Przygodę z narzędziami rozpocząłem z Wunderlist, chyba który każdy zna. Po pewnym jednak czasie, okazało się, że brakowałem i integracji z Google Kalendarzem, rzecz elementarna. Nie chciałem tego rozdzielać, bo połączenie tych dwóch płaszczyzn pozwalało na zarządzanie listami TO DO i tworzenie zadań/spotkań łączonych z kalendarzem, terminem a ostatecznie nawet przypomnieniem. Dlatego też bardzo polubiłem się z Any.do i aplikacji kalendarzowej z tej samej stajni: CAL. Z tej kombinacji korzystałem w zasadzie najdłużej, dopóty, dopóki nie odkryłem trello.

Narzędzie to, jak już kiedyś pisałem na blogu, jest najlepsze i najgorsze zarazem. Oczywiście dziś moje zdanie jest mocno zrewidowane, wszystko za sprawą faktu, że jest ono systematycznie rozwijane i pojawiają się kolejne funkcjonalności. Do tej pory korzystam zgodnie z ideą tablicy Kanban, dzięki czemu totalnie nic mi nie umyka. Niestety kalendarz Google wykorzystuje dodatkowo, więc poruszam się w dwóch narzędziach, ale uzupełniających się. Póki co jestem stosunkowo zadowolony, brakuje mi tylko wspomnianej integracji, może się jeszcze doczekam?

Jeśli nie mieliście jeszcze okazji poznać Trello, to jest teraz wyśmienita okazja. Ogranicza Was tylko wyobraźnia, w jaki sposób chcecie stworzyć własną tablice. Przy tej okazji, byście nie mieli zbyt trudno, mam dla Was kilka interesujących inspiracji, do wdrożenia w niemal każdym aspekcie życia zawodowego, ale nie tylko. Pod adresem trello.com/inspiration znajdziecie najciekawsze propozycje z różnych sfer życia. Zaczynając od biznesu, kończąc na realizacji własnych życiowych celów. Świetna sprawa, szczególnie kiedy nie wiecie do końca jak Wasza tablica powinna wyglądać. Dla mnie szczególnie interesująco wygląda tablica przygotowana przez serwis ReadWrite, która prezentuje cały cykl wydawniczy każdego nowego artykułu. Gorąco polecam.


Posłuchaj nas!