Przejrzałam kilka recenzji dotyczących Maxcom FW42, pooglądałam zdjęcia w Internecie i kiedy tylko kurier dostarczył mi paczkę, otworzyłam natychmiast, nie mogąc doczekać się włączenia tego cacka do mojej codzienności.

Prawda jest taka, że ze smartwarchami mam doświadczenie niewielkie, a opiera się ono w dużej mierze na wierności jednej z marek i flagowym jej produktom – jakościowo całkiem dobrym, przystępnym cenowo. Otrzymany smartwatch wpisuje się w tę filozofię, dlatego też wiedziałam doskonale, na co chcę zwrócić uwagę.

Maxcom FW42 – pierwsze wrażenia

W zestawie z Maxcom FW42 otrzymujemy niewielkie pudełeczko o przyjemnej dla dłoni fakturze (tak, zwracam uwagę na papier, z którego wykonane są opakowania), bez wszędobylskiego plastiku. Zgrabnie, ładnie, skromnie. Zdecydowanie esencją całego unboxingu był sam smartwatch, a nie miliony folii, papierów, zabezpieczeń i tego, czego jedynym przeznaczeniem jest smutny koniec w koszu.

Jest i on! Pod każdym względem dokładnie taki, jaki oczekiwałam – elegancki, ale nie przeładowany designem, prosty, lekki.

Duża tarcza, jeszcze nienaładowana, zwiastowała doskonałe dogadanie się na linii mój słaby wzrok i dostępne  dane, a bransoleta w stylu mesh – wykonana z drobnej plecionki – okazała się być piękną, biżuteryjną „kropką na i”. Gładka, solidna konstrukcja utwierdziła mnie w przekonaniu, że będzie nam się żyło wspólnie bardzo dobrze.

Maxcom FW42 Gold

Założyłam Maxcom FW42 Gold na rękę, jeszcze nie ładując, żeby zobaczyć jak ta moja nowa zabawka „leży”. Wydawało mi się na początku, że może być ciężki i na za duży. Bransoleta dała się bez problemu skrócić do rozmiaru mojej bardzo chudej ręki, a ciężaru całości niemalże nie czułam. Struktura plecionki, charakterystyczna dla wcześniej wspomnianego mesh, sprawiła, że smartwatch idealnie wręcz dopasował się do mnie, zapewniając komfort noszenia.

Ok, przyszedł czas na naładowanie. Dobicie do 100% zajęło niewiele – ok. 2 godzin. W tym czasie ściągnęłam sobie appkę potrzebną do ogarnięcia tej małej infrastruktury. Smartwatch zapowiada się ciekawie, prezentując przede mną zupełnie wystarczający wachlarz funkcji.

Jak będzie? Jeszcze nie wiem, ale spodziewam się, że całkiem przyjemnie, o czym na pewno niebawem poinformuję Was w pełnej recenzji.


Posłuchaj nas!