W temacie bezpieczeństwa w Internecie można mówić, pisać i słuchać w nieskończoność. Każdy i każda z nas jesteśmy przykładem, że wiedzę z tego zakresu trzeba sobie przypominać, bo ciągle tracimy czujność. Im dalej w las, tym więcej zagrożeń, a jednak my czujemy się z dnia na dzień w internecie coraz bardziej komfortowo.

Lecimy.

Dane personalne

Niby absolutna podstawa, niby wszyscy o tym wiemy, a jednak. Ciągle niezwykle łatwo potrafimy dzielić się z nieznajomymi w Internecie swoim adresem e-mail (tak, to też może być dana personalna), danymi z kart płatniczych czy adresem zamieszkania.

Nawet nie chcę tutaj wspominać już o skanach dowodu osobistego, czy po prostu numerze PESEL. Lepiej upewnić się kilka razy, że jesteśmy zupełnie świadomi i świadome, kto, co i w jaki sposób będzie robił z naszymi danymi, niż bez większego namysłu się nimi dzielić.

Phishing

Phishing to te wszystkie śmieszne maile od osób z rodu królewskiego z Afryki, które naturalnie powinny wpaść do SPAM-u w naszej skrzynce pocztowej. Powiększacze penisów, piersi itd. Nie otwieramy, a z całą pewnością nie powinniśmy klikać w żadne linki, które takie maile zawierają.

Niestety, ta forma to wciąż jedna z ciągle aktualnych form phishingu, na które się dajemy się nabrać. Klikamy, bo wydaje nam się, że znamy autora/autorkę wiadomości, otwieramy linki i wypełniamy formularze swoimi danymi personalnymi.

Często pod takim linkiem kryje się również złośliwe oprogramowanie, które nieumyślnie pobieramy na nasze dyski czy telefony. Najczęściej i najłatwiej jest zweryfikować dany link po prostu po jego adresie. Jeśli widzimy w nim przeinaczone, poprzestawiane litery np. nazwy naszego banku czy serwisu społecznościowego, to możemy spokojnie założyć, że ktoś właśnie próbuje wyłudzić od nas nasze dane, z którymi na pewno nie zamierza robić nic dobrego.

Rób aktualizacje

Wspominał o tym Piotr Konieczny z „Niebezpiecznika” podczas swojego Ted Talka “3 mity cybersecurity”:

Wielokrotnie coś nam się w danej appce na tyle podoba, że nie chcemy tego zastępować nową funkcją/interfejsem czy też utraceniem danej funkcji na rzecz nowej aktualizacji. Często zaniedbujemy kwestię aktualizacji po prostu z lenistwa czy przeoczenia. Jest to jednak niezwykle ważna kwestia ze względu na potencjalny malware, który, jak wspomina Piotr, nie powstaje w dniu wydania aktualizacji dla danej appki. Im szybciej zaopatrzymy się w aktualizację danego programu, tym większa szansa, że nie zostaniemy zaatakowani malwarem skrojonym na starą wersję danego oprogramowania.

Korzystaj z managera haseł

Manager haseł to notatnik z naszymi hasłami do różnych serwisów/stron/aplikacji, który jest dodatkowo szyfrowany hasłem. Tak, każde z Twoich haseł powinno być inne dla każdego z serwisów, w których posiadasz konto. Nie, nie powinno zawierać daty urodzenia Twojej lub kogoś z Twoich bliskich, ich imion i nazwisk. Im trudniejsze, tym lepiej. W managerze wystarczy dodać nazwę danego serwisu oraz wpisać tam hasło. Manager haseł masz zawsze pod ręką – na telefonie bądź w przeglądarce.

Zabezpiecz swój router

Kwestia jest bardzo prosta. Od momentu zainstalowania routera w domu, żegnamy osobę z serwisu i czym prędzej zmieniamy nazwę naszego Wi-Fi oraz hasło, które dostaliśmy do niego od producenta.

Dzięki tym pięciu prostym sztuczkom, które należy sobie regularnie odświeżać (a także obserwować Piotra w social mediach, serio, warto!), będziemy znacznie bezpieczniejsi i bezpieczniejsze w internecie na co dzień.