Kampania marketingowa, która doprowadziła mnie do szewskiej pasji! | DailyWeb.pl

Kampania marketingowa, która doprowadziła mnie do szewskiej pasji!

Opublikowano 6 miesięcy temu - 4


Zapewne widziałeś na przystankach tą twarz:

Bądź tą:

Jakie masz odczucia patrząc na te twarze? Czujesz coś pozytywnego czy raczej jest to jakiś dyskomfort, niepokój, zaciekawienie, zdziwienie?

Po pierwsze, jesteśmy otoczeni wieloma informacjami, w 90% (nie oszukujmy się, ok?) są to informacje nasycone treścią negatywną.

Po drugie, wrze w polityce od ponad roku. Słusznie, czy nie słusznie, wszystkie media zaczęły swoją główną uwagę skupiać na działaniach rządu. Czy to TV, czy gazety, czy media społecznościowe - żyjemy głownie tym, co robią politycy, gdy tylko otwieramy nasze wirtualne "okno na świat".

Po trzecie, akcji społecznych jest od groma, czy pomoc dla Aleppo, czy Aborcja i tabletki "po", czy do niedawna przekazanie 1% podatku na cel szlachetny, czy ...cokolwiek.

Nie dziwi więc, że raczej te plakaty wywołują u nas pewien niepokój, zakłopotanie, ciekawość, ale z oczekiwaniem na negatywny koniec, zadumę, jakąś refleksję. Samo hasło "nie jestem byle kim" naświetla nam, że nie chcemy być traktowani "byle jak" - co za tym idzie, wniosek - jesteśmy traktowani byle jak - ale przez kogo? przez co? dlaczego?

Ja sama, mijałam owe plakaty jadąc z pracy dziennie popołudniem i fakt, oczekiwałam na jakieś "rozwiązanie", liczyłam, że znów będzie to akcja społeczna, zwracająca uwagę na ważne aspekty życia. Bohaterami przecież byli ludzie w różnym wieku i różnej płci.

To teraz uwaga, ta akcja ma promować... maślankę.
Tak, dobrze czytasz, kefir.
MAŚLANKĘ.

DO CIĘŻKIEJ CHOLERY.
Wybacz drogi czytelniku, ale to jest trochę chwyt poniżej pasa. Wbrew pozorom, ludzi dobrej woli jest więcej, niż się nam wydaje i stawianie ludzi w niekomfortowej sytuacji, gdzie przedstawia im się obraz bardzo imitujący akcję społeczną, który okazuje się tylko CHWYTEM MARKETINGOWYM jest....obrzydliwy.

Sami autorzy tłumaczą się, że chcieli w ten sposób zwrócić naszą uwagę na nie jedzenie byle czego:

"Kampania oparta jest na wartościach. Chcemy wspierać naszych konsumentów okazując im szacunek, wsparcie i dzieląc się tym, co mamy najcenniejszego - wartościowy produkt najwyższej jakości czyli nasza Maślankę."

- kolejny pro-fit bulsh*t, poetycki bełkot spuentowany słowem "maślanka".

Rozumiem, jest moda na żarcie super healthy food, wszystko co zielone i nie spyla na drzewo zmiksujemy w ultrazdrowych koktajlach, bezglutenowe ciasteczka, serki bez laktozy - no szał. Ale tego nie wybaczam, nie popieram w żadnym wypadku promowania jakiegokolwiek produktu, grając na ludzkich emocjach, podszywając się  pod akcje społecznościowe, które niejednokrotnie naprawdę chwytają za serce.

A Tu, maślanka...