„Legends of Runeterra”, czyli legendarna karcianka od Riot Games

„Legends of Runeterra”, czyli legendarna karcianka od Riot Games

Opublikowano 11.02.2020 17:45 -


Od dwóch tygodni gram w karciankę stworzoną przez Riot Games. Rozumiem, że studio postanowiło zdywersyfikować przychów, co przełożyło się na pracę nad kilkoma różnymi produkcjami. Riot wyraźnie chce poszerzyć swoją ofertę, dotrzeć do innych odbiorców, niż ci, którzy już zgromadzili się wokół „League of Legends”. Tylko dlaczego to akurat musi być cyfrowa karcianka?

Nie zrozumcie mnie źle! Uważam, że po latach dominacji „Hearthstone’a” przyda się powiew świeżości na rynku. Jaskółką na pewno było pojawienie się „Magic: The Gathering Arena”, tytułu, który pozwolił mi na cyfrowy powrót do moich ulubionych kart. Przynajmniej na chwilę, ponieważ stwierdziłem, że była to próba odzyskania utraconej młodości, nostalgiczny powrót do czasów budowania decków i rozgrywania partii na korytarzach.

nie zobaczysz więcej tej reklamy jeśli do nas wrócisz :-)

Do „Legends of RunEterra”, czyli najnowszej karcianki od Riot Games, podszedłem inaczej.

Oczekiwałem dobrej rozrywki, zabawy w budowaniu talii, a także ciekawych, często wymagających myślenia starć. Dostałem to wszystko. Od premiery rozgrywam przynajmniej trzy mecze dla zabawy, w ramach mozolnego wspinania się w rankingu. Nie obiecuję sobie zbyt dużo, nie mam zamiaru rzucić wszystkiego i zostać zawodowym graczem „Legends of Runeterra”. Lubię karcianki, a „Hearthstone” odrzucił mnie ze względu na zbyt agresywną monetyzację. Jak jest w przypadku tytułu stworzonego przez Riot Games? Niespodzianka! Kolejne karty odblokowuje się poprzez granie. W sklepie premium nie ma żadnych paczek, z których leci losowy zestaw najgorszej jakości czarów, potworów lub bohaterów.

riot games

Gram, bawię się, odblokowuję skrzynki, a tam czekają na mnie karty.

Przyznaję, że takie podejście motywuje mnie do dalszej zabawy. Cały czas czuję, że mam szansę na zdobycie upatrzonego bohatera lub czaru pasującego do mojej aktualnej talii.

Na drodze nigdy nie staje mi mytościana. Po raz pierwszy od wielu lat czuję, że faktycznie liczy się strategia, a także pomysł na talię, a nie wyłącznie zasobność portfela.

„Legends of Runeterra” ma dużą szansę stać się interesującą realizacją cyfrowej karcianki. Starcia są dynamiczne, wymagają odpowiedniego przemyślenia poszczególnych kroków. Bohaterowie, których przyzywa się na pole bitwy, potrafią odmienić jej przebieg, co sprawia, że są cenni i to wokół nich należy budować talie. Po kilkudziesięciu meczach rozumiem, dlaczego Riot Games postawiło na stworzenie karcianki.

Mieli dobry pomysł, zaplanowali monetyzację inaczej niż konkurencja, a uniwersum „League od Legends” wręcz idealnie nadaje się do wrzucenia na karty.

Gra jest darmowa i dostępna dla wszystkich. Jeżeli lubicie karcianki, ale zawsze drażniło Was kupowanie cyfrowych pakietów, to spróbujcie swoich sił w „Legends of Runeterra”. Uważam, że ten tytuł nie podzieli losu zapomnianej gry o nazwie „Artifact”. Riot Games, w przeciwieństwie do Valve, wydaje się mieć plan na rozwój swoich nowych gier. Na dodatek wszystko wskazuje na to, że są gotowi zaryzykować, czego dowodem jest wydanie karcianki. Szczególnie w czasach, gdy na rynku jest pełno produkcji utrzymanych w tym gatunku.

Wieści z Rozładowani.pl