Microsoft wzywa USA do utworzenia nowej agencji, która regulowałaby prawa i obowiązki sztucznej rzeczywistości. Unia Europejska wyprzedza stany i już pracuje nad The AI Act.

Na pierwszy rzut oka może się to wydawać niepotrzebne. Przecież nie grożą nam wizje z filmów Sci-Fi, gdzie maszyny przejmują kontrolę nad rodzajem ludzkim, prowadząc do jego masowej eksterminacji. Z drugiej strony AI może nas skrzywdzić i to znacznie szybciej niż nam się wydaje. Przykłady? Jesteś twórcą, np. obrazów, a AI kradnie elementy lub nawet całość Twojej pracy, zwracając je w wynikach czyjegoś zapytania. Inny dużo gorszy scenariusz to krajowy systemy oceny obywatela (taki działa już w Chinach), który w przyszłości mógłby przewidywać zachowanie ludzi i podejmować odpowiednie kroki. Brzmi jak fabuła filmu Raport Mniejszości, a okazuje się możliwą już dziś opcją, której boją się politycy wielu krajów.

ChatGPT AI
fot. kadr z filmu „Ex Machina”

Regulacja AI — nowe agencje oraz akty prawne

Temat jest bardzo złożony i jestem Wam w stanie przybliżyć go tylko z grubsza. W ramach rekompensaty opowiem Wam, co ostatnio dzieje się w tym temacie, żeby każdy, nawet ktoś, kto nie interesował się tematem, mógł go łatwo zrozumieć.

Od jakiegoś czasu słyszymy różne doniesienia, które każą zastanowić się jeszcze raz, nad powszechnym huraoptymizmem odnośnie sztucznej rzeczywistości. Nie chodzi tu jednak o straszenie tym, że kiedyś przejmie ona nad nami kontrolę i zyska jakiś rodzaj samoświadomości. Te chore rojenia twórców na YouTube i pseudonaukowców możemy odłożyć, co najmniej na kilka lat. Znacznie gorsze scenariusze widnieją przed nami już teraz. To te, które zabiorą nam prywatność, wyrządzą nam szkody prawne lub ograniczą naszą swobodę. Zaczęło się niegroźnie, od kradzieży. Okazało się, że wiele z generatorów AI, którym wystarczy ułożyć właściwego prompta, by otrzymać zwalające z nóg dzieła, korzysta z analizy już powstałych dzieł. Różne środowiska artystyczne, a nawet artyści indywidualnie protestują przeciwko takim praktykom lub nawet oddają sprawy do sądu (Getty Images skarży Stability AI). Następuje tu bowiem ich zdaniem, jawne naruszenie prawa intelektualnego.

Te znacznie gorsze w następstwach, przytaczane są przez organizacje, jak Fundacja Panoptykon, które walczą o to by AI, respektowało nasze prawa i swobody. Scenariuszy jest naprawdę wiele i mogą dotyczyć one całych grup ludzi, lub nas indywidualnie i to w niemal każdym aspekcie naszego życia — decyzji w sprawie zatrudnienia, medycynie, wojsku czy ocenie obywatela i jego karaniu.

Nic więc dziwnego, że różne organizacje i firmy postanowiły upomnieć się o to, by ktoś tę technologię nadzorował. Pod koniec zeszłego tygodnia Microsoft, za sprawą swojego wiceszefa — Brada Smitha zaapelował do rządu Stanów Zjednoczonych o stworzenie agencji, która chroniłaby użytkowników i zabezpieczała prawa firm przed technologią sztucznej rzeczywistości.

Brad Smith przyrównał technologię AI do prasy drukarskiej, wind i żywności — które są potrzebne, ale w wyniku ich mocy i zagrożeń muszą być kontrolowane. Mówił również o stworzeniu „hamulca bezpieczeństwa” dla tych technologii oraz silnym współdziałaniu z UE, oraz innymi przyjaznymi krajami. W zasadzie pomysł takiej agencji jest szeroko komentowany od kilku tygodni. Dyskusje nasiliły się również od czasu, gdy Sam Altman, dyrektor wykonawczy w OpenAI występował w senacie. Zarówno on sam, jak i reszta przesłuchujących go senatorów byli zgodni, że procesy legislacyjne są powolne, stronnicze i konieczne jest powołanie lepiej i szybciej działającej agencji, która zajęłaby się tym tematem.

Co ciekawe Unia Europejska dosyć preżnie działa w temacie sztucznej rzeczywistości od dłuższego czasu. W trakcie tworzenia odpowiednich regulacji i praw, które osłaniałyby przed potencjalnymi zagrożeniami. Jednym z założeń The AI Act, jest podział na 4 kategorie w zależności od nasilenia zagrożeń — od znikomych lub niewystępujących do krytycznych, gdy AI ma piecze nad wrażliwą infrastrukturą krajową (jak np. działania wojska).

Warto tu również wspomnieć znowu o Samie Altmanie, szefie OpenAI, który przestrzegł komisarzy UE przed tym, że jeśli stworzą wadliwe i zabetonowane prawo, to jego firma po prostu przestanie świadczyć usługi na terenie UE. Wywołało sporo nerwów, a odpowiedz Altmana, potraktowano jako próbę szantażu. W tym miejscu musimy również dodać, że Microsoft, który optuje za stworzeniem regulacji prawnych, jest przecież inwestorem firmy Altmana.

Sytuacja jest więc rozwojowa. Warto ją śledzić, bo dotyczy naszych praw i swobód.

ARM ogłasza nowe rdzenie Cortex-X4, A720 i A520: tak zmienią się smartfony z Androidem