Okazuje się, że z przypadłościami takimi jak bezsenność czy stany lękowe można skutecznie walczyć za pomocą… odpowiedniego oprogramowania.

W ciągu ostatniego dziesięciolecia mogliśmy obserwować jak kolejne aplikacje stają się stałym elementem naszej codzienności. Obecnie trudno wyobrazić sobie dnia bez nich – do tego stopnia, że czasem ciężko przypomnieć sobie jak w ogóle wyglądało nasze życie przed nimi.

Zamawianie jedzenia czy taksówki przez telefon wydaje się równie archaiczne co korzystanie z faksu, a porzucenie komunikatorów na rzecz powrotu do SMS-ów mniej realne niż kolonizacja Marsa. Zaakceptowaliśmy to, że smartfon stał się centrum dowodzenia nad wieloma aspektami naszego życia i zastanawiamy się jakie jeszcze funkcje może przejąć.

Medycyna pokochała aplikacje mobilne

Wiele wskazuje na to, że jednym z najistotniejszych obszarów rozwoju rynku aplikacji może stać się medycyna. Założone w 2017 roku stowarzyszenie o nazwie Digital Therapeutics Alliance wierzy, że oprogramowanie może zapobiegać, leczyć i pomóc zarządzać szeregiem problemów zdrowotnych. Organizacja zrzesza obecnie 59 firm, wliczając w to potentatów farmaceutycznych takich jak Boehringer Ingelheim. Jej członkowie, uzbrojeni w stosy wyników badań potwierdzających słuszność tej opinii, właśnie próbują skłonić amerykańską administrację rządową do uznania oprogramowania cyfrowego za sprzęt medyczny.

Przykładem firmy, która może skorzystać na tym rozwiązaniu jest Big Health. Startup posiada aktualnie dwie aplikacje mobilne – Daylight, której celem jest pomóc użytkownikom radzenia sobie ze stanami lękowymi oraz poświęconą problemowi bezsenności Sleepio. Obie aplikacje mają w zamierzeniu zapewnić terapię poznawczo-behawioralną, której skuteczność oceniana jest na podstawie danych o rejestrowanych przez użytkowników postępach. Przedstawiciele firmy określają oba rozwiązania mianem „cyfrowych leków”.

aplikacja sleepio
Aplikacja Sleepio

Co najistotniejsze, przydatność tych „medycznych aplikacji” została potwierdzona naukowo. Obie apki były dotychczas przedmiotem 56 recenzowanych prac klinicznych, z których 13 obejmowało randomizowane badania kontrolowane z udziałem 13 000 uczestników. Są to procedury porównywalne z tymi, jakie przechodzą leki przed ich udostępnieniem do obiegu. Jak twierdzi cytowany przez portal FastCo CEO Big Health Peter Hames:

W kontrolowanych badaniach nad Sleepio, naszym lekiem na bezsenność, wzięło udział więcej uczestników niż w badaniach nad Ambienem (lek stosowany przy krótkotrwałym leczeniu bezsenności – red).

Medycyna przyszłości musi przejść testy

To właśnie możliwość walidacji skuteczności danego oprogramowania w warunkach klinicznych jest jednym z głównych argumentów przemawiających za wartością rozwiązań cyfrowych w medycynie. Kolejnymi są także: możliwość personalizacji opieki na niespotykaną dotąd skalę, a także łatwego monitorowania własnych postępów przez samego pacjenta. Ta ostatnia kwestia jest o tyle istotna, że wpływa znacząco na poprawę przestrzegania zaleceń i większe zaangażowanie pacjenta w terapię.

Potencjalnych możliwości wykorzystania tego typu rozwiązań jest wiele, wśród najczęściej wymienianych, poza wspomnianym leczeniem bezsenności, są też terapie dla pacjentów z cukrzycą, przewlekłym bólem czy też problemami z uzależnieniem. 

medycyna przyszlosci, aplikacje medyczne

Aplikacje lecznicze a etyka

Póki co temat terapii cyfrowej budzi we mnie dość sprzeczne emocje. Z jednej strony wydaje mi się nieodpowiedzialne sugerowanie, że aplikacja na telefon jest w stanie zastąpić kontakt z lekarzem, czy też terapię farmakologiczną. Z drugiej strony jednak trudno kłócić się z wynikami badań przedstawiającymi pewną skuteczność takich rozwiązań.

Wydaje mi się, że trzeba jasno podkreślić, że rozwiązania cyfrowe mają być przede wszystkim narzędziem wsparcia, a nie lekiem samym w sobie. Jestem w stanie wyobrazić sobie, że aplikacja na telefon może być pomocna w próbie samodzielnego poradzenia sobie z pewnymi problemami – np. poprzez uczenie jak usystematyzować przyjmowanie leków czy też wykonywanie pewnych elementów terapii. Jeśli dodamy do tego funkcje pozwalające na maksymalne ułatwienie kontaktu ze specjalistą czy też procesu zakupu leków możemy otrzymać strzał w dziesiątkę – produkt, który faktycznie ma szansę zrewolucjonizować opiekę zdrowotną.

Jedno jest pewne: podobnych rozwiązań będzie przybywać. W ciągu ostatnich kilku lat odnotowano znaczny wzrost inwestycji w terapię cyfrową. Sam przychód sektora w 2019 roku wyniósł 1,2 mld dolarów, a szacuje się, że ta kwota wzrośnie niemal sześciokrotnie do końca 2025 roku. Wszystko to sprawia, że terapia cyfrowa jest obecnie uznawana za jeden z najszybciej rozwijających się segmentów e-zdrowia na świecie. Określenie ram prawnych, uznanie jej za działanie medyczne i umożliwienie jej refundacji w kolejnych krajach z pewnością jeszcze znaczniej przyśpieszy ten rozwój.