5. Test został przeprowadzony na maszynach Surface Book (8 GB RAM), procesorami i5-6300U (2,4 GHz) i układami graficznymi Intel HD Graphics 520, przy 50% jasności ekranu i wyciszonych głośnikach. Szczegółowy opis testu wraz ze specyfikacją znajdziemy m.in. na GitHubie.

https://youtu.be/9NC_4m1oMIY

Eksperyment ten pokazał, że laptop z Microsoft Edge może cieszyć się 63% dłuższą żywotnością baterii niż w przypadku Mozilla Firefox i o 19% dłużą niż w przypadku Google Chrome. 

Energooszczędność to jednak nie jedyna cecha na jaką stawia Microsoft. Producent stara się także przekonać nas, że Egde jest przeglądarką szybszą i bezpieczniejszą niż lider rynku. Na innym filmiku promocyjnym otrzymujemy informacje, że przeglądarka działa 48% szybciej niż Chrome, jednocześnie blokując 18% więcej stron stanowiących potencjalne zagrożenie dla użytkownika. Osobiście jestem bardzo ciekawa źródła tych statystyk.

https://youtu.be/Hp33XWxRSYw

Czy Edge ma szanse zagrozić Chrome?

Choć argumenty Microsoftu wydają się być przekonywujące, trudno oczekiwać, aby wystarczyły, żeby przeglądarka była w stanie zawładnąć rynkiem. Edge musi się bowiem wciąż zmagać z łatką „następcy Explorera”, który nie cieszył się w śród użytkowników dobrą sławą. Pod koniec swojego technologicznego żywota IE częściej był obiektem żartów i bohaterem internetowych memów niż faktycznie używanym programem.

Zła sława IE przekłada się na popularność Edge

Z tego powodu wielu użytkowników nie jest w stanie przekonać się do nowego produktu Microsoftu – i to mimo świeżego designu i wielu ulepszeń w działaniu. Oczywiście nie pomagają także zamknięte źródło przeglądarki i stosunkowo ubogi wybór rozszerzeń i dodatków.

Oto jak wygląda obecnie globalny udział rynkowy najpopularniejszych przeglądarek (dane StatCounter, grudzień 2017):

Chrome 55.04%
Safari 14,86%
UC Browser 8,69%
Firefox 5,72%
Opera 4,03%

Dla porównania wyniki z 2009 roku, kiedy Microsoft był zdecydowanym liderem rynku, udział IE stanowił 60% w skali globalnej. Od tego czasu udział IE w rynku stopniowo malał, czego bezpośrednią przyczyną była rosnąca popularność Chrome. Widać to doskonale na wykresie:

IE, Microsoft Edge - udział w rynku

Na razie nic nie wskazuje na to, aby Google miało utracić swoją silną pozycję. Mogłoby się tak stać jedynie w przypadku ogromnej wpadki PR-owej ze strony giganta z Mountain View, albo… zdecydowanego kroku ze strony Microsoftu.

Edge jako jedyna dostępna przeglądarka w Windows 10? Aż strach sobie to wyobrazić :)