Jak mawiał mój ojciec: na głupotę rady nie ma. | DailyWeb.pl

Jak mawiał mój ojciec: na głupotę rady nie ma.

Opublikowano 4 miesiące temu -


Moda na coraz to głupsze internetowe... nazwijmy to trendy i wyzwania ma się w najlepsze. A to, że Ziemia jest płaska, a to, że gdy nie zaszczepię swojego dziecka, to na pewno będzie bardziej odporne i nie doda mu się magicznie kolejny chromosom.

Nie każdy z tych trendów ma negatywne skutki, od Bucket Challenge jedynie można było nabawić się przeziębienia. Ostatnio jednak wydaje się, że w tym temacie jest coraz gorzej i od jakiś 2 tygodni panuje moda na żarcie kostek do prania. (wut?!) Jak sobie z czymś takim poradzić?

O tym już chyba słyszał każdy. Grupa nastolatków chcących przekonać się o konsekwencjach zjedzenia fiolki z detergentem do prania. Zaczęło się od kapsułek firmy Tide Pods, ale teraz panuje dowolność, jedni preferują Ariel, inni zostają wierniejsi Wizirowi. Nikomu nie trzeba tłumaczyć, że konsekwencje są tragiczne. Małe ilości płynu co najwyżej spowodować mogą długą wizytę w toalecie i często problemy z oddychaniem, jednak jeśli dawka płynu wzrośnie, może zakończyć się to zgonem. 

Trochę nie wiadomo jak się przed tym uchronić, inaczej, niż na najniższym poziomie; rodzic-dziecko. Bo jak wytłumaczyć (prawie dorosłej osobie), że płynu do prania się nie wkłada do układu pokarmowego przez otwór gębowy?

Z propozycją wyszła Członkini Zgromadzenia Ustawodawczego z Nowego Yorku, by z ramienia prawa, grozić grzywną wszystkim firmom, których chemiczne produkty wydają się "nazbyt apetyczne".

Pani Aravella Simotas twierdzi, że kapsułki wyglądem za bardzo przypominają "gumisiowe" żelki oraz że zapach jest zbyt zachęcający, by dziecko mogło ich nie skosztować. Jako rozwiązanie proponują zamknięcie płynu w jednym kolorze, w opakowaniu mało rzucającym się w oczy.

Szczerze? Już widzę tych grafików klepiących etykiety dla przedsiębiorstw proszków do prania i głos szefa zza pleców:

- "Ej, to jest za bardzo atrakcyjne, wrzuć te kolorowe elementy w skalę szarości, by niczym nie odróżniały się od innych na sklepowych półkach."
-"Dalej to wygląda jak słodycze!!"
-"Zmień logo na mniejsze i przesuń na bok, bo znów ktoś to zeżre".

Pomysł, że być może kapsułka swoim wyglądem zachęca do zjedzenia byłby realny, gdyby częste zatrucia występowały u dzieci od 2-5lat. Niestety moda na Tide Pods panuje wśród nastolatków, a tutaj już nie tyle źle funkcjonuje odbiór rzeczywistości, co raczej brak wyobraźni, chęć zaimponowania kolegom i zyskanie fanów na YT(?).

I co Pan zrobisz? Nic Pan nie zrobisz.