Konkurent Netflix od Apple już niedługo pozamiata na rynku




Konkurent Netflix od Apple już niedługo pozamiata na rynku

Opublikowano 2 miesiące temu -


Przyszły rok może być najciekawszym rokiem dla fanów i antyfanów Apple. Nie chodzi mi jednak o urządzenia, które pokaże firma a o nowe usługi i zmianę podejścia do klienta.

Pewnie zauważyliście, jak astronomiczne są ceny nowych iPhonów. Pewnie macie też rację, że ludzie, których to szokuje (i niewybrednie to komentują) patrzą na tę sytuację przez pryzmat „bycia Polakiem”. Ma to jednak kilka zalet, jedną z nich jest to, że szybciej zauważamy zmiany na rynku. Amerykańscy dziennikarze trochę później, ale jednak też to zauważyli. Oni mogli jednak zapytać o ten problem u źródła, dzięki czemu wiemy, że Apple faktycznie chce skupić się na zamożnych klientach i oferować im usługi, za które będą chętniej płacić.

Oczywiście jest to też na rękę konkurencji, której Apple oddaje kawałek rynku. Nie jest prawdą, że tylko Apple przegina, bo co chwilę słyszymy (a my dla Was opisujemy) o specjalnych wersjach smartfonów w astronomicznych cenach (często z nazwami motoryzacyjnych firm w tle). Wygodnym argumentem jest to, że Apple jest i tak droższe, ale to duże niedopowiedzenie. Kolejnym niepokojącym faktem jest ten, że urządzenia z roku na rok w ogóle są coraz droższe, co zresztą stanowi dobry temat na osobny artykuł. Gdy prześledziłem ceny flagowców, porównując je z poprzednikami (w ciągu kilku lat), chwyciłem się za głowę, a gdybym miał na niej włosy, pewnie rwałbym je ze zdenerwowania.

Rosnące ceny urządzeń to wynik nasycenia nimi rynku. Wzrost sprzedaży topowych urządzeń jest rok do roku coraz mniejszy. Szybko dostrzegli to giganci jak Apple, które zakomunikowało, że odejdzie od prezentacji danych o sprzedaży urządzeń. Wyższa marża i produkty Premium pozwolą utrzymać, a nawet zwiększyć dochód przy sprzedaży tej samej ilości sprzętu. Działa to też kojąco na akcjonariuszy i spekulantów giełdowych, dla których te dane są kryterium sukcesu.

Apple koncentruje się na usługach

Nie jest to coś nowego, przecież zauważamy to od czasu powstania iTunes. Potem było też AppStore oraz kilka innych, jak ApplePay czy Apple Music. Fenomeny ostatniego ze wspomnianych próbuję zrozumieć, testując od kilku dni muzyczną tę usługę. Trzeba przyznać, że jest jedna rzecz, która wyróżnia Apple Music na tle konkurencji — Apple zarabia na tym konkretną kasę!

Z urządzeń Apple korzysta ponad 1,3 miliarda ludzi na całym świecie. 330 milionów z nich to subskrybenci usługi muzycznej, którzy regularnie za nią płacą — to 50% więcej niż w zeszłym roku. We wrześniu tego roku dowiedzieliśmy się, że przełożyło się to na 37,2 miliarda dolarów przychodu, co stanowi też 14% ogólnego przychodu firmy.

W tym roku Apple kupiło firmę Texture zajmującą się dostarczaniem gazet i czasopism w modelu subskrypcyjnym. Wiemy też o kilku innych produktach i usługach, które nie zadebiutowały na rynku. Magiczna ładowarka, AirPods 2, duże słuchawki czy w końcu serwis streamingowy TV. Ten ostatni, o którym mówimy już od kilku lat, ma niedługo ruszyć.

Netflix od Apple na początku roku

Serwis wedle plotek ma ruszyć już na początku roku, ważne jest też to, że Apple chce zdążyć przed nowym serwisem VOD, który szykuje Disney. Wszystko wskazuje na sukces usługi. Apple wydało już przeszło miliard dolarów na produkcję materiałów i pozyskanie dostawców treści do nowej usługi. Znamy już pierwsze gwiazdy odpowiedzialne za nowe produkcje, są to Steven Spielberg, M. Night Shyamalan oraz Oprah Winfrey. Wiemy też o kontraktach z wytwórnią Sony Pictures i kilkoma innymi.

Jak wspomniałem powyżej Apple ma 1,3 miliarda użytkowników, którzy są potencjalnymi odbiorcami tej usługi. Taka liczba użytkowników gotowych zagłosować portfelem na sukces usługi daje nie tylko kartę przetargową w kontaktach z dostawcami treści, ale też nadzieję na sukces usługi.