Kino domowe w nowym wydaniu - testujemy Yamaha MusicCast Bar 400




Kino domowe w nowym wydaniu - testujemy Yamaha MusicCast Bar 400

Opublikowano 20.12.2018 11:13 -


Soundbar jest to całkiem świeży produkt, który pomimo wstępnych sprzeciwów co do jakości brzmienia, na dobre ulokował się w wielu polskich domach. Dziś wybór modeli i producentów jest niemal nieograniczony, a jakość dźwięku oraz możliwości coraz bardziej zbliżone są do tych znanych z kin domowych. Yamaha MusicCast Bar 400 to na pewno pozycja, którą warto się zainteresować.

Jestem użytkownikiem soundbara innego producenta od 3 lat i jest to w mojej ocenie idealne rozwiązanie dla niewielkich mieszkań, gdzie żal nam każdego metra podłogi. Leniwi też zapewne będą szukali takiego rozwiązania, bo komunikacja pomiędzy TV i audio odbywa się bezprzewodowo. Jest to zatem dobra alternatywa dla słabych głośników montowanych w telewizorach. Pozostaje jedynie pytanie, ile tracimy z możliwości i jakości względem klasycznego kina domowego i czy na pewno decydując się na to rozwiązanie, musimy rezygnować z przestrzennego dźwięku. Odpowiedzi poszukamy w nowym modelu Yamahy MusicCast Bar 400 udostępnionego nam dzięki życzliwości sklepu TopHiFi.pl.

Po otwarciu pudełka

Zestaw składa się z soundbara oraz sporego bezprzewodowego subwoofera. Ten drugi zaskoczył mnie swoją wielkością, masą oraz jak się później okazało dźwiękiem o mocy 100W. W porównaniu do mojego prywatnego ten jest niemalże dwukrotnie większy.

Centralna jednostka posiada 6 głośników w tym 2 wysokotonowe. Łączna moc zestawu to 100W. Jest zatem czym męczyć sąsiadów w razie potrzeby.

Na pokładzie jednostki centralnej znajdziemy złącza komunikacji:

  • HDMI IN / OUT(ARC)
  • Złącze optyczne
  • Sieciowe LAN oraz WiFi
  • Jack 3,5mm
  • USB
  • Bluetooth

Cały zestaw wspiera system DTS, w tym DTS Virtual:X odpowiedzialny za dźwięk przestrzenny nie tylko w płaszczyźnie horyzontalnej, ale i wertykalnej.

Design

Skoro mamy parametry za sobą, przyjrzyjmy się mu z bliska. W końcu wygląd jest czasem ważniejszy niż dźwięk. Będzie on przecież wyeksponowany cały czas w centralnej części mieszkania, czyli pod telewizorem. Z doświadczenia wiem, że soundbar z możliwością zawieszenia na ścianie to rzadkość, a tutaj bardzo miłe zaskoczenie, bo Yamaha MusicCast Bar 400 posiada uszy pozwalające na jego przymocowanie do ściany wraz ze wzornikiem ułatwiającym do maksimum wykonanie otworów.

Myślę, że nikogo tutaj nie zaskoczę, że wykonanie urządzenia jest na bardzo wysokim poziomie. Wszystkie linie, nawet te łączące różne materiały, są spasowane i wykończone z dbałością o szczegóły. Kilka elementów wykończonych w błysku urozmaica proste kształty. Takie urządzenie idealnie pasuje do dzisiejszych telewizorów wykonanych w podobny sposób.

Na górnej części urządzenia znajdziemy cały rząd ikon z ukrytymi dotykowymi przyciskami oraz odpowiadające im diody led zazwyczaj o 2 kolorach świecenia. Poza standardową funkcjonalność zmiany sygnału wejściowego, którą zastąpimy pilotem albo aplikacją, diody posiadają animacje. Dla przykładu, zmieniając głośność, diody zapalają się w odpowiedniej kolejności. Tworzy to efekt fali, pozostawiając tyle zapalonych na stałe, jaki jest aktualnie poziom głośności. Ciekawa i delikatna forma informowania użytkownika.

Całość koncepcji psuje delikatnie detal, jakim jest umiejscowienie tychże diod — są one na górnym panelu. Oznacza to, że siedząc na kanapie, nie zobaczymy animacji, wybranego źródła, ani dodatkowych opcji. Widać, że Yamaha postawiła na sterowanie poprzez smartfon, a diody są dodatkiem..

Mozart? Metalica? Snoop Dogg? A może kino?

Nie znam jeszcze urządzenia, w akceptowalnej kwocie, które równie dobrze sprawdzi się w każdym z wyzwań. Jak zatem wypada Yamaha MusicCast Bar 400 i w której dziedzinie jest najlepsza?

Moim zdaniem Kino. Przy oglądaniu filmów z porządnego źródła można było poczuć pełnie możliwości tego zestawu, nawet bez dodatkowych głośników, które można połączyć w ramach MusicCast. Dźwięk jest czysty i w razie potrzeby posiadający rezerwy mocy, kiedy to jest ona potrzeba przy np. wybuchach. Przy oglądaniu filmów zalecam włączyć opcję ClearVoice, która podbija tony odpowiedzialne za mowę bez negatywnego wpływu na tło wydarzeń. Przyznam szczerze, że opcja 3D Surround nie zrobiła na mnie dużego wrażenia, choć była słyszalna.

Myślę, że dużo lepszy efekt osiągnąłbym przy dodatkowych głośnikach. Subwoofer radzi sobie za to wyśmienicie. Niskie tony są miękkie i płynnie przeskakuje po całej możliwej skali. W trakcie oglądania filmu słychać zatem powolne wyciszanie odgłosu odlatującego Tomahawka.

Co jednak z muzyką? Czy jest on w tej kwestii słaby?

Odpowiedziałbym stanowczo „nie”, ale na tle testowanych przeze mnie soundbarów, nie jest również wybitny. Testowałem go pod muzyką ostrą (Rock, Metal, Dubstep) oraz bardziej POP. Każda z nich wymagała odrębnych ustawień dodatkowych efektów oraz głośności subwoofera. Po takich zabiegach soundbar grał bardzo dobrze. Od Yamahy w tej kwestii oczekiwałbym więcej niż „dobrze”. Jak już jednak wspomniałem, nie można być świetnym w każdej kwestii. Jeżeli jednak obawiacie się po mojej wypowiedzi braku mocy, to prostuję — mocy przy dowolnej muzyce wystarczy, aby dobrze wkurzyć sąsiadów. Szczególnie przy muzyce, której nie respektują.

MusicCast

Opisywany twór Yamahy wymaga odrębnego wpisu. MusicCast to system, którego zazdroszczę. Pozwala on na połączenie ze sobą wielu urządzeń wewnątrz programu. Zatem jeżeli do takiego Yamaha MusicCast Bar 400 dodamy głośniki MusicCast 20 albo 50 (testowane przez mojego redakcyjnego kolegę), możemy spiąć je w jeden spójny zestaw bezprzewodowy. Owe głośniki mogą również grać niezależnie. Wszystko to możemy spiąć i kontrolować poprzez dedykowaną aplikację na telefon. Wewnątrz niej mamy podział na pomieszczenia i głośniki w nich zainstalowane.

Z tej samej aplikacji możemy sterować ustawieniami każdego z nich albo uruchomić jedną z aplikacji będących źródłem dźwięku. Mamy do dyspozycji Spotify, Tidal, Napster, DEEZER, AirPlay, internetowe stacje radiowe albo połączenie z serwerem NAS. Moim zdaniem jest to największa zaleta i siła tego urządzenia. Aplikacja jest intuicyjna i ładnie wykonana.

(O)cena?

Zestaw Yamaha MusicCast Bar 400 nie należy do najtańszych, bo kosztuje ok. 3000 zł. Z drugiej strony jest to inna klasa wykonania, jakości dźwięku, przetworników niż soundbary z marketu. Moim zdaniem cena odpowiada temu, co za nią otrzymujemy.

Czy zatem warto go kupić? Na to pytanie odpowiedzieć musicie sobie sami, ponieważ tylko odsłuch w profesjonalnym sklepie pozwoli obiektywnie ocenić jakość sprzętu i porównać z innymi. Ja sądzę, że na pewno warto się nim zainteresować, w szczególności, gdy myślimy o przyszłościowym powiększeniu go o bezprzewodowe satelity.