Czy jest na sali ktoś, kto pamięta grę „Metal Slug”? Po całej serii różnej jakości tytułów przyszedł czas na taktyczne „Metal Slug Tactics”.

Jeśli tak, to pragnę zapytać o jeszcze jedną rzecz? Skąd, Czytelniczko lub Czytelniku, znasz „Metal Sluga”? Bo ja z automatów. Miałem tę przyjemność, że załapałem się na schyłek tej formy rozrywki i mogłem poużywać tych maszyn. Na pewno grałem w takie tytuły jak „Street Fighter” oraz „Metal Slug”. Ten ostatni jakoś do mnie przywarł i ze mną został.

Zawsze, gdy ktoś wspomina o automatach, odruchowo rzucam tą produkcją. W młodości uważałem ją za niezwykle interesującą zabawę. Proste, intuicyjne sterowanie, sporo elementów zręcznościowych i wymagające uwagi starcia z bossami. Zapomniałem jeszcze dodać, ze można było grać we dwójkę!

To wszystko sprawiło, że dalej lubię wracać do „Metal Slug”. Nie przejęzyczyłem się. To jest seria gier, która doczekała się najróżniejszych edycji. Od wydania na urządzenia mobilne, przez produkcję free2play, aż po odsłony na Playstation. Były też spin-offy o różnej jakości.

Metal Slug to nadal świetna seria gier

Główna linia liczy sobie 7 części, które nie zawsze są doskonałe. Wiele z nich można nabyć na Nintendo Switch za 28 złotych. Myślę, że są dość zbliżone do doświadczenia zabawy na automatach. Ta sama grafika, te same elementy zręcznościowe, a także postacie i fabuła. Uważam, że na pewno są lepsze od tego, co zaserwowano w ramach edycji free2play, która jest zdecydowanie droższa i — moim zdaniem — niewiele wnosi do serii.

Można też sięgnąć po emulatory (w ramach rzetelności przypominam, że jest to szara strefa!). Zbudować własny automat na bazie projektu Retro Pie napędzanego przez Raspberry Pi. Widziałem wiele takich realizacji, nawet otarłem się o budowę takiego urządzenia. Uważam, że już samo zakupienie kontrolera mającego identyczny układ jak automat pozwala na nostalgiczny powrót do czasów młodości. Dużym plusem jest to, że nie trzeba się przejmować wybitą gałką lub przyciskami, które niespecjalnie chcą współpracować. I nie ma się za plecami kolejki ludzi czekających na porażkę, żeby móc samemu pograć. No dobra, przyznaję, że automaty miały swoją magię i tylko część można uchwycić za pomocą Retro Pie. Ale warto się zmierzyć z tym tematem, jeśli się chce.

Jest jeszcze jedna opcja. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby poczekać na „Metal Slug Tactics”! Tak jest! Nadchodzi kolejna odsłona tej serii, tym razem w formie gry taktycznej z elementami RPG i rougelike’a. Giereczkowa potrawa złożona ze smacznych kąsków. Taką przynajmniej mam nadzieję. Poza tym lubię, gdy jakaś seria po prostu dostaje nową odsłonę, a nie jest wydaniem z obowiązkowym remaster/reforged (niepotrzebne skreślić) w tytule. Czekam na „Metal Slug Tactics” i wybieram wersję na Nintendo Switch.


Posłuchaj nas!