Jak wideorejestrator to tylko taki, na którym można polegać - Pioneer VREC-DZ700DC

Opublikowano 4.08.2020 10:08 - Akcja Partnerska


Wideorejestrator ma być naszym spokojem ducha. To jest ten sam poziom urządzeń co alarm. Jest, działa i daje nam poczucie bezpieczeństwa. Czy zatem warto na nim oszczędzać, a następnie zastanawiać się "czy załapał" i czy da się otworzyć plik? Zdecydowanie lepszym rozwiązaniem jest zakup takiego, który zainstalujemy w aucie i zapomnimy o jego istnieniu do czasu, gdy będzie potrzebny. Taki właśnie jest Pioneer VREC-DZ700DC.

Nie każdy zarabia 5-cyfrowe kwoty miesięcznie, dlatego rozumiem niechęć do inwestowania 1200 zł w kamerkę, która może nam się przydać 2 czy 3 razy na czas, w jakim będziemy używać dane auto. Jeżeli jednak pomyślimy, o ile nam podniosą składkę AC po wypadku, którego nie byliśmy winni, ale nie mogliśmy tego udowodnić, zmienia się punkt widzenia. Sprawa staje się jeszcze bardziej jasna, jeżeli nie mamy AC i naprawiamy z własnej kieszeni. Wtedy takie jedno zdarzenie może przekroczyć wartość kamerki.

Co zatem otrzymujemy za 1149 zł

W zestawie z Pioneer VREC-DZ700DC otrzymujemy naprawdę wiele:

  • kamera frontowa z uchwytem
  • kamera tylna + przewód do niej
  • karta pamięci 16 GB - mały to koszt ale chwali się!
  • komplet przewodów do zasilania
  • przewody do podłączenia z systemem multimedialnym
  • instrukcje
  • ściereczka odtłuszczająca

vrec dz700dc 8

Innymi słowy jest to kompletne rozwiązanie i poza tym, co jest w zestawie, nie potrzebujesz nic, aby działać. Dużym zaskoczeniem była karta pamięci. Choć niewielka, pozwoliła mi zainstalować wszystko i pojechać na testy chwilę po.

Instalacja

To, co mnie zaskoczyło przy pierwszym rozpakowaniu, to mnogość kabli oraz fakt, że musimy się podłączyć pod 3 żyły (minus i plus akumulatora oraz plus po zasilaniu), a nie jak to często bywa, zwyczajnie do gniazda zapalniczki 12V. Takie rozwiązanie może początkowo odstraszyć, bo wymaga odrobiny wiedzy i smykałki. Jeżeli nie czujesz się na siłach grzebania w bezpiecznikach i chowania kabli, poproś osobę, która bardziej "ogarnia temat" albo zwyczajnie jedź do mechanika.

Przyznaje się, że nie byłem do tego przygotowany i kombinowałem, jak to podłączyć pod bezpiecznik i który. Wy, wiedząc wcześniej, jak to wygląda, możecie się doposażyć o tzw. bypass, który pozwoli w wygodny sposób wyprowadzić zasilanie i nadal mieć bezpiecznik. Wygodną opcją jest również podłączenie się pod gniazdko 12V, które ma albo stały + i - albo taki, który rozłącza się z opóźnieniem. Oczywiście przewody od Pioneer są dodatkowo wyposażone w bezpieczniki dla każdej z linii +.

Choć taki sposób podłączenia nie jest wygodny, pozwala kompletnie pochować kilometry kabli, nie zajmuje gniazdka, a do tego pozwala na inteligentniejszą pracę kamerki.

Nie będę mówił, ile mi to zajęło, bo mogłoby to wzbudzić przerażenie, ale wynika to z faktu, że nie instalowałem tego na stałe, a jedynie na testy. Robiąc to porządnie, zajęłoby to 1-2 h z dużo lepszym efektem.

Funkcje, czyli w czym lepszy jest Pioneer

Testowany przeze mnie wideorejestrator o modelu DZ700DC ma kilka smaczków, których ciężko szukać u konkurencji.

  • 2 kamery - na przód i tył - o tej samej rozdzielczości, jakości i matrycy. Choć brzmi to naturalnie, nie rzadko tylna kamera posiada znacząco gorsze parametry od tej głównej. W tym przypadku różnice są znikome ograniczające się np. do węższego kąta czy minimalnie gorszego parametru f.
  • Obie są wyposażone w markowe matryce SONY Starvis, które charakteryzują się wysoką czułością na światło, przy zachowaniu wysokiej jakości obrazka oraz funkcją WDR/HDR, który poszerza zakres dynamiki. Co więcej, nagrywają one w niemal 30 kl/s (dokładnie to 27.5 kl/s).
  • Przednia optyka ma pole widzenia aż 160 stopni, czyli o ok. 30 więcej niż słabsze rozwiązania
  • GPS oraz WiFi - to pierwsze może i nie jest czymś niespotykanym, ale WiFi to błogosławieństwo. Wygoda ściągania filmiku jest nieporównywalnie lepsze niż ganianie z małą kartą do laptopa. To samo konfiguracja - szybko i wygodnie przez aplikację, bez używania przycisków, które są daleko od nas
  • 3 tryby pracy: normalny - nagrywa video w plikach po 1,3 albo 5 minut w pętli po uruchomieniu silnika, parkingowy - przez 40 min po wyłączeniu silnika kamera pracuje na wewnętrznej baterii i w razie uderzenia zapisuje 20 s przed i 20 s po wydarzeniu oraz ostatni bezpieczeństwa - po 40 min bezruchu kamera przechodzi w tryb czuwania na baterii samochodu (po to potrzebne jest stałe zasilanie) i w razie wykrycia uderzenia zapisuje następujące 20 s.

Wykonanie

vrec dz700dc 11

Zanim przejdziemy do video, chciałbym potwierdzić to, co można przypuszczać w tej cenie. Kamerka jest wykonana bardzo dobrze, choć jest to błyszczący, zwykły plastik. Kwestia spasowania robi robotę. Całość jest mała i potrafi zniknąć z naszego pola widzenia. Kamera przednia, będąca centralką, wyposażona jest w głośny głośnik, 2" wyświetlacz oraz 4 guziki funkcyjne, z których raczej nie skorzystamy (wygodniej przez WiFi). Całość jest przyklejana pośrednio przez cienki uchwyt na płasko do szyby, to właśnie daje najwięcej w kwestii chowania kamery za lusterkiem.

Video - jest dobrze

Przechodzimy do kluczowej kwestii wideorejestratora - jakości. Moim zdaniem jest ona w zupełności wystarczająca jak na te potrzeby, niezależnie od pory dnia i nocy, ani tego, jak szybko zmienia się jasność otoczenia. Jak na dłoni widać, że zastosowane matryce to nie chińska zabawka za 20$, ale oczekiwałem trochę więcej. Ubolewam mocno nad zastosowaniem bardzo agresywnej kompresji. Jest to szczególnie widocznie przy jeździe równej na wprost, kiedy to pojawiają się co chwilę charakterystyczne kwadraty. Może się zdarzyć tak, że tablica będzie nie do rozczytania, ale 3-5 klatek później, pomimo że samochód będzie dalej, będzie idealnie ostra. Rozumiem fakt oszczędności karty pamięci, ale to było niepotrzebne. Jest to chyba jedyne zastrzeżenie, co do tej kamerki.

Tylny moduł może wydawać się znacząco gorszy od tego z frontu, ale jest to złudzenie spowodowane przyciemnianą szybą, ogrzewaniem szyby po całej jej powierzchni oraz brakiem wycieraczki. Zasadniczo instalując ją w takim aucie, zaprzeczyłem wszystkim zaleceniom z instrukcji :)

Zatem czy Pioneer VREC-DZ700DC jest warty kupienia? Moim zdaniem tak. Szybkość reakcji matryc na zmienne światło, fajny interfejs z obsługą przez wifi, 2 moduły na front i tył samochodu oraz tryb monitoringu całą dobę to dużo jak za 1150 zł. Jest to jeden z tych sprzętów, który instalujesz i zapominasz - taki właśnie powinien być wideorejestrator.

Wieści z Rozładowani.pl