MacOS Catalina - pierwsze wrażenia: trochę nerwów i lista najważniejszych nowości

MacOS Catalina - pierwsze wrażenia: trochę nerwów i lista najważniejszych nowości

Opublikowano 10.10.2019 21:21 -


O tym, że nowa wersja macOS miała swoją premierę, pisał kilka dni temu Jakub w swoim tekście. Po paru dniach użytkowania zebrałem najważniejsze zmiany i swoje wrażenia na temat tego, jak macOS Catalina się spisuje. Na początku było trochę nerwów, ale później to sama przyjemność.

Nie wiem, czy minęło 10 minut od oficjalnej premiery, a na moim macBooku już kliknąłem „Aktualizuj”. Pominąłem wyjątkowo tworzenie kopii w tym dniu, bo Apple jeszcze mnie nie zawiodło z aktualizacjami, a bardzo zależało mi na jak najszybszym teście nowego systemu.

Paczka aktualizacyjna była spora, bo ważyła mniej więcej 8 GB, ale dość szybko została pobrana. Inicjalizacja aktualizacji, instalacja, pierwsze uruchomienie i po szybkim czasie na ekranie pojawił się napis „Konfiguruję Maca”. Ucieszony, że za chwilę będę mógł zobaczyć, jak nowy system działa wpatrywałem się w ekran. Minęła minuta, pięć minut, kwadrans, godzina. Mac dalej był konfigurowany. Wieczór już powoli odchodził, ustępując miejsca nocy. Postanowiłem pójść spać, zostawiając Maca samemu sobie.

Rano czym prędzej pognałem do MacBooka, obudziłem go, a tam co? „Konfiguruję Maca”. Poranek był chłodny, bo z pierwszymi przymrozkami, ale błyskawicznie zalały mnie fale gorąca. Panika jednak nie zdążyła we mnie zagościć, starałem się myśleć trzeźwo. Zaryzykowałem, przytrzymałem guzik „power” i poczekałem, aż MacBook się wyłączy. Drżącymi palcami wcisnąłem power drugi raz i czekałem na to, co się za chwilę wydarzy. Ekran się rozjaśnił, na nim pojawiła się nowa tapeta i okno logowania. Ufff… Przyznaję, że obawiałem się gorszych efektów i byłem niejako z nimi pogodzony. No, ale nie narzekam, tym razem się udało. Przechodzimy do nowości w macOS Catalina.

Sidecar – iPad jako dodatkowy ekran Maca

Przyznaję, że sceptycznie podchodziłem do tej funkcji. Mimo to była to pierwsza rzecz, jaką sprawdziłem z nowości w macOS Catalina. Zastanawiałem się, jak przebiegnie konfiguracja takiego połączenia. Szybko jednak się tego dowiedziałem, kiedy zobaczyłem na górnym pasku ikonkę ekranu. Kliknąłem ją, a tam „Połącz z iPad Pro”. I to wszystko! iPad się rozjaśnił, a na nim pojawił się pulpit mojego MacBooka. Tego się szczerze nie spodziewałem. Zarówno na Macu, jak i na iPadzie pojawił się szereg opcji, które pozwalają dostosować wyświetlany obraz. Wow! Za to właśnie kocham Apple – po co komplikować życie? Ważna informacja – Sidecar działa tylko z iPadami obsługującymi Apple Pencil. Przynajmniej tak wynika z oficjalnych informacji Apple. Dla mnie Sidecar to jak na razie najlepsza nowość w Catalinie.

Koniec z iTunes, w zamian trzy nowe aplikacje

Apple zdecydowało się na usunięcie iTunes. W nowej wersji systemu macOS otrzymaliśmy za to nowe apki: Muzyka, TV, a także Podcasty. W nich znajdziemy wszystkie funkcje znane z iTunes, a także sporo nowych. Oczywiście dalej mamy dostęp do naszej biblioteki, którą stworzyliśmy w iTunes. W aplikacji TV natomiast pojawi się także nowa usługa, Apple TV+, która startuje 1 listopada.

Nowe funkcje Findera

Do tej pory wspomniany wyżej iTunes służył także do synchronizowania innych, podłączanych do Maca urządzeń: m.in. iPhone’a czy iPoda. Teraz odpowiedzialność za te synchronizacje przejmuje Finder. Po podłączeniu urządzenia to właśnie w Finderze pojawi się ono w lewym panelu. Tam będziemy mogli uzyskać dostęp do wszystkich funkcji, które do tej pory mogliśmy znaleźć w iTunes.

Uwierzytelnianie haseł z Apple Watch

Nie mam co prawda Apple Watcha, więc nie mogłem sprawdzić tej funkcji. Uznałem jednak, że jest ona dość istotna. Do tej pory możliwe było odblokowywanie Maca za pomocą smartwatcha od Apple, ale teraz możemy także zatwierdzać hasła i instalowane aplikacje. Jest to dobra funkcja dla tych, którzy w swoich Macach nie mają Touch ID. Uwierzytelnienie odbywa się po dwukrotnym dotknięciu bocznego przycisku w Apple Watch.

Lokalizator

Także nowa funkcja macOS Catalina. Zastępuje, a może bardziej łączy ona dwie inne aplikacje, znane do tej pory: Znajdź i Znajomi. W niej bez problemu zlokalizujemy zarówno swoje urządzenia, jak i swoich znajomych, którzy udostępniają nam lokalizację. Lokalizator pozwala nawet znaleźć komputer Mac, gdy ten jest zamknięty i nie ma połączenia Wi-Fi. Wykorzystuje do tego połączenie Bluetooth pomiędzy iPhonem i innymi urządzeniami Apple, które znajdują się w pobliżu. Łatwiej znajdziemy dzięki temu skradzione bądź też zgubione urządzenie.

Koniec wsparcia dla aplikacji 32-bitowych

To także dość istotna zmiana. Jeśli korzystacie z jakichś aplikacji 32-bitowych, to albo nie aktualizujcie systemu do macOS Catalina, albo… zmieńcie aplikację 32-bitową na tę opartą na 64 bitach. Jest to przede wszystkim istotne dla osób korzystających z Photoshopa CS6, który ciągle jest bardzo popularny wśród użytkowników Maców.

To oczywiście tylko najważniejsze z mojego punktu widzenia zmiany w macOS. Warto wspomnieć jeszcze oczywiście o nowych funkcjach w aplikacji Zdjęcia. Tam otrzymujemy odświeżony wygląd i nową organizację kategorii zdjęć. Bardziej przyszłościową funkcją jest natomiast Catalyst. Projekt otwiera programistom nowe drzwi, mogą teraz tworzyć aplikacje kompatybilne na iPada i Maca. Znacząca zmiana, bo jest sporo aplikacji na iPada, które nie dało się odpalić na Macu.

Testuję dalej macOS Catalina i jak tylko odkryję jakieś wpadki albo inne ciekawe funkcje, to na pewno z Wami się podzielę spostrzeżeniami. Jak na razie aktualizację oceniam na 6 z dużym plusem.