Kolejny zamach na prywatność w Chinach: wymagane skanowanie twarzy

Kolejny zamach na prywatność w Chinach: wymagane skanowanie twarzy

Opublikowano 2.12.2019 11:44 -


Niektórzy mówią, że Rosja to stan umysłu, ale jak w takiej sytuacji określić Chiny? Media informują, że od teraz, aby skorzystać z jakiejś usługi telefonicznej w Chinach, trzeba poddać się skanowaniu twarzy.

Oficjalnie wszystko ma pomóc lepszemu egzekwowaniu zasad, ale jest to kolejny już cios w prywatność w tym kraju. Chiny od kilku już lat starają się zacierać granice między światem cyfrowym a tym realnym.

1 grudnia weszły w życie nowe zasady. Każdy, kto zarejestruje się w celu zawarcia usługi abonamentowej na telefon, musi pokazać oczywiście dowód osobisty, ale także dostarczyć skan swojej twarzy. Niweluje to praktycznie do zera możliwość anonimowego korzystania z usług telefonicznych w Chinach. Rząd tego kraju będzie mógł spokojnie uciszać niewygodne osoby.

Służby chińskie od lat korzystają z rozpoznawania twarzy, aby wychwytywać osoby, które niekoniecznie są mile widziane. Obszerna „baza twarzy” z sieci komórkowych będzie kolejną już pomocą chińskim władzom. Na razie nawet nie próbuje się ukryć zamiarów i brak jest informacji, jakoby dane ze skanami miałyby być usuwane tuż po weryfikacji. Taka baza będzie także łakomym kąskiem dla hakerów, bo mieć taki zbiór, to móc niemalże wszystko.

Obywatele chińscy co jakiś czas próbują wyrażać swój sprzeciw rządom i sposobom inwigilacji. Większość takich protestów jest zazwyczaj tłumiona, nawet jeśli ma to miejsce w sieci.

Nam pozostaje jedynie mieć nadzieję, że inne kraje nie pójdą tą drogą, bo „przecież w Chinach się udało”. Ja rozumiem bezpieczeństwo, ale są jakieś granice, których przekroczenie może mieć bardzo złe skutki.

Wieści z Rozładowani.pl