Lidl - czyli jak nie robić promocji w niecywilizowanym kraju. | DailyWeb.pl

Lidl - czyli jak nie robić promocji w niecywilizowanym kraju.

Opublikowano 1 rok temu - 1


Na mojej osi czasu na fejsbuku mignęło kilka intrygujących statusów, mówiących o Lidlu, promocji i cebulowych klientach. Z wielki zainteresowaniem zapoznałem się z detalami, tej dość smutnej historii i złapałem się za głowę. Twórcy promocji zdaje się nieco winni sami sobie, ale to co zaczęli wyprawiać power-klienci, to już jakiś wyższy poziom stanu umysłu.

Tym razem nie poszło o atrakcyjne przedmioty w niskiej cenie. Nie było tłumów walczących o towar, przepychających się i kłócących, co do kogo należy. Choć i takie historie były, nie mniej żenujące. Umówmy się jednak, poza drobnymi stratami, właściciele marki zacierali ręce, bo w końcu klientela przyszła, głośno o akcji, a towar wyprzedany na pniu.

lidlsatysfakcja

Tym razem poszło o co innego. Lidl poszedł krok dalej, stawiając na wysoką jakość swoich produktów, powiedział jasno. Będziecie zadowoleni z naszego asortyment, a jeśli nie, to chętnie przyjmiemy je powrotem, jak określa regulamin:

(…)przy czym jego zawartość może być w stanie nienaruszonym lub częściowo zużytym, bądź zużytym(…)

Bądź zużytym, klucz zdaje się do całej historii. Lidl chyba za bardzo uwierzył w swoje produkty, w typowego polskiego konsumenta, bo ten bez pardonu postanowił oddawać puste opakowania po parówkach czy innych produktach spożywczych. Ponoć powstały tak wielkie kolejki do zwrotów, że często brakowało pieniędzy w kasie, na wypłatę zwrotów za zakupy. Sami konsumenci z pianą na ustach, rozpakowywali swoje towary na parkingach, szykując się do zwrotu jeszcze w ciągu kilkunastu minut od zakupu.

Nie mam słów, by opisać wspomnianych konsusmentów. Żenada, to właściwie jedno z milszych słów opisujących takie zachowanie. Przykro to także, że taka promocja pokazuje jak bardzo niecywilizowanym kraju żyjemy, gdzie polaczkowatość gotowa jest do wybuchu, przy każdej możliwej okazji zrobienia interesu.

fot. @KubaBiel
fot. @KubaBiel

Umówmy się jednak, że w całej tej historii Lidl także jest sobie winien. Niedoprecyzowany zapis, czy zbyt bardzo liberalny, wyzwolił w ludziach zwierzęta. Jestem przekonany, że obrót spraw przerósł ich najśmielsze oczekiwania, a historia tej promocji będzie przykładem na sztandardach, jak promocji w Polsce nie robić. Potwierdza to tylko informacja, że Lidl postanowił wycofać się ze wspomnianej promocji.

Miało być pięknie, a wyszło jak zawsze. Sfrustrowani, regularni klienci wypisują jak wielki śmietnik powstał przez całą promocję, wygrażają się, że ich noga więcej w tym markecie nie postanie. Na całej historii wygranymi zdają się być Ci, którzy chowając swoje człowieczeństwo do kieszeni, hurtowo oddawali puste opakowania spożywcze.

 

fot. Paweł Trociński
fot. Paweł Trociński

Wszystkim im, niech parówki kołkiem w przełyku staną. A inne agencje, niech zapamiętają, że nasz kraj z cywilizacją jest jeszcze na bakier.