Czy mikotransakcje w grach czekają państwowe regulacje?

Czy mikotransakcje w grach czekają państwowe regulacje?

Opublikowano 17.09.2019 20:21 -


Zdaję sobie sprawę z tego, że jest to drażliwy temat. Gracze doskonale wiedzą, że przychody ze skrzyneczek to lwia część pieniędzy przepływających przez gamedev. Wielu ma już ich dość. Głównie za sprawą drapieżnej monetyzacji, którą praktykują tacy wydawcy jak Electronic Arts, Activision-Blizzard lub 2K Games. Na rynku mobilnym wcale nie jest lepiej! Kilkukrotnie wspominałem na łamach DailyWeb o tym, że branża musi zacząć działać sama. W przeciwnym razie naraża się na odgórne regulacje.

Brytyjski parlament powołał komisję w celu przeprowadzenia śledztwa na temat wpływu lootboksów oraz szeroko pojętej monetyzjacji na odbiorców. Z wynikami prac możecie zapoznać się tutaj. Jest to długa lektura, jednak polecam ją Waszej uwadze. Dlaczego? Uważam, że jest ona pierwszą zmianą w myśleniu na temat monetyzacji cyfrowych światów.

Oczywiście, w dokumencie znajdziecie informację, że na chwilę obecną nie ma jednoznacznych powiązań pomiędzy ryzykiem uzależnienia się od hazardu a byciem celem monetyzacji w młodości.

Taki jest stan badań, co nie oznacza, że wkrótce może się zmienić. Na pewno problemem jest to, że elementy znane z kasyn już trafiły do różnego rodzaju gier. Za dowód może posłużyć trailer „NBA 2K20”.

To jest ciekawy przypadek. 2K Games, wiedząc, że wszelkiego rodzaju agresywne praktyki monetyzacyjne są na cenzurowanym u odbiorców gier, postanowiło, że pojedzie po bandzie. Wrzucili wszystko, co mogli. Ruletkę, lootboksy, inne zabawy o dużym stopniu losowości. Wszystko w myśl zasady, że nie jest to hazard, przynajmniej w świetle prawa. Tę kwestię porusza raport z brytyjskiej komisji do spraw monetyzacji.

Regulacje prawne są wręcz niedostosowane do obecnych czasów. Począwszy od pojęcia hazardu, a skończywszy na postrzeganiu tego, co jest wartością, dla osób biorących udział w grach.

Cyfrowych rzeczy wylosowanych ze skrzynek nie da się zamienić na pieniądze. Przynajmniej oficjalnie. Cóż, wszyscy doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, że na popularnych serwisach aukcyjnych można znaleźć oferty sprzedaży kont w różnych grach. W wielu przypadkach zabrania tego regulamin, ale wciąż dochodzi do takich transakcji. To dostrzegły osoby pracujące w komisji.

Dlatego w raporcie można przeczytać o tym, że cyfrowe rzeczy mają wartość. Subiektywną, dla graczy, którzy ją kupują. W określonych sytuacjach wirtualne dobra można także wymienić na realne pieniądze.

Warto także zauważyć pojawienie się określenia „gambling-like”. Jeden z podrozdziałów raportu jest w całości poświęcony „hazardopodobnym” zachowaniom oraz mechanikom w grach.

Wbrew pozorom jest to istotna zmiana. Do tej pory wielcy wydawcy broni się w jednoznaczny sposób – ich praktyki nie były hazardem w prawnym rozumieniom. Tym razem mamy do czynienia z dokumentem państwowym, w który mówi się o „hazardopodobnych” zachowaniach, tak jakby był przygotowywany grunt pod dodatkowe regulacje.

FIFA 20 w wersji demo już dostępna na każde urządzenie

Wejdą licencje? Niewykluczone. Dodatkowy podatek? To na pewno. Mówimy o wartkim strumieniu pieniędzy, który nie jest opodatkowany tak jak inne gry losowej. Na dodatek potrzebne będą także zmiany w kategoriach wiekowych w poszczególnych produkcjach. Z uwagi na wykorzystanie „hazardopodobnych” mechanik, mogą one być dostępne od 18 lat.

Niezależnie do tego, co dalej będzie się działo, branża nie powinna zignorować tego raportu! Jest ważny, ponieważ pokazuje, że kwestią monetyzacji cyfrowych produktów interesują się politycy, a sami użytkownicy są już zmęczeni dodatkowymi płatnościami w produkcjach AAA.