Jako fan mechów czekam niecierpliwie na Battletech | DailyWeb.pl

Jako fan mechów czekam niecierpliwie na Battletech

Opublikowano 6 miesięcy temu -


Jedną z moich popkulturowych fascynacji zawsze były mechy. Od dziecka miałem słabość do olbrzymich robotów. Podejrzewam, że wszystko zaczęło się od kaset VHS z Transformesami. Zupełnie innymi od tych, które dokonywały rozwałki w nowoczesnej, filmowej odsłonie. Do tych animowanych zawsze będę miał sentyment.

Oczywiście, że Transformersy, to nie mechy, które mam na myśli. Mnie zawsze mocniej pociągały potężne roboty sterowane przez ludzi. Piloci oraz ich problemy, konfrontacje z przeciwnikami oraz walka ze słabościami maszyny i własnej psychiki. Dlatego bardzo lubię Pacific Rim. Wiem, że ten film ma tyle samo zwolenników, co przeciwników. Ja, ze względu na słabość do mechów, bawiłem się świetnie. Moja Żona zdecydowanie gorzej. Jednak nie samymi filami człowiek żyje! Te olbrzymie roboty znalazły swoje miejsce także w grach komputerowych.

Ostatnio, w trakcie robienia porządku, trafiłem na swój stary notatnik. Wyciągnąłem z niego zapiski o grach przeglądarkowych, ale było tam coś jeszcze. Znalazłem wspomnienie o Earthsiege 2. Jeżeli nigdy nie słyszeliście o tym tytule, to wcale się nie dziwę. Produkcja nie została szczególnie ciepło przyjęta przez krytyków. Zadaniem gracza było kontrolowanie olbrzymiego mecha i walka z innymi robotami. Należało dbać o uzbrojenie i ulepszenia. Produkcja zadebiutowała w 1995 roku i posiadała wszystkie bolączki gier z tamtego okresu. Na moim komputerze lubiła się zawiesić, czasem bez większego powodu, a samo sterowanie pozostawiało wiele do życzenia. Nie zmienia to faktu, że zapamiętałem Earthsiege 2 jako najlepszą grę o mechach, w jaka przyszło mi zagrać. Jestem całkowicie poważny, do tej pory nie trafiłem na nic tak wciągającego.

Duże nadzieje wiązałem z serią Titanfall. Grałem w obie części, do dziś uważam, że są to bardzo niedocenione produkcje. Przeszedłem kampanie, przez pewien czas nawet brałem udział w rozgrywkach wieloosobowych. Bycie pilotem olbrzymiego robota sprawiało mi dużo radości. Szczególnie przyjemne było wchodzenie w różne role i korzystanie z interesujących zestawów umiejętności.

Każdy robot miał w sobie coś szczególnego – jeden był tankiem, a inny doskonałym DPSem. W trakcie rozgrywki wieloosobowej należało odpowiednio wykorzystywać słabości innych graczy oraz ich robotów. Drużyna, która potrafiła zoptymalizować ilość zadawanych obrażeń oraz w dobrym momencie przyzwać pancernych towarzyszy, zazwyczaj wygrała. Niestety, Titanfall nie złapał mnie na długo. Moim zdaniem zdecydowanie za mało w nim mechów, a za dużo pilotów.

W przyszłym miesiącu ma mieć premierę gra Battletech. Strategia turowa, w której gracz dowodzi oddziałem mechów. Istotne ma być ukształtowanie terenu, przegrzewanie się robotów, a także konieczność dbania o ich utrzymanie. Zapowiada się interesująco i zastanawiam się, czy nie dać tej grze szansy. Może to jest szansa na ponowne przeżycie fascynacji podobnej do tej, której doświadczyłem w trakcie grania w Earthsiege 2?