Losowa rodzina walcząca z Zepsuciem. Poznajcie Children of Morta

Losowa rodzina walcząca z Zepsuciem. Poznajcie Children of Morta

Opublikowano 5.09.2019 21:21 -


Powoli nadciąga jesień, a wraz z nią dłuższe wieczory. Moim zdaniem jest to najlepszy czas na wciągnięcie się w jakiegoś rougelike’a. Ciepła kawa, herbata lub coś mocniejszego. Słuchawki, żeby lepiej wczuć się w eksplorację wirtualnego świata. Nic tylko zwiedzać lochy, poznawać historie, wykonywać zadania i zbierać przedmioty. W ramach wieczornego relaksu po pracy, nauce albo po prostu dla przyjemności. W końcu po to mamy gry, prawda?

Jeżeli myślicie podobnie, to mam dla Was ciekawy tytuł. Wydany przez polskie 11bit studio, które możecie znać z takich tytułów jak „Frostpunk” lub „This War of Mine”. Nie pierwszy raz występują w roli wydawcy. Wcześniej opiekowali się grą „Moonlighter”, której rougelike również nie był obcy. W tym tekście chciałbym się skupić na innej produkcji. „Children of Morta” zostało stworzone przez studio Dead Mage Inc.

Gra odznacza się cudowną oprawą graficzną i dźwiękową. Opowiada o losach rodziny Bergsonów, którzy są strażnikami Kamienia Życia. Niestety, w ich świecie pojawia się Zepsucie, choroba, przekleństwo powoli pożerające żywe istoty i zamieniające je w bezmyślne potwory.

Zadaniem rodziny jest uzdrowienie krainy. Jak to zrobić? Cóż, jedną z najlepszych metod, znanych od dawna, jest odwiedzenie lochów i wyżynanie hord potworów w celu rozwiązania zagadki toczącego świat Zepsucia. Dość żartów. Jakieś zaczepienie musi być, przecież gracz również powinien poczuć obowiązek wykonania misji. Jednak nie dajcie się zwieść. Twórcy poświęcili dużo uwagi warstwie narracyjnej.

Podziemia „Children of Morta” pełne są różnego rodzaju niespodzianek. Misji pobocznych, które wpływają na kształt świata gry. W lochach można znaleźć pamiątki, które później trafiają do domu Bergsonów.

Gracz spotyka różne osoby, którym może pomóc, za co otrzymuje nagrody. Na dodatek w niektórych pokojach znajdują się fragmenty dzienników opowiadających historię świata. Warstwa fabularna jest solidnie rozbudowana. Z wielką chęcią odkrywałem kolejne tajemnice i czytałem opowieści o wirtualnym świecie zaprezentowanym w grze. Jednak nie ma co ukrywać: najważniejsza jest tutaj walka.

Kolejny przemyślany i porządnie wykonany element. Każdy z przedstawicieli rodziny reprezentuje inną klasę z odmiennym zestawem umiejętności. To rozwiązanie jest świetne! Wraz z postępami w grze odblokowywane są inne postacie, a wraz z nimi nowe talenty. Twórcy wprowadzili specjalną grupę umiejętności pasywnych, które wpływają na całą rodzinę, ale żeby je odblokować, trzeba osiągnąć określony poziom daną postacią.

Dla najlepszych wyników trzeba po prostu grać wszystkimi. Aby do tego zachęcić, twórcy zaimplementowali także mechanikę zmęczenia. Jeżeli zbyt często korzystałem z usług danej postaci, to otrzymywała ona karę do punktów życia.

Wtedy przerzucałem się na inną osobę. Dzięki temu czułem, że muszę zmieniać strategie rozgrywki. Dostosowywać je do profesji, którą reprezentuje dany przedstawiciel rodziny Bergsonów. Dlaczego się nie nudziłem? Wszystko dzięki proceduralne generowanym lochom i specjalnym pokojom.

Wchodzę do podziemi i nie wiem, jaka przygoda mnie czeka. Kogo i co spotkam. Jakie błogosławieństwa oraz artefakty odnajdę. Na dodatek muszę uwzględnić umiejętności postaci, którą aktualnie prowadzę. Wszystko to sprawia, że gra nie nudzi się zbyt szybko.

Jak łatwo zauważyć, kluczową rolę odgrywa tutaj losowość. Niestety, jako gracz nie miałem na nią zbyt wielkiego wpływu. Piszę o tym, ponieważ wiem, że dla niektórych osób jest to minus.

Można ulepszać statystki rodziny Bergsonów, dzięki czemu stają się bardziej efektywni w walce. Jednak zauważyłem, że o trudności lochów w dużej mierze decydują artefakty, runy, błogosławieństwa i kapliczki, które napotkałem. A wszystkie te elementy są generowane losowo. Nigdy nie miałem gwarancji, że odnalezione przedmioty będą pasowały do aktualnie prowadzonej przeze mnie postaci i nie da się tego przeskoczyć. Po prostu trzeba pogodzić się z tym, że w „Children of Morta” prym wiedzie losowość.

Jeżeli Wam to nie przeszkadza, to zachęcam do zainteresowania się „Children of Morta”. To solidnie wykonana gra niezależna. Z ciekawą historią i porządnie zaprojektowaną walką.

Wieści z Rozładowani.pl