Było blisko i prawie kupiłem Ricoh GRIIIx. Matrix jednak chciał inaczej i ostatecznie po zwrocie akcji padło na 10-letniego Nikona Coolpix A. Mimo że jest już na swojej technologicznej emeryturze, to całkiem dziarski z niego emeryt.

Moja przygoda z analoglife nie zakończyła się. Można powiedzieć, że bardziej ograniczyła do tych topowych sprzętów, które mnie do siebie ostatecznie przekonały i przetrwały próbę czasu. Reszta urządzeń, których byłem ciekawy, wylądowała na tablicy ogłoszeniowej, bo nie da się robić zdjęć 10 aparatami w tej samej chwili.

Powiem więcej, moja analogwa przygoda zatoczyła koło i wróciła do świata aparatów cyfrowych. Tak stałem się posiadaczem Olympusa XZ-1 i Sigmy DP2. Teraz do zestawu za niewielkie pieniądze dokupiłem kultowego i trudno dostępnego Nikona Coolpix A.

1G7A9831

Po co Ci 10-letni aparat kompaktowy?

To jest bardzo zasadne pytanie. Sęk w tym, że to nie są zwykłe, podstarzałe aparaty, a bardziej sprzęt, który wpisał się w jakiś sposób na kartę historii swojej epoki. Sigma DP2 to słynny Foveon x3, który rejestruje obraz na trzech warstwach, rozdzielając kolory i dając niesamowite efekty, jeśli mówimy o kolorach, nawet teraz.

Oczywiście praca z aplikacją Sigmy sprzed 10 lat to żadna przyjemność, ale poświęcenie jest warte finalnego efektu. Olympus XZ-1 to matryca CCD, która daje dość ciekawe kolory. Sam sprzęt jest ultra szybki i idealny do street photo. A teraz do kolekcji dołączył Nikon Coolpix A, który nawet do teraz znajduje się w topce kompaktów z segmentu premium.

DSC3990 scaled

Polowałem na tego skurczybyka długo, bo nie ma wielu egzemplarzy na rynku – te na ebayu potrafiły kosztować po 2,5k PLN. I wcale się nie dziwię, bo to wyjątkowa konstrukcja.

Nikon Coolpix A specyfikacja

  • Matryca CMOS, 16 MP DX (APS-C)
  • Ekran 3.0″ 921K LCD
  • Komunikacja Wi-Fi (requires WU-1a wireless module)
  • Obiektyw 18.5 mm, 28 mm ekwiwalentu dla pełnej klatki
  • Video 1080p 30/25/24P
  • Obsługa PEG and NEF (RAW)
  • Obsługa kart SD/SDHC and SDXC

zbcWj scaled

Przede wszystkim główną cechą tego sprzętu jest matryca. Mamy tutaj oznaczenie DX, co w praktyce oznacza, że mamy do czynienia z dużą matrycą APS-C, biorąc pod uwagę niewielkie wymiary tego aparatu. A to daje cały ogrom możliwości, jeśli mówimy chociażby o pracy w nieco gorszych warunkach oświetleniowych.

DSC4003 scaled

Sprzęt, kiedy miał swoją premierę, kosztował majątek i ceną deklasował swoich konkurentów (na szczęście jakością też). Stąd dość ograniczona oferta, jeśli chodzi o rynek wtórny i stale dość wysokie ceny. Kolejną istotną cechą tego sprzętu jest obudowa. Jest w całości metalowa, co czyni go odpornym na zarysowania i potencjalne uszkodzenia. Obcowanie z nim daje masę frajdy, bo czuć pod ręką, że mamy do czynienia z porządnym sprzętem.

Nikon Coolpix A w moim scenariuszu będzie ze mną podróżował podczas rowerowych wypraw szosowych, gravelowych. Może nawet będzie towarzyszył mi podczas ultra maratonów? Przydałaby się jeszcze jakaś drobna odporność na deszcz/kurz, no ale nie można mieć wszystkiego (a po cichu się mówi, że już w na przełomie pierwszego i drugiego kwartału zobaczymy Ricoh GR IV, który taką odpornością się wyróżni).

DSC3994 scaled

To dalej demon prędkości, bo potrzebuje kilku sekund, żeby być gotowym do zrobienia zdjęcia. Chociaż sam Auto Focus raczej reprezentuje segment sprzed 10 lat. Niestety najszybszy to on nie jest, ale nie jest to coś, co przeszkadza. Do tego trzeba się nieco przyzwyczaić, tym bardziej jeśli się obcuje z pełną klatką od Canona (R6). Wstydu jednak nie ma.

W przypadku tego aparatu najważniejsza jest jakość obrazka. Opinie o tym aparacie były zaskakująco dobre. Na YouTube nie brakuje opinii sprzed roku, dwóch lat, które dalej chwalą ten aparat. Po zapoznaniu się z jego możliwościami wiedziałem, że będzie mój. Po kilku dniach i kilkudziesięciu zdjęciach już rozumiem jego magię: jakość obrazka i charakterystyczne operowanie czerniami, efekt jest świetny.

DSC3924 scaled

Zapowiada się doskonała przygoda z Nikonem i powrót syna marnotrawnego do korzeni. W końcu swoją przygodę zaczynałem od Nikona d50. Spodziewajcie się w najbliższym czasie pełnej recenzji tego sprzętu, bo jest o czym opowiadać. Mam nadzieję, że zdjęcia zrobią na Was tak samo wielkie wrażenie (na mnie zrobiły!). W końcu upłynęła dekada od chwili pojawienia się sprzętu na rynku.