Jak się okazuje klawiatura idealna może istnieć, ale czy na pewno?

Nie jestem zwolennikiem zbyt dużych wybryków projektantów w przypadku sprzętu komputerowego. Można nawet powiedzieć, że jestem typowym boomerem, dla którego wierność tradycji jest najważniejsza. Może dlatego, że jestem wychowanym na starych blaszakach komputerowym maniakiem po trzydziestce.

Z tego też powodu akcesoria komputerowe to dla mnie klawiatura i myszka, bez zbędnych dodatków. Wierny zawsze tradycyjnym urządzeniom sceptycznie podchodziłem do udziwnień. Kiedy do testów dostałem klawiaturę ERGO K860 od Logitech byłem dość kiepsko do tego nastawiony, ale stwierdziłem, że podejmę się „ryzyka” ze względu na sentyment do marki Logi.

R E K L A M A

Logitech ERGO K860 – klawiatura dla pracujących dłużej

Nie od dzisiaj wiadomo, że Logitech stworzyło coś genialnego (i każdy, kto ją ma wie, że to prawda), czyli klawiaturę MX Keys. Z tego też powodu podjąłem się testów ergonomicznej klawiatury tego producenta. Tutaj pokuszę się o mały spoiler, bo muszę przyznać, że moja MX Keys doczekała się poważnego konkurenta. Po kolei jednak. Praca przed komputerem w moim przypadku sprowadza się do nawet 12-13 godzin siedzenia (a ostatnio w połowie tego czasu stania, o czym przeczytacie dalej) dziennie.

Logitech ERGO K860 1

Wszyscy dobrze wiedzą, jak w takich warunkach łatwo o zmęczenie dłoni, a w szczególności nadgarstków. Nie wierzyłem w rozwiązania typu podkładki pod nadgarstki i inne tego typu dodatki, bo po kilku próbach testowania takich rzeczy, finalnie dochodziłem do wniosku, że one po prostu bardziej mi przeszkadzają, niżeli pomagają. ERGO K860 posiada jednak takie rozwiązania, których nie da się wyrzucić i chwała tej klawiaturze za to!

Z bólem serca odłożyłem więc MX Keys na półkę i podłączyłem K860 do swojego MacBooka. Oczywiście, jak to bywa w przypadku nowych klawiatur czy myszek pierwsze chwile można podsumować tak: „bleee, idź stąd i nie wracaj!”. jak wcześniej wspomniałem połowa mojego czasu pracy to praca na stojąco. Lata siedzenia zrobiły swoje i chcąc funkcjonować w miarę dobrze kręgosłup zmusił mnie po prostu do takiej zmiany (polecam każdemu!). I tak się stało, że pierwsze moje podejście do Logitech ERGO K860 przypadło właśnie na moment, kiedy – jak to mówi moja żona – stałem zamiast pracowałem. I wtedy przyszło oświecenie.

ERGO K860 wygląda nietuzinkowo

ERGO K860

Miałem do czynienia z wieloma klawiaturami w swoim życiu, również tymi ergonomicznymi. Zazwyczaj jednak sprowadzały się one do tego, że wydłużona była mocno „podpórka” pod nadgarstki, albo klawiatura była „rozciągnięta” w płaszczyźnie poziomej tak, aby dłonie były lepiej rozłożone. ERGO K860 wygląda z pozoru „kosmicznie”, bo też jest rozciągnięta, ale… w płaszczyźnie pionowej. Tak, dobrze czytacie, środek klawiatury jest po prostu podniesiony, a na boki widoczne są spadki. Z pozoru wygląda to trochę niedorzecznie, jednak pierwsze położenie dłoni na klawiaturze wywołuje efekt WOW.

I wtedy człowiek myśli: ale czemu dopiero teraz ktoś na to wpadł, przecież to takie oczywiste?!

ERGO K860

Z początku nie potrafiłem wytłumaczyć sobie i streścić w kilku słowach tego, jakim cudem tak pozornie niedorzeczny układ klawiatury wywołuje tak dobre uczucie komfortu. Z pomocą jednak przyszedł opis producenta:

Udowodniono nawet, że K860 zmniejsza aktywność górnego mięśnia czworobocznego – kluczowego mięśnia znajdującego się na środku pleców, który odpowiada za stabilizuję i ruch ramion oraz szyi.

Dajecie wiarę? Organizm człowieka zaskakuje mnie cały czas. Klawiatura posiada specjalne nóżki, które można regulować w 3 pozycjach: 0, 4 i 7 stopni. Właśnie ta funkcja jest przydatna w pracy stojącej – możemy tak dostosować wysokość klawiatury, że nadgarstki są oparte o podstawkę, jednak łokcie już mamy w powietrzu – wygoda gwarantowana, sprawdzone.

Czy mogę polecić klawiaturę Logitech ERGO K860? Z czystym sumieniem tak, szczególnie osobom, które spędzają sporo czasu przed komputerem. ERGO K860 to na pewno dobry pomysł na prezent dla najbliższych, którzy pracują przed komputerem.