Jak się jeździ elektrykiem? Sprawdźcie sami za 1 grosz z innogy go!




Jak się jeździ elektrykiem? Sprawdźcie sami za 1 grosz z innogy go!

Opublikowano 1 tydzień temu -


Na pewno wielu z czytających zastanawiało się, jak to jest jeździć elektrykiem. Czy da się przyzwyczaić do ciszy i liniowej reakcji na gaz? Jak sprawdzi się taka konstrukcja zimą, a jak latem? Nie ma co się więcej zastanawiać. Trzeba spróbować! Wszyscy odwiedzający i mieszkający w Warszawie otrzymali taką możliwość od Innogy. Co więcej, pierwszy przejazd już za 1 grosz.

Elon Musk na pewno chciałby, aby auto elektrycznie = Tesla. Tak było może jeszcze jakiś czas temu, ale nie dziś. Dziś mamy całkiem szeroki wachlarz modeli od wielu marek charakteryzujących się różnym zasięgiem i mocą nominalną. Nadal jednak taka „zabawka” kosztuje i nie jest realną alternatywą dla miejskiego taniego auta. Tym bardziej, jeżeli próbujesz zdecydować się na coś, co może wywrócić Twój świat do góry nogami. W końcu nie na co dzień jeździsz buspasem z kablem do ładowania w bagażniku, co nie?

Spróbuj i Ty

Innogy go! to nic innego jak carsharing na minuty. To, co wyróżnia go na tle innych to dostęp do 500 sztuk elektrycznych aut BMW oraz brak opłaty za kilometr. Poza innym systemem opłaty Innogy go! oferuje wszystkie zalety tego typu pojazdów. Mianowicie, możemy się nim swobodnie poruszać po bus pasach oraz jesteśmy zwolnieni z opłaty za parkowanie w przypadku wypożyczeniu na dłuższy okres. W takim mieście jak Warszawa, to właśnie te cechy mogą realnie zachęcić osoby do korzystania z oferty innogy go w godzinach szczytu.

Jeżeli daleko wam do Warszawy, a bliżej np. do Katowic, to nic straconego. W Katowicach podobną ofertę carsharingu oferuje Tauron.

Bus pasem czy nie, czasem trzeba stanąć. Choć dla kierowcy jest to jedynie różnica pomiędzy szumem a kompletną ciszą, to dla jego kieszeni zasadnicza. Naliczanie zasadniczo różni się od tego, czy się poruszamy, czy nie. Za minutę jazdy płacimy 1,19 zł/min jednak jak tylko staniemy, zmieni się ona na 0,19zł/min. Wynajem na całą dobę to koszt 239 zł.

Modele, które są dostępne to i3 oraz i3s (których jest mniej). Nie ma jednak sensu polować na wersje bardziej „s”portową. Jeżeli nigdy nie jeździliście elektrycznym autem, i3 również wywoła u Was banana na buzi.

Szukamy autka

Zachęcam każdego do spróbowania tego na własnej skórze, bo żadne słowa nie opiszą tych odczuć. Po rejestracji Innogy przesyła nam kod promocyjny na pierwszy przejazd do 15 min za 1 grosz. Tak, 1 grosz!

Rejestracja w aplikacji mobilnej jest bardzo intuicyjna, ale pamiętajcie, aby przygotować sobie swoje prawo jazdy. Dane z tego dokumentu musicie podać podczas rejestracji i nie ma możliwości pominięcia tego kroku. Od razu po aktywowaniu konta mamy dostęp do mapy z dostępnymi autami.

Zewnątrz autko wygląda całkiem normalnie, gdyby nie eko-oklejenie nie wyróżniałby się na tle innych aut. W środku jednak uderza brak normalnych zegarów. Zamiast tego mamy mały wyświetlacz. Reszta konsoli jest zrobiona na wzór innych BMW, czyli ładnie i ergonomicznie. Zaskoczyło mnie wyposażenie auta w uchwyt na telefon, przewody do ładowania telefonów oraz podgrzewane fotele. To definitywnie nie jest bieda auto pokroju VW UP w najtańszej wersji. Wbrew pozorom również miejsca jest sporo dla 2 osób i wystarczająco dla 4.

SKANUJEMY KOD QR I ODPALAMY

To znaczy, naciskamy guzik i nie dzieje się kompletnie nic. Po prostu pojawia się prędkościomierz, a dziwna dźwignia biegów wskazuje „D”. W sumie to ten stan nie zmienia się do czasu pierwszej nierówności na drodze albo przekroczenia 100 km/h, kiedy to szum wiatru przypomina o innych źródłach dźwięku niż silnik.

Autko przyśpiesza jak szalone, więc uważajcie na swoje prawo jazdy! Dociśnięcie gazu powoduje w ułamek chwili 50 km/h, ale robi to w miękki sposób i łatwo rzecz przeoczyć. Zwalnianie również różni się całkowicie od tego, co znamy. Odzyskiwanie energii powoduje, że po odpuszczeniu gazu auto bardzo mocno zwalnia. Tak jakbyśmy nacisnęli hamulec.

Jeżeli myśleliście, że wiecie wszystko o motoryzacji bez doświadczenia jazdy elektrykiem, to nie prawda. Tego po prostu trzeba spróbować. Z jednej strony spokój, miękkość przyśpieszania i nieskończony moment obrotowy, a z drugiej cyferki, które nie nadążają się zmieniać. Do tego zasięg jest naprawdę spory. Testowane auto wyświetlało 120 km, a była to raczej już końcówka jego dnia pracy.

Na koniec powtórzę się jeszcze raz — to tylko 1 grosz! Tak niewiele, a może zmienić Twoje wyobrażenie o autach elektrycznych. Jeżeli nawet nie, to może stać się fajną alternatywą dla krótkich przejażdżek w jedną stronę po stolicy. Odpowiedzi na pytania szukajcie na stronie Innogy go!