Jak stworzyć viral? | DailyWeb.pl

Jak stworzyć viral?

Opublikowano 3 tygodnie temu - 1


Chyba marzeniem marketerów jest sytuacja, w której treści o danym produkcie (i to najlepiej pozytywne) rozprzestrzeniają się w błyskawicznym tempie po sieci, tworząc przy tym niesamowite zasięgi, a to wszystko niewielkim kosztem. Ten opis chyba dość dokładnie wyjaśnia definicję viralu - na tyle ciekawego kontentu, który szybko staje się popularny w internecie.

No właśnie - słowo klucz: ciekawego. Nie ma chyba osoby, która nie widziała/słyszała jakiejkolwiek informacji o psie przebranym za pająka czy chociażby świątecznym filmie Allegro, w którym starszy pan uczył się angielskiego. Co więc w tych filmach było tak ciekawego, że szybko zdobyły popularność w sieci?

Emocje

Analizując różne treści, które zyskały miano "virali" można wyróżnić kilka charakterystycznych dla nich cech. Bardzo często jako pierwszą z nich podaje się bazowanie na emocjach. Ludzie lubią treści, które ich wzruszają, rozśmieszają, wkurzają. To wyjaśnia dlaczego tak często na swojej tablicy możesz zobaczyć chociażby historię psa, który odwiedza grób zmarłego właściciela czy dziewczynę, która nie zje pizzy podzielonej na 12 kawałków, ale na 8 już tak. Wiedzą to także marki, które do (skrajnych) emocji odwołują się w publikowanych przez siebie materiałach, mając nadzieję, że treść szybko zdobędzie popularność, a swoim zasięgiem obejmie cały Internet. ;-) I to właśnie ten element spaja wszystkie pozostałe - wszystkiemu bowiem towarzyszą jakieś emocje, doznania, odczucia - czy to śmiech, czy to wzruszenie, czy to złość.

Prank

Doskonałym przykładem jest przytoczony już Wardęga i jego pies-pająk. Szokowanie i zadziwianie to często wykorzystywane elementy w viralach. Ba, marketing oparty na prankach ma nawet swoją umowną nazwę - prankvertising.

Kicz

Stara maksyma rzecze: "Nieważne jak o Tobie mówią, ważne, żeby nie przekręcali nazwiska". Wyznają ją chyba Ci, którzy w publikowanych przez siebie treściach stawiają na tandetę i obciach. Daleko szukać nie trzeba: pamiętacie reklamę dewelopera z Krakowa?

Ładne jest piękne

Czyli zupełne przeciwieństwo do poprzedniego punktu. Miło się patrzy na ładne widoki, dobrze zrealizowane kadry, ciekawe ujęcia, prawda?

Rozwiązania niestandardowe

Ile razy spotkałeś się w sieci z filmem/zdjęciami przedstawiającymi niestandardowe nośniki komunikacji marketingowej: murale, inteligentne billboardy, zaaranżowane przystanki autobusowe itp. Pewnie trochę tego było - nic dziwnego, ludzie lubią nowe, niesztampowe rozwiązania i chętnie takie udostępniają.

Grupa docelowa to podstawa

Moja teoria głosi, że viralu nie da się zaplanować. Czy coś "chwyci" zależy przede wszystkim od ludzi, ale można pomóc nieco szczęściu. Jak? Przede wszystkim ustalić, do kogo chcemy trafić z danym kontentem - dobrze zidentyfikować naszą grupę docelową. Treści wirusowe z zasady docierają do bardzo różnych grup, jednak by ułatwić sobie start, warto wybrać ściśle sprecyzowaną grupę odbiorców i dostosować do nich przekaz. Jeśli zależy nam na lokalnej społeczności, być może warto odwołać się do ich cech i zwyczajów? Ostatnio udało nam się wraz z zespołem wywołać viral - na jeden z uniwersyteckich fanpage'y wrzuciliśmy post z tym, co w toruńskiej gwarze oznacza "jo". Efekt? Dobę po wrzuceniu posta ponad 4000 reakcji, 800 udostępnień i 1300 komentarzy. Przy czym warto zaznaczyć, że średnia ilość reakcji na tej stronie to ~50/post. Wow.

Jak wspominałem, o tym, czy przygotowana przez nas treść rozejdzie się wirusowo decyduje przypadek. Owszem, możemy sobie nieco pomóc, stosując się do powyższych zasad, ale gdy pierwszy raz nie wyjdzie, nie poddawajmy się. Próbujmy dalej, do skutku. Może niezbyt nachalna promocja danego materiału? Albo stworzenie czegoś zupełnie nowego?

Na koniec jeszcze dość ciekawe wystąpienie z TEDa na temat tego, dlaczego "videos go viral?".