Jestem zmęczony otwartymi światami, nużą mnie tryby wieloosobowe. Na szczęście pojawił się Moonlighter | DailyWeb.pl

Jestem zmęczony otwartymi światami, nużą mnie tryby wieloosobowe. Na szczęście pojawił się Moonlighter

Opublikowano 1 miesiąc temu -


Gry uderzające swoją prostotą również potrafią być pięknie. Czasem w cyfrowej rozrywce najważniejsza staje się dobra zabawa, którą nie zawsze można znaleźć w przekombinowanych produkcjach. Jestem zmęczony otwartymi światami, nużą mnie tryby wieloosobowe. Na szczęście wciąż pojawiają się gry takie jak Moonlighter.

Produkcja ta jest cudowanie prosta. Główny bohater, Will, odziedziczył sklep. Ale nie takiego zwykłego spożywczaka z lodami na patyku! Nie! Asortyment stanowią głównie przedmioty zdobywane w lochach. Jednak nie robią tego handlarze, ich zadaniem jest mnożenie kapitału. Narażają się bohaterowie. W Rynoce społeczeństwo jest jasno podzielone, a Will, jak wielu innych bohaterów, nic sobie z tego nie robi. Za dnia kupcem, nocami zaś bohaterem! Gracz wciela się w niego, a więc musi odpowiednio dzielić czas na sprzedawanie przedmiotów oraz ich zdobywanie. W tym celu konieczna jest eksploracja lochów.

Jeden akapit wystarcza, aby streścić podstawową mechanikę Moolightera. Kluczowe są lochy. To tam można zdobyć materiały pozwalające na wykucie lub ulepszenia ekwipunku. A przy okazji także zasoby, które można sprzedać w sklepie i zarobić pieniądze potrzebne do tworzenia przedmiotów, ulepszania sklepu oraz rozbudowania miasta. W lochach ważna jest walka. Zrealizowana w prosty, ale przyjemny sposób. W Moonlighterze wszystko zależy do tego, z jakiego ekwipunku korzysta gracz. Nie ma tutaj żadnych poziomów postaci oraz rozbudowanych statystyk, które trzeba przeliczać i ciągle odpowiednie rozdawać. Wystarczy odwiedzić kowala i można zacząć testowanie różnych pomysłów. Ktoś lubi grać opancerzonym, władającym dwuręcznym mieczem wojownikiem? Żaden problem! A są na sali miłośnicy bardziej zręcznych postaci, takich, które posługują się bojowymi rękawicami oraz łukiem? Dla nich również znajdą się odpowiednie przedmioty! Moonlighter pozwala na zaskakującą dowolność w łączeniu stylów gry. Tytuł wręcz zachęca do poszukiwania własnego sposobu na radzenie sobie z potworami w lochach.

Gdy już człowiek natłucze potworów oraz zapełni sakwy skarbami, nie pozostaje nic innego jak wrócić do sklepu i rozpocząć sprzedaż. Zarządzanie punktem handlowym Willa jest przyjemne. Wystarczy wystawić dany przedmiot, ustalić jego cenę, a potem obserwować reakcje klientów. Trzeba znaleźć złoty środek pomiędzy ich zadowoleniem i naszą chciwością. Czasem do sklepu wpadają złodzieje, których trzeba powstrzymać. Dodatkowym elementem jest kwestia popytu. Należy mądrze wybierać ofertę oraz ilość sprzedawanych przedmiotów, aby nie dopuścić do zalania rynku i spadku ceny. To jest tylko smaczek, ponieważ zauważyłem, że wystarczy jeden cykl przerwy, aby popyt nad dany przedmiot wzrósł. Jeżeli ktoś czytuje moje teksty na DailyWeb, to wiem, że kocham gry dla księgowych. W przypadku Moonlightera szybko zauważyłem, jakie przedmioty mogę zdobyć w dużych ilościach. Następne opracowałem system sprzedaży, który pozwolił mi na gwałtowne wzbogacenie się.

Czy to oznacza, że popsułem sobie grę? Skąd! Czerpię z niej mnóstwo przyjemności! Wciągnęła mnie. Uwielbiam czytać opisy poszczególnych przedmiotów, poznawać historie lochów, walczyć z bossami. A potem to wszystko sprzedają! Nareszcie nie muszę biegać do kupców! Tym razem kliencie przychodzą do mnie!

PS.

Bardzo ważna rzecz! Jeżeli zdecydujecie się na zakup Moonlightera, to miejcie na uwadze, że gra została zaprojektowana pod pady i klawiatury. A na koniec - świetna muzyka z Moonlightera!